Sport.pl

Małysz 12. w Zakopanem

Adam Małysz był 12. w sobotnim konkursie PŚ w Zakopanem. Wygrał fenomenalny Gregor Schlerenzauer, który otarł się o rekord Wielkiej Krokwi.
Małysz: Jest lepiej, nie kończę kariery »

Ósme miejsce w piątek Małysz nazwał krokiem wprzód. To był najlepszy wynik w sezonie, pierwsza pozycja w czołowej dziesiątce PŚ, co biorąc pod uwagę nawet nieobecność sześciu wyżej notowanych rywali, było wynikiem obiecującym. W sobotę Polak miał potwierdzić, że powoli wydobywa się z zapaści. Ale kolejnego kroku ku czołówce nie było - Małysz skoczył słabo w pierwszej serii (117 m.) i marzenia o wysokim miejscu się skończyły. Polak był 16., w drugiej serii zdołał awansować o cztery miejsca (126 m.). Najlepsi znowu jednak skakali ponad 10 m. dalej.

Najlepszy był Schlierenzauer. W piątek nastolatek z Austrii był drugi, ale na sobotę obiecał lepsze skoki. I w drugiej serii zabrakło mu 1,5 m. do rekordu skoczni Svenna Hannawalda. Walka była pasjonująca, bo gdyby Simon Ammann nie był w sobotę na podium oddałby pozycję lidera klasyfikacji generalnej. Ale Szwajcar ją obronił w heroicznym boju z górującymi nad wszystkimi Austriakami. Ammann tak dziękował za doping polskim fanom, że z trybun poleciały w jego kierunku dwa biało-czerowne szaliki. Zabrał je do domu.

Świetnie skakali też Martin Schmitt i Dmitrij Wasiliew. Reszta stawki odstawała od czołówki wyraźnie. Dlatego w pierwszej serii publiczność bardzo długo czekała na lot na 120. metr. Ku jej rozpaczy nawet Adam Małysz tego nie dokonał. 117 m. to był najkrótszy skok Polaka w ten pucharowy weekend. Dopiero Wasiliew dał sygnał do dalekich lotów, który podjęli Schmitt, obaj Austriacy i Ammann. Szwajcar może jednak stracić pozycję lidera już w najbliższym konkursie, przedolimpijskiej próbie w Vancouver, bo nad Schlierenzauerem ma zaledwie cztery punkty przewagi. Wystarczy, że w Kanadzie będzie o jedną pozycję niżej. A Austriak jest teraz w lepszej formie.

Małysz, który przed zakopiańskim weekendem oddał 50 skoków pod okiem Hannu Lepistoe leci do Kanady poznać olimpijski obiekt. Tam, za rok ma nastąpić ostatni akt jego wielkiej kariery z czterema mistrzostwami świata, czterema Kryształowymi Kulami i dwoma medalami igrzysk w Salt Lake City. Na rok przed igrzyskami Polak wciąż jest w dołku. Dziś rywale z czołówki przeskakują go zdecydowanie w każdej próbie. Nad tym Małysz i Hannu Lepistoe, który ma stanąć na czele jego teamu muszą pracować. W Tatrach cudu nie było, a Polak zanotował jedne z najgorszych w karierze wyników na Wielkiej Krokwi. Konkursy w Polsce były jednak konsekwencją tego co dzieje się z formą polskiego mistrza w tym sezonie. Małyszowi bliżej dziś do kolegów z drużyny narodowej niż światowej czołówki. Kamil Stoch był w sobotę 14...

Wyniki sobotniego konkursu »

Klasyfikacja generalna »

Więcej o: