Sport.pl

Balić? Niech wali z dziewiątego metra, a Szmal go skarci

Obawiam się nieco o sędziów. Może się okazać, że by wygrać z Chorwatami jedną bramką, trzeba będzie mieć wcześniej przewagę 4-5 goli - mówi Edward Strząbała, trener drugiej drużyny ekstraklasy Travelandu Społem Olsztyn.
Co z tego, że Chorwaci grają u siebie. Damy im radę - mówi Artur Siódmak

Maciej Kułak: Mecz z Norwegią okrzyknięto "Cudem w Zadarze". Bramkę Artura Siódmiaka polscy kibice będą jeszcze wspominać przez lata i awans, w który po pierwszej fazie wierzyli tylko niepoprawni optymiści.

Edward Strząbała: Ja tam cudu nie widziałem. W drugiej fazie Polacy zagrali fenomenalnie. W pierwszej połowie meczu z Danią i z Serbią pokazali najwyższą klasę. Mecz z Norwegami się nie układał. Dopiero cztery minuty przed końcem Polacy zaczęli bronić agresywniej, a Norwegowie popełniali błędy. Doskonałe zmiany dali Bielecki i Jurasik. Trzeba też zwrócić uwagę na Damiana Wleklaka, który w drugiej fazie turnieju gra bardzo dojrzale. Nie dość, że inicjuje ataki Polaków, sam często je kończy. Widać, że cieszy się ogromnym zaufaniem trenera i kolegów. Nie wspomina się też o jeszcze jednej istotnej zmianie. Wyrównującą bramkę zdobył Rafał Gliński. Jego wprowadzenie na parkiet za Tłuczyńskiego, którego rozpracowali Norwedzy, też było świetnym posunięciem taktycznym. Naprawdę cudu nie było. Polacy to zwycięstwo wywalczyli, choć przez większość czasu mecz im się nie układał.

W walce o półfinał Polacy zagrają z gospodarzami. I to według ekspertów Chorwaci będą faworytami meczu.

- Bogdan Kowalczyk w jednym z wywiadów powiedział, że daje Polakom 30 proc. szans na awans do finału. Ja bym nie był takim pesymistą. Myślę, że szanse są w miarę wyrównane. Może Chorwaci mają 55 proc., a my 45 proc. Ta lekka przewaga wynika z faktu, że są gospodarzami i będą grali przed żywiołową publicznością. Obawiam się też o postawę arbitrów. Może się więc okazać, że by wygrać jedną bramką, trzeba będzie mieć wcześniej przewagę 4-5 goli. Na naszą korzyść działa jednak presja psychiczna spoczywająca na Chorwatach. Oni muszą wygrać, a my możemy. I tak nasi piłkarze osiągnęli już bardzo dużo w tych mistrzostwach, dla Chorwatów brązowy medal będzie porażką.

Może lepiej było trafić na Francuzów?

Oj nie. Moim zdaniem to groźniejsza drużyna od Chorwacji. Francuzi grają agresywnie i przede wszystkim wysoko w obronie. Często próbują przerywać atak już na 11 metrze. Takiego stylu gry nie lubią Polacy. Dlatego to lepiej, że gramy z Chorwatami.

Ta drużyna pokonała jednak Francję. Ma w składzie gwiazdy światowego formatu, jak choćby Ivano Balić. Jest na nich jakiś sposób?

- Jeden zawodnik sam meczu nie wygra. Moim zdaniem w tym spotkaniu najważniejsza będzie obrona. Trzeba będzie zneutralizować ich mózg, czyli Balicia. Nie dopuszczać go do pozycji rzutowych na siódmym metrze, bo tam jest najgroźniejszy. Z dziewiątego niech wali, Szmal go skarci. Wiele będzie zależało znów od Artura Siódmiaka. On będzie musiał uszczelniać obronę, szczególnie na pozycji ich bombardiera Blaženko Lackovicia. Nie będzie mu można pozwolić na rzuty z dystansu, bo bez trudu zdobywa bramki nawet zza 10 m. Myślę jednak, że Bogdan Wenta doskonale rozpracuje Chorwatów. Wierzę, że możemy wygrać.

Co się takiego stało z tą drużyną, że po pierwszej katastrofalnej fazie rozgrywek zaczęła grać na najwyższym poziomie?

W pierwszej części mistrzostw zespół nie był tak uporządkowanym monolitem jak teraz. Słabiej grał Wleklak, a zamiany na boisku były chaotyczne. Widać, że zawodnicy i trener wiele ze sobą rozmawiali. Teraz ta gra jest poukładana, na boisku jest porządek, każdy wie co ma robić. Jestem zbudowany postawą przede wszystkim Wleklaka, który dziś jest mózgiem tej drużyny, jej prawdziwym kapitanem. Bardzo się cieszę, że w końcu też zrobiło się głośno o Siódmiaku. On na to zasłużył. To człowiek od czarnej roboty, od destrukcji, a tacy nie są powszechnie znani. Teraz, gdy zdobył bramkę na wagę awansu jest na ustach wszystkich. To mu się należało.

Rekordowe ceny za bilety na mecz Polaków - czytaj tutaj »