Sport.pl

Do piekła po medal

- Oczekuję kolejnego meczu z Francją. W finale - zapowiedział po grupowym meczu Chorwacji z Francją trener gospodarzy mistrzostw świata Lino Cervar. Chorwaci są faworytem dzisiejszego półfinału. Ale Polacy nic z tego sobie nie robią. - Damy im radę! - obiecuje bohater meczu z Norwegią Artur Siódmiak
Wygrali horror i poszli spać

"Nawet bez Balicia i Metlicicia Chorwacja lepsza od Francji!" - radosne nagłówki informujące o wielkości zespołu gospodarzy mundialu widniały w środowej prasie w całej Chorwacji. W Zagrzebiu, w prestiżowym meczu dwóch niepokonanych dotąd ekip mundialu, gospodarze okazali się lepsi od mistrzów olimpijskich. Wygrali 22:19. Ivano Balić, rozgrywający Croatii Zagrzeb, uważany za najlepszego piłkarza ręcznego świata, i Petar Metlicić, kolejny znakomity rozgrywający, na co dzień broniący barw hiszpańskiego Ciudad Realu, na Polskę będą gotowi. Ten mecz dla Chorwatów jest obowiązkowym krokiem na drodze do tego, co zaplanowali sobie już dawno temu. - O tym, jak bardzo zależy im na zwycięstwie, świadczy kilka faktów. Już pół roku temu pościągali do swej ligi największe gwiazdy, jak Balić, który grał dotąd w Hiszpanii. Skoro znalazły się pieniądze na to, by gwiazdy grały na miejscu, skoro znalazły się fundusze na wybudowanie kilku pięknych hal, ciśnienie na wygranie mistrzostw musi być wielkie. Zresztą to zrozumiałe, w Chorwacji piłka ręczna jest jednym ze sportów narodowych - mówi nam trener reprezentacji Polski Bogdan Wenta.

Bilet za trzy tysiące

Jedną ze zbudowanych specjalnie na mistrzostwa hal jest ta, w której dziś odbędzie się półfinał. Chorwaci w Zagrzebiu grają od początku turnieju. Niezmiennie dopinguje ich kilkanaście tysięcy fanów. Dziś na trybunach pojawi się 15 tysięcy sympatyków Balicia i spółki. Polscy kibice, którzy w ostatniej chwili chcieli kupić bilety, musieli liczyć się z wydatkiem nawet 3 tys. złotych za sztukę - taką cenę osiągnęły wczoraj w internecie.

Na szczęście naszym wicemistrzom świata perspektywa zstąpienia do chorwackiego piekła nie jest straszna. - Dwa lata temu graliśmy w Niemczech, na hali było 20 tys. kibiców, robili wszystko, by pomóc swej drużynie, a wygraliśmy - wspomina Sławomir Szmal. - Co z tego, że Chorwaci są silni i grają u siebie? Damy im radę! - mówi krótko bohater meczu z Norwegią Artur Siódmiak. Nasz obrotowy ma problem - może stracić dach nad głową, bo deweloper zbankrutował, zanim przekazał akt własności mieszkania, które teraz chce zlicytować syndyk. Ale dziś wszystkie kłopoty idą w odstawkę. Czas na zajęcie się nimi przyjdzie po mistrzostwach. Trener Wenta zarządził medialną ciszę. Tym że zawodnicy nie mogą rozmawiać z dziennikarzami, zaskoczeni byli chorwaccy żurnaliści. Na przeprowadzenie wywiadów zgodę dostały tylko duże stacje telewizyjne. - Treningi są zamknięte, wejścia do naszego hotelu pilnuje ochrona - informuje kierownik reprezentacji Paweł Papaj.

Chorwaci nas nie skreślali

Chorwaci, choć bardzo wierzą w swój zespół, nie lekceważą Polski. - O finale będziemy myśleć, jeśli pokonamy Polaków. W naszym meczu nie ma faworyta. Polacy są niebezpieczni i coraz pewniejsi siebie. Przegraliśmy z nimi w Pekinie [24:27], więc świetnie wiemy, jak są silni - mówi bramkarz gospodarzy Venio Losert, który na co dzień broni barw Barcelony.

W zlekceważenie swego zespołu przez rywala nie wierzy sam Wenta. - Skreślali nas wszyscy, ale nie Chorwaci. Ich trener ciągle powtarzał, że awansujemy do półfinału, jego zawodnicy w każdym meczu mówili, że z Polską trzeba się liczyć. Nie zmienili zdania nawet wtedy, gdy do drugiej fazy awansowaliśmy bez punktów. To znaczy, że znają naszą wartość - mówi trener biało-czerwonych. Cytowany na wstępie Cervar o kolejnym meczu z Francją powiedział raczej przez grzeczność, bo wcześniej szkoleniowiec Francuzów Claude Onesta wyraził nadzieję na finałowy rewanż. Ale na konferencji Cervar powiedział też jasno i wyraźnie: - Po zwycięstwie nad Francją musimy szybko zejść na ziemię. A to znaczy, że już od środowego poranka obrotowy Igor Vori znów harował na treningach, by niszczyć naszą defensywę z łatwością, z jaką wchodził w obronę Francji (zdobył 8 goli), a najskuteczniejszy strzelec Chorwatów skrzydłowy Ivan Cupić tuż przed igrzyskami olimpijskimi w Pekinie stracił serdeczny palec lewej dłoni (tą ręką rzuca, kontuzja wyeliminowała go z gry w pekińskim turnieju), więc ćwiczył rzuty, którymi będzie próbował przechytrzyć Sławomira Szmala.

Obrona przede wszystkim

Najwięcej uwagi na treningach szkoleniowiec gospodarzy poświęcał jednak obronie. - Solidna defensywa powinna być kluczem do zwycięstwa. Wierzę, że ta generacja naszych piłkarzy wygra i zapewni sobie piąty medal [złoty medal mistrzostw świata w 2003 roku, złoto igrzysk olimpijskich w 2004 roku, srebro MŚ w 2005 r. i srebro ME w 2008 r.] ważnego turnieju - mówi trener, który Chorwację prowadzi od 2002 roku. My wierzymy, że medal, drugi z rzędu na mistrzostwach świata, zapewnią sobie Polacy, którzy także zapowiadają twardą obronę. - W piłce ręcznej ważne mecze, a nawet całe turnieje wygrywa się obroną. To dzięki niej dwa lata temu osiągnęliśmy sukces. Musimy grać twardo. Chcemy znów być w finale - mówi Mariusz Jurasik.

Chorwacja - Polska, godz. 20.30 (transmisja TVP 2).

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl