Sport.pl

Castellani przed próbą wartości

Skra Bełchatów przegrała w środę w bardzo kiepskim stylu ostatni mecz grupowy w Lidze Mistrzów. Analizowali to już dogłębnie na łamach ?Gazety? i Przemysław Iwańczyk, i Rafał Stec. Wiele było w tych komentarzach zwykłego, jak najbardziej uzasadnionego gniewu kibica siatkarskiego. Rozumiem to doskonale, bo gdybym miał napisać ten tekst zaraz po meczu, pewnie byłby on dla trenera i zawodników Skry jeszcze bardziej przykry niż piątkowa analiza rutynowanych komentatorów.
Skra rozbita, ale w drugiej rundzie Ligi Mistrzów »

Szczególnie ciężkie gromy przyjął na głowę Miguel Falasca. I słusznie, bo zagrał w Friedrichshafen kompromitująco słabo. Nas powinno jednak bardziej niż fatalna forma Hiszpana martwić to, że równie słabo zagrali byli i aktualni reprezentanci Polski. Niestety, najwięcej pretensji możemy mieć do Mariusza Wlazłego. Możemy i musimy mieć za złe temu wybitnemu zawodnikowi, że tak jak od Stephane'a Antigi oczekujemy od niego wygrywania meczów w pojedynkę, a już co najmniej dźwigania ciężaru spotkania na własnych barkach. Ani tego pierwszego, ani drugiego w Niemczech nie widzieliśmy. Widzieliśmy za to gracza zagubionego i nieporadnego, który nie potrafił znaleźć recepty na całkiem solidną, ale już nie wybitną drużynę z Niemiec. Przykro było patrzeć na tę bezradność Wlazłego, Plińskiego, Gacka i wielu pewnie zachodziło w głowę i pytało: jakim cudem żeśmy z tymi graczami medal w Japonii zdobyli?

To jest największe zmartwienie - forma naszych reprezentantów i umiejętności nowego trenera kadry narodowej. Z dwumeczu z Friedrichshafen niepokojących wniosków jest co najmniej kilka. Pierwszy i najważniejszy to taki, że trener Daniel Castellani po lańsku w Łodzi nie znalazł recepty na Niemców, którzy zastosowali środki tak proste jak Rosjanie przy oblężeniu Berlina. Nawała zagrywek przypominająca siłą i regularnością frontowy ostrzał z ciężkiej artylerii to powinno być ciut za mało na zespół z ambicjami i umiejętnościami, za jaki uchodzi Skra. No właśnie, umiejętności - czy aby ich nie za mało? A nawet jeśli Gacek i Murek nie przyjmowali seryjnie tak jak należy, to czy trener nie powinien desperacko zmienić ustawienia zespołu i przejść na czterech przyjmujących? Niestety, Castellani ma problem z podejmowaniem szybkich i konsekwentnych decyzji. Niby zmiany Dobrowolskiego za Falascę i Jarosza za Wlazłego to było ledwie pół kroku w poszukiwaniu lepszego rozwiązania. Dlaczego trener nie wpuścił na boisko za zdemolowanego psychicznie Dawida Murka Bartosza Kurka, tego nie wie nikt. To wszystko razem nie wróży sukcesu w starciu z Dynamem Moskwa, ale jak to w sporcie - wiara umiera ostatnia. Mam nadzieję tylko, że Daniel Castellani udowodni w tych meczach, że polska reprezentacja trafiła w dobre, czyli fachowe ręce.