Sport.pl

Mosley: Nie chcecie płacić, ścigajcie się gdzie indziej

Prezydent FIA Max Mosley napisał w liście, że jeśli kierowcy Formuły 1 nie chcą płacić opłat za licencje wyścigowe, to mogą się ścigać, gdzie indziej.
Mosley ostro zareagował na oświadczenie organizacji zrzeszającej kierowców Grand Prix (GPDA), które oskarżyło Międzynarodową Federacją Samochodową (FIA), że ta łata sobie dziurę budżetową, podwyższając kierowcom opłaty za licencje.  Cena za superlicencję w ostatnich latach znacznie wzrosła - w 2007 roku kierowcy płacili 1690 euro opłaty podstawowej i 447 euro za każdy punkt. Teraz te kwoty to odpowiednio 10 400 i 2100. Tymczasem najwyższa opłata za licencję poza F1 w sportach motorowych to... 4 tys. dolarów w amerykańskiej serii NASCAR.
Magazyn F1: kierowcy raczej nie zastrajkują przeciwko haraczowi


- Poza Formułą 1 na całym świecie są różne serie wyścigowe, w których kierowcy mogą zarobić dobre lub nawet bardzo dobre pieniądze - napisał w liście Mosley. - Koszty licencji są zazwyczaj skromne. Kierowca, który nie chce lub nie jest w stanie zapłacić za superlicencję F1 ma wiele alternatywnych rozwiązań - czytamy dalej.

- Kierowcy F1 należą do najlepiej opłacanych osób w całym sporcie motorowym i wydaje się całkiem rozsądnym, żeby oddawali część przychodów na rzecz bezpieczeństwa oraz na pokrycie kosztów organizacji wyścigów, z których czerpią tak wielkie korzyści - dodał Mosley.

Zawodnikom nie podobało się przede wszystkim to, że opłata byłaby zależna od ich wyników. Sprawiedliwiej byłoby, gdyby opłaty zależały od wysokości zarobków, ale kierowcy zasłaniają się tajemnicą kontraktów. Mosley chcąc wyjść z patowej sytuacji, znalazł inne rozwiązanie, wcześniej też sugerowane przez zawodników - Jeśli to w czymś pomoże, to mogę potwierdzić, że opłaty wzrosną tylko o stopę inflacji - napisał szef FIA.

Do tej pory zaledwie trzech kierowców  wykupiło superlicencje.

Burza piaskowa znów paraliżuje testy - Kubica nie jeździł »


Więcej o: