Sport.pl

Zaksa pokonała Skrę Bełchatów 3:2!

Zaksa Kędzierzyn-Koźle pokonała mistrza Polski PGE Skrę Bełchatów 3:2, choć rywale prowadzili w tym meczu już 2:0
To nie było wielkie widowisko, ale mecz walki, który mógł zadowolić najwybredniejszych kibiców. Zaczęło się dla kędzierzynian fatalnie. W dwóch pierwszych setach w żadnym elemencie nie zagrali na dobrym poziomie. Słabo serwowali, w bloku nie byli w stanie powstrzymać rozpędzonych rywali, przyjęcie także szwankowało. Po dwóch setach byli jak bokser, który był już dwa razy na deskach.

Miała być zacięta walka, a lider z Bełchatowa wręcz zmiażdżył kędzierzynian, podobnie jak wcześniej ekipy z Olsztyna czy Rzeszowa. Ale podopieczni Krzysztofa Stelmacha podnieśli się. Stelmach już w drugim secie zaczął szukać optymalnego składu na ten mecz i znalazł go.

- Pokazaliśmy, że da się przełamać zdecydowany atak rywali, podobnie było w Warszawie. Zawodnicy udowodnili, że da się trzy razy z rzędu zablokować Wlazłego, Skra nie jest idealną drużyną. Po dwóch pierwszych setach powiedziałem moim zawodnikom, by przestali kelnerować - mówił zadowolony po meczu Krzysztof Stelmach.

Nie bał się posadzić na ławce rezerwowych nominalnego pierwszego rozgrywającego Michala Masnego i wprowadzić Grzegorza Pilarza, obok niego wystąpił kolejny eksrzeszowianin Sławomir Szczygieł. Za Michała Ruciaka zagrał Kanadyjczyk Dan Lewis, który razem ze swoim rodakiem Terencem Martinem napędzali się wzajemnie.

Trzeci i czwarty set to metamorfoza Zaksy, świetna gra blokiem, mnóstwo obron, skuteczne kontrataki. W końcu kędzierzynianie pokazali, że ich pozycja wicelidera PlusLigi to nie przypadek. Teraz to goście byli w szoku, jak bowiem przez pierwsze sety udawało im się niemal wszystko, tak przez kolejne trzy odsłony tego spotkania byli bezradni wobec zagrań kędzierzynian.

W końcu Zaksa znalazła sposób na powstrzymanie Mariusza Wlazłego. Rozszalał się Czech Jakub Novotny, zdobywca 20 punktów. - Nie wiem, czemu pierwsze dwa sety nam nie wyszły. Co zagranie z naszej strony, to był błąd - przyznał Novotny. - A rywale, cokolwiek zrobili, to zdobywali punkt. Od trzeciego seta zaczęliśmy walić przed siebie, momentami z zamkniętymi oczami i teraz to nam wszystko się udawało - zauważył Novotny.

Napędzani przez 3 tys. kibiców kędzierzynianie nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa i wygrali w tie-breaku. Zaksa w dwumeczu z mistrzem Polski zdobyła cztery punkty, rywal dwa. Siatkówka jest grą bezwzględną. Wczoraj bełchatowianie zdobyli w meczu w sumie o dwa punkty więcej niż gospodarze, a mimo to przegrali pojedynek 3:2.

Zaksa Kędzierzyn-Koźle - PGE Skra Bełchatów 3:2 (13:25, 16:25, 25:19, 25:18, 15:9)

Zaksa: Szczerbaniuk, Martin, Masny, Novotny, Kaźmierczak, Ruciak, Mierzejewski (l), Pilarz, Witczak, Kacprzak, Szczygieł.

PGE: Murek, Wlazły, Pliński, Falasca, Antiga, Możdżonek, Gacek (l), Bąkiewicz, Kurek, Heikkinen.



Więcej o: