Sport.pl

Galeria Sław hokeja już w Polsce

Koszulki są zawieszane pod dachami wszystkich hal NHL. W ten sposób kluby upamiętniają swoich wybitnych graczy. W piątek podobny zwyczaj zapanuje w Polsce. W Tychach pierwsza zawiśnie koszulka Henryka Grutha, w kolejce są Mariusz Czerkawski i Krzysztof Oliwa.
Hokejowa bójka w Sosnowcu  »

Gdyby nie Gruth, nie byłoby pewnie najlepszego polskiego hokeisty w historii. - To właśnie tacy zawodnicy jak Gruth zainspirowali mnie do tego, żeby zostać zawodowym hokeistą. Jestem przekonany, że gdyby Heniek urodził się kilka lat później, to zagralibyśmy razem w NHL - podkreśla Czerkawski.

Powszechnie uważa się, że to wymarzony kandydat na trenera reprezentacji Polski. Sam Gruth przyznaje, że właściwie nie ma roku, żeby z Polskiego Związku Hokeja na Lodzie ktoś nie zadzwonił do niego z taką propozycją.

- Na razie odmawiam, bo i gdzie miałbym się pchać? Bałagan organizacyjny jakoś hamuje mój powrót do kraju. Jestem pełen podziwu dla polskich hokeistów, że w takich warunkach jeszcze chce im się grać - mówił nie tak dawno "Gazecie". Na razie dał się namówić na to, by zostać nieformalnym doradcą władz PZHL. Gruth miał już epizod z polską kadrą, w latach 1994-96 pomagał w pracy Władimirowi Safonowowi. Szkolił również zespół z Tychów, a także drużyny w Niemczech i Szwajcarii.

Gruth to pierwszy i jak dotąd jedyny Polak, który znalazł się w hokejowej Galerii Sław w Helsinkach. - Traktuję to wyróżnienie jako nagrodę dla całej generacji zawodników, z którymi grałem w czasach, gdy polski hokej bardziej liczył się na świecie - podkreśla.

Galeria Sław, która została stworzona w 1997 roku, skupia najlepszych hokeistów (ale także trenerów, sędziów i działaczy) w historii dyscypliny. Gruth znalazł się tam obok największych, jak Wayne Gretzky, Władysław Trietiak czy Jirzi Holik.

Zurych jest od wielu lat drugim domem Grutha. Od siedmiu lat jest cenionym trenerem "Lwów", czyli ZSC Lions Zurich. - Serce zostawiłem w Tychach, ale dom i przyjaciół mam w Zurychu. Szwajcarzy traktują mnie jak swojego. Polak wychodzi ze mnie tylko na treningach. Jak drużynie coś nie wychodzi, mówię wtedy: "Teraz spróbujemy po mojemu, po śląsku". Krzyknę, podkręcę tempo i efekty są od razu - śmieje się.

Klub, w którym pracuje zatrudnia prawie 40 trenerów. - Zaczęło się od połączenia czterech klubów w Zurychu w jeden. Na początku ludzie pukali się w głowę: "Nie uda wam się. Szybko się pokłócicie, ambicje wezmą górę". Tymczasem wszystko funkcjonuje jak w szwajcarskim zegarku. Mamy drużyny w każdej lidze. Najlepsi pną się coraz wyżej. Nie uda im się, mogą poczekać na swoją szansę w niższej lidze. Teraz zazdrości nam cała Szwajcaria - tłumaczy.

Otwarcie tyskiej Galerii Sław to tylko jedna z atrakcji, jakie czekają w piątek na kibiców. Wydarzeniem wieczoru będzie mecz GKS-u z Podhalem Nowy Targ (godz. 18.). Specjalnym gościem ma być Mirosław Drzewiecki, minister sportu i turystyki.

Czerkawski powraca - czytaj tutaj »


Więcej o: