Sport.pl

Lech nie tylko sprzedawał mecze ale i kupował?

Najsłynniejszy piłkarz Lecha Piotra R. trafił w ponidziałek do aresztu, we wtorek ma usłyszeć zarzuty korupcji. Przemysławowi E., byłemu szefowi marketingu poznańskiego klubu, prokuratura postawiła już cztery zarzuty. - Jeden z nich dotyczy kupienia ligowego meczu przez Lecha w sezonie 2003/04 - mówi ?Gazecie? prokurator Edward Zalewski
Szok w Poznaniu: ludzie nie wierzą, że R. brał udział w korupcji

Zatrzymanie Piotra R. wywołało w Poznaniu szok. - To jakieś nieporozumienie. Wszyscy, tylko nie on. Piotrek kocha Lecha, to niemożliwe, by miał coś wspólnego z korupcją - mówili kibice, stojący w kolejce po karnety na stadionie przy ul. Bułgarskiej.

R. to ikona Lecha, strzelił ponad 100 goli w ekstraklasie. Zna go w Poznaniu niemal każdy. Gdy trzeba poprosić o opinię, zapytać, na kogo głosował, wesprzeć jakąś akcję charytatywną, kolędę na święta zaśpiewać - wszyscy szli do Piotr R. Dziesiątki młodych chłopców podczas gry w piłkę na podwórku wcielają się w jego postać.

Zatrzymanie Piotra R. uderzy w wizerunek Lecha
Piłkarz spędził noc w areszcie we Wrocławiu. Dziś będzie przesłuchany i usłyszy zarzuty. - Będą podobne do tych, jakie postawiliśmy Przemysławowi E. - mówi prokurator Edward Zalewski.

"W związku z zasługami Piotra R. dla rozwoju Lecha Poznań oraz popularyzacji piłki nożnej w Polsce, do czasu wyjaśnienia sprawy zarząd klubu powstrzymuje się od wszelkich komentarzy dotyczących oceny moralnej zachowania tego zawodnika" - czytamy w oświadczeniu klubu. Władze lidera ekstraklasy poinformowały, że R. zostanie zawieszony natychmiast po tym, gdy prokuratura postawi mu zarzuty. Zaznaczyły jednak, że klub jest "podmiotem pokrzywdzonym w tej aferze".

Z czego wynika "pokrzywdzenie" Lecha? Wczoraj szefowie klubu tego nie wytłumaczyli. Jeśli chodziło im o to, że piłkarze sprzedawali mecze rywalom, to pospieszyli się. Wydali bowiem oświadczenie zanim prokurator postawił zarzuty Przemysławowi E. - Potwierdzam, że jeden z zarzutów dotyczy kupienia ligowego meczu przez drużynę Lecha w sezonie 2003/04 - mówi Edward Zalewski. - Działacz piłkarski wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami miał wręczać korzyści majątkowe, składać obietnice korzyści osobistej i udzielenia pomocy przy wręczeniu łapówek nie mniejszych niż 260 tysięcy złotych - dodał prokurator. Zarzut obietnicy korzyści osobistej dotyczy załatwienia wysokiej oceny dla sędziego meczu z udziałem Lecha.

Przemysław E. pracował w Lechu w latach 1999-2005. Był szefem marketingu, a następnie menedżerem klubu. Nie tylko zajmował się sprowadzaniem graczy (najlepiej za darmo, bo wówczas Lech nie miał pieniędzy) oraz negocjowaniem jak najniższych kontraktów, ale także był na pierwszej linii frontu w kryzysowych sytuacjach. Gdy piłkarzom brakowało pieniędzy na koncie, negocjował, uspokajał. W 2005 r. odszedł z Lecha. Został menedżerem piłkarzy. Ostatnio negocjował np. transfer Sebastiana Przyrowskiego do Tottenhamu.

Na korupcyjny wątek Lecha prokuratorzy wpadli przy rozpracowywaniu afery Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. 22 maja 2004 roku Świt wygrał z Lechem 1:0, dziś wiadomo, że spotkanie to było ustawione. Na początku grudnia do aresztu trafił były obrońca Lecha Zbigniew W., któremu postawiono trzy zarzuty korupcyjne. Dwa z nich dotyczą przyjmowania łapówek za przegranie meczu, trzeci odnosi się do pośredniczenia przy wręczaniu łapówki. Piłkarz przyznał się do zarzutów.

Wiemy, że oprócz meczu ze Świtem w sezonie 2003/04 piłkarze Lecha proponowali odpuszczenie meczu innym zespołom. Tak było m.in. przed pojedynkiem z Górnikiem Polkowice. Jednak kilka innych drużyn broniących się przed degradacją złożyło się na premię dla Lecha, by ten nie przegrał w Polkowicach. Poza tym o planie dowiedzieli się szalikowcy Lecha i przyjechali na trening zespołu, gdzie zagrozlili swoim piłkarzom pobiciem jeśli ci sprzedadzą mecz Górnikowi Polkowice. Ostatecznie Lech wygrał w Polkowicach.

W materiałach śledczych wątek Lecha przewijał się już w sprawach związanych z Ryszardem F., pseudonim "Fryzjer", oskarżonym o kierowanie mafią piłkarską. W turnieju towarzyskim w lipcu 2003 roku "Fryzjer" miał wpływać na sędziów, aby pomagali poznańskiej drużynie. Zatrzymany przez policję były sędzia pierwszoligowy Zbigniew M. mówił, że po przegranym meczu Lecha z Malagą "Fryzjer" krzyczał na niego, a za wzór stwiał innego sędziego, który zazwyczaj miał dobrze "gwizdać" dla Lecha.

Czy liderowi ekstraklasy może grozić degradacja za korupcję? Nie grozi, bo obecny Lech nie jest następcą prawnym Lecha, który miał kupować i sprzedawać mecze. Gra na licencji Amiki Wronki, która miał okres świetności, gdy działał w niej "Fryzjer". W trzy lata wprowadził ją z czwartej do pierwszej ligi, a w 1998 roku świętował zdobycie Pucharu Polski po skandalicznym sędziowaniu Marka Kowalczyka. Amica już przed meczem rozsyłała zaproszenia na bankiet z okazji zwyciestwa. Korupcja przed 2003 rokiem nie jest jednak ścigana...

Prawnik Lecha: Nasz klub nie może być zdegradowany - czytaj dlaczego »