Sport.pl

Król Artur Siódmiak

Zazwyczaj jego gra schodzi na drugi plan. Jest zawodnikiem zadaniowym, który przede wszystkim ma przeszkadzać rywalom w skutecznym ataku. W meczu z Norwegią to on był jednak bohaterem - ?król Artur Siódmiak? rzutem z ponad połowy boiska w ostatnich sekundach dał Polsce awans do półfinału mistrzostw świata.
Jak Siódmiak "wrzucił" Polskę do półfinału - relacja »

- Wiedzieliśmy, że nie ma bramkarza. Nie namyślałem się długo, po prostu rzuciłem w kierunku bramki, wstrzymałem oddech na dwie sekundy i czekałem aż piłka wpadnie do bramki - opowiada Siódmiak. - To był najważniejszy gol w mojej karierze - dodaje 33-letni, najstarszy piłkarz w zespole Bogdana Wenty.

Kariera Siódmiaka zaczęła się w Nielbie Wągrowiec, z której Siódmiak trafił do Wybrzeża Gdańsk. W tym klubie Siódmiak grał przez siedem lat, dwa razy sięgnął po mistrzostwo Polski. W 2003 roku wyjechał do holenderskiego HBC Bascharage. Później grał jeszcze we Francji i w Szwajcarii, ostatnio zakotwiczył w niemieckim TuS Nettelstedt-Lübbecke.

Siódmiak słynie z twardej, niekiedy nawet brutalnej gry w obronie. Gra mało efektownie, jeśli zdobywa bramki, to raczej po kontraktach. Nigdy jednak nie odpuszcza i maksymalnie obrzydza rywalom grę w ataku. Te walory dostrzegł w nim trener Bogdan Wenta. Dopiero on zaczął wyraźnie stawiać na Siódmiaka w reprezentacji, powierzając mu rolę zmiennika dla Bartosza Jureckiego, który lepiej radzi sobie w grze ofensywnej.

Kołowy znalazł się w kadrze na mistrzostwa świata w 2007 roku, gdzie polski zespół zdobył srebrny medal. Rok później wygrał Superpuchar Europy i wystąpił na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. Zagrał też na nieudanych dla Polski mistrzostwach Europy w Norwegii.

Podczas turnieju w Chorwacji, jak cały polski zespół, grał nierówno, trener Wenta miewał do niego zastrzeżenia. Nawet w meczu z Norwegią nie wszystko Siódmiakowi się udawało. - Nie grał wybitnego meczu, popełniał błędy, często go opieprzałem - przyznaje Wenta. - Ale rzucił gola, który przejdzie do historii polskiej i światowej piłki ręcznej. Gdy piłka opuściła jego ręce przeszło mi jednak przez myśl, co będzie gdy nie trafi?

Niesamowity rzut Siódmiaka dał Polsce awans do półfinału, kołowy woli jednak pozostać w cieniu. - Nie jestem bohaterem. Bohaterem jest cały zespół, który ciężko na to zwycięstwo zapracował - mówi skromnie Siódmiak.

Co się działo w końcówce meczu z Norwegią? - Zobacz na Z czuba.tv »

Wyszystko o mistrzostwach świata w Chorwacji - czytaj tutaj »