Piotr czyli opoka - sylwetka Piotra Gruszki

- Siatkówka jest tym, co kocham, więc na tyle, na ile pozwoli mi zdrowie, będę chciał grać. A co będę robił potem? Nie chcę na razie o tym myśleć, ale jak już kiedyś powiedziałem, chciałbym przekazać dalej tą wiedzę, którą zdobyłem przez lata gry i wciąż zdobywam - mówi dla Reprezentacja.net Piotr Gruszka.
Z kim Skra zagra w Lidze Mistrzów? >

"Kiedyś... kiedyś przed laty, kiedy pisałem taką analizę dla Gazety Wyborczej napisało mi się: Co by było, gdyby nie było Piotra Gruszki? Otóż trzeba byłoby go wymyślić!" Zdzisław Ambroziak

Jaki jestem? Wszystko zapisane jest w moim imieniu Piotr - opoka, skała. Dobry ambitny, wrażliwy na ludzkie sprawy, prostolinijny, zawsze chętny do pomocy innym, wybuchowy, nerwowy...Taki chyba rzeczywiście jestem.

Sportowa kariera Piotra Gruszki rozpoczęła się w rodzinnych Kętach. Duży wpływ na wybór jego drogi życiowej miały tradycje rodzinne. - Na początku uprawiałem lekkoatletykę - wspomina reprezentant Polski. - Ale później, gdy zacząłem grać w siatkówkę, ta dyscyplina bardziej mi się spodobała. Na decyzję o tym, że pozostanę przy tym sporcie pewnie znaczenie miały rodzinne tradycje. Tata grał w siatkówkę, tak samo jak mój brat. On też byli moimi pierwszymi trenerami. Przekazali mi swoje wskazówki dotyczące tej dyscypliny.

W Kętach - w Sekcji Piłki Siatkowej Towarzystwa Sportowego "Hejnał"- przyszły wicemistrz świata stawiał swoje pierwsze kroki w siatkarskim rzemiośle. - Moimi trenerami w klubie byli Andrzej Pietrzyk i Marek Błasiak. Nauczyli mnie podstaw grania w siatkówkę i samej techniki odbijania. Bardzo miło wspominam czas spędzony w Hejnale, choć nie był on długi. Wcześnie zaczęto wypożyczać mnie do innych zespołów. W I klasie liceum zmieniłem klub i tak zaczęła się moja kariera w "dorosłej" siatkówce. 

Talent i umiejętności młodego Gruszki bardzo szybko zostały dostrzeżone przez szkoleniowców klubów polskiej ekstraklasy. Na początku szkoły średniej Piotrek trafił pod skrzydła Wiktora Kreboka, ówczesnego szkoleniowca BBTS-u "Włókniarz" Bielsko -Biała i zarazem selekcjonera reprezentacji Polski. 

- Miałem wtedy niespełna 16 lat, ale trener Krebok postawił na mnie. Wstawił do pierwszego zespołu Bielsko-Białej, co dla mnie było wielkim krokiem do przodu. Mogłem grać siatkówkę w pierwszej lidze. Bielsko było mi bliskie nie tylko w sensie geograficznym, ale również emocjonalnym. Tam chodziłem do liceum, grałem w kadetach, zdobywałem pierwsze medale mistrzostw Polski, a potem trafiłem do pierwszego zespołu.

W 1995 Piotrek podpisał kontrakt z częstochowskim AZS-em. - W Częstochowie grałem cztery lata, ale mieszkam już dwanaście lat. Bardzo miło wspominam okres spędzony w klubie. Z tamtego czasu zostało też wiele bliskich znajomości. Cały czas się przyjaźnię się z tą grupą ludzi, która wówczas grała w klubie. Paru z nich również mieszka w Częstochowie. Byliśmy młodzi, studiowaliśmy, graliśmy dobrze w siatkówkę i przede wszystkim wygrywaliśmy. Najważniejsze było to, że grupa młodych ludzi potrafiła się zebrać i odnosić sukcesy. Dla nas gra w takiej drużynie jak AZS Częstochowa była marzeniem - wspomina Piotrek - Może kiedyś zagram jeszcze w tym klubie - dodaje. W barwach częstochowskiego AZS-u Gruszka sięgnął po dwa tytuły mistrza kraju. Drużyna spod Jasnej Góry była ostatnią, w jakiej grał przed przeprowadzką do słonecznej Italii. Potem była jeszcze Francja aż w końcu Gruszka zdecydował się wrócić na polskie parkiety. Bronił w tym czasie barw Bełchatowa i Olsztyna, ale znów zaczęło ciągnąć go w świat. W tym sezonie przeniósł się więc do Turcji, gdzie reprezentuje Arkas Sport Izmir.

- Po tym jak skończyłem współpracę z Bełchatowem, chciałem zmienić coś w swoim życiu. Dlatego, mimo że miałem kilka ofert w Polsce, nie zdecydowałem się na to, by z nich skorzystać. W Turcji czuje się naprawdę dobrze, nie żałuje swojej decyzji. A tęsknota za krajem będzie pojawiać się zawsze. Na szczęście mam duże oparcie w rodzinie, a szczególnie w żonie, która świetnie rozumie plusy i minusy życia sportowca. Nie boje się wyjeżdżać za granicę, bo z racji tego, że już nie raz grałem w zagranicznych klubach wiem, że dam sobie radę w innym środowisku. Po za tym wiedziałem, gdzie jadę. Grając turniej kwalifikacyjny do igrzysk poznałem Izmir, mój menadżer Jakub Malke również odwiedził klub i sprawdził warunki, więc wiedziałem, czego mogę się po nim spodziewać. To był "pewny teren", nie musiałem się niczego obawiać.

Więcej o karierze Piotra Gruszki w serwisie Reprezentacja.net - czytaj tutaj »


Zobacz także
  • Miguel Falasca Castellani przed próbą wartości
  • Skra ma problem wszędzie
  • Murek: Znów rozstrzelali nas zagrywką

Najnowsze informacje