Sport.pl

PZPN rozmawia z piłkarzami o dopingu

- W piłce nożnej doping jest znacznie rzadszy niż w sportach indywidualnych, szczególnie tych szybkościowych czy wytrzymałościowych. Większość wpadek wynika po prostu z niewiedzy piłkarzy - tłumaczy Urszula Zdanowicz z Zespołu Antydopingowego PZPN. Dlatego przed rozpoczęciem rundy wiosennej każdy klub, od ekstraklasy do II ligi, musi przeprowadzić pogadankę antydopingową. Komisja Medyczna przysyła do klubów przeszkolonych wolontariuszy. Szkolenie odbywa się na koszt PZPN.
Sparing Górnika przerwany przez bijatykę »

Co będzie, jeśli jakiś klub nie zorganizuje spotkania? - Na razie nie możemy za to karać, bo takich zapisów nie ma w regulaminie. Ale to się zmieni - usłyszeliśmy w związku.

- Uświadamiamy zawodników, że oni i tylko oni odpowiadają za to, że w ich organizmie wykryto doping. Nie ma znaczenia, że ktoś źle się po prostu poczuł, a lek przepisał mu lekarz, nawet w stopniu profesora. Radzimy zawodnikom, żeby chodzili tylko do klubowego lekarza (5 grudnia przeszli oni obowiązkowe szkolenie). Jak muszą już pójść do lekarza, np. podczas wakacji czy przerwy w rozgrywkach, to niech mówią, że są piłkarzami, mają przy sobie spis zakazanych środków i proszą o leki ich niezawierające - tłumaczy Śmigielski.

Zakazane środki, jak choćby efedryna, są składnikiem syropów na kaszel, które zazwyczaj zażywa się bez uzgodnień z lekarzem. - Czytając skład na buteleczce czy opakowaniu, często trudno się zorientować, czy lek zawiera niedozwolone substancje. Dlatego lepiej skonsultować się z lekarzem - ostrzega Zdanowicz. - Jest wiele "czystych" specyfików, których zażycie pomoże w chorobie, a jednocześnie nie narazi piłkarza na kłopoty w czasie kontroli antydopingowej.

Na liście zakazanych środków są anaboliki, hormony i substancje pokrewne, środki o aktywności antyestrogenowej, moczopędne i inne środki maskujące, środki pobudzające (stymulanty), narkotyki, kanabinoidy, glukokortykosteroidy, alkohol czy betablokery.

A co z piłkarzami, u których stwierdzi się poważniejsze choroby, jak nadciśnienie, cukrzycę czy astmę? Zgodnie z przepisami wprowadzonymi przez WADA (World Any-Doping Agency) przy współpracy z FIFA, zażywanie leków nawet w poważniejszych przypadkach może się odbyć dopiero po uzyskaniu specjalnej zgody. - Jeśli lekarz udowodni, że poza przyjęciem tego leku nie ma alternatywy wyleczenia choroby, dopiero wtedy piłkarz uzyska zgodę na zażywanie niedozwolonych środków - tłumaczy Zdanowicz. Na oficjalnej stronie PZPN można pobrać formularze, które muszą w takim przypadku wypełnić lekarz i piłkarz.

Na świecie wynikiem pozytywnym kończy się ok. 0,5 proc. kontroli antydopingowych wśród piłkarzy. Blisko 75 proc. niedozwolonych substancji to... narkotyki. - Mało osób wie, że marihuana czy haszysz to środki zabronione. A wystarczy, że będąc na imprezie, przebywa się w towarzystwie osób palących trawkę. Wdychamy opary i potem wpadamy podczas kontroli - mówi Śmigielski. Jak to wygląda w Polsce? - Nie chcę mówić, że narkotyki to problem naszych piłkarzy, ale podczas pogadanek padają pytania o nie.

W ekstraklasie każdy klub musi mieć specjalne pomieszczenie, w którym przeprowadza się kontrolę. Im wyższy poziom piłkarze prezentują, tym bardziej muszą się liczyć z częstszymi i dokładniejszymi badaniami antydopingowymi. I muszą być przygotowani na tzw. lotne kontrole, czyli niezapowiedziane wizyty komisji dopingowej. Taki nalot spotkał ostatnio np. piłkarzy Lecha Poznań przygotowujących się do rundy wiosennej w Szklarskiej Porębie. Kontrolerzy zjawili się w hotelu i zabrali na badania sześciu reprezentantów Polski.

Każdy piłkarz występujący w rozgrywkach międzynarodowych musi zresztą powiadamiać komisję o miejscu, w którym przebywa. Także w czasie wakacji. Jeśli zapomni np. wysłać SMS z informacją, gdzie będzie w danym terminie, musi się liczyć nawet z dyskwalifikacją za doping. Nieujawnienie miejsca pobytu równoznaczne jest bowiem z niestawieniem się na badania antydopingowe.

Krzynówek: Nie chcę mieć z tym panem nic wspólnego »