Sport.pl

Francuzi wolą Maradonę

Owacją na Stade Velodrome w Marsylii przyjęli Francuzi zwycięstwo Argentyny nad własną reprezentacją.
Wygrana prowadzonych przez Diego Maradonę gości była bezdyskusyjna. Francuscy kibice przyjęli to z godnością i gorzką ironią. Intonowali "ole", gdy piłka krążyła między nogami rywali. Nagradzali oklaskami ich niekonwencjonalne zagrania. Na swoich graczy gwizdali. "Gdy z boiska schodził Nicolas Anelka, spotkał się z reakcją przypominającą chłód Patagonii" - pisze dziennikarz "Le Monde".

Francuzi byli bezradni przede wszystkim w ataku, choć grali w nim Anelka, Thierry Henry i Karim Benzema. To był już drugi kolejny mecz wicemistrzów świata bez strzelonej bramki. Raymond Domenech, który cudem ocalił posadę po jesiennych meczach eliminacji do MŚ w 2010 roku, znów jest wskazywany jako główny winowajca. Tym razem trener miał szczęście, bo gwizdy dla niego... zagłuszyły owacje dla Maradony.

Od niedzieli, kiedy mistrz świata z 1986 roku przyleciał do Francji, nie schodził z czołówek francuskich gazet. Na przedmeczowej konferencji prasowej akredytowało się 150 dziennikarzy z całego świata. Maradona powiedział, że był bliski przejścia do Olympique Maryslia w 1989 roku, ustalił już wszystko z ówczesnym prezesem Bernardem Tapie, ale z "jakiegoś głupiego powodu" do transferu nie doszło.

"Wielki duch Diego odmienia Argentynę" - donosi argentyńska prasa po drugim meczu kadry z Maradoną w roli trenera. Teraz nawet w spotkaniach towarzyskich zawodnicy walczą z większym sercem niż kiedyś w pojedynkach o punkty. Gdy gracze Argentyny wychodzili na Stade Velodrome, Maradona ustawił się przy wyjściu z tunelu i każdego z osobno sciskał. Najgoręcej Messiego i Mascherano, którego uważa za lidera zespołu. - Miałem w kadrze wielkich motywatorów: Menottiego i Bilardo. Oni sprawiali, że na boisko wychodziłem z nożem w zębach. Tego samego żądam od swoich piłkarzy. U mnie nikt nie dostanie miejsca w drużynie za nazwisko - wyjaśnia Diego. Środowy mecz ocenił bez litości dla pokonanych: moi piłkarze momentami ośmieszali Francuzów.

Niemcy przegrali z Norwegami po raz pierwszy od 1936 roku - czytaj tutaj »