Sport.pl

Grzegorz Lato: Bez pieniędzy nic nie można zrobić

- Stal to piękny klub z tradycjami, ale w tej chwili ma kłopoty, gra w trzeciej lidze. Myślę jednak, że Mielec ten najtrudniejszy okres ma za sobą - mówi mieszkający w Mielcu Grzegorz Lato, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej
W minioną sobotę w Mielcu, w ramach akcji Ratujmy Legendę, mającej na celu pomoc trzecioligowym piłkarzom Stali, rozegrano piłkarski Turniej Jubileuszowy z okazji 70-lecia istnienia Stali Mielec. Główną atrakcją imprezy był mecz Legend Stali, w którym udział wzięli m.in. Andrzej Szarmach, Jan Domarski, Henryk Kasperczak i prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Grzegorz Lato. Ten ostatni, który na co dzień mieszka w Mielcu, występował w wielu rolach: byłego zawodnika Stali, byłego działacza klubu, a obecnie prezesa polskiej piłki nożnej.

Rozmowa z Grzegorzem Lato*

Marcin Lew: Czy takie akcje, jak Ratujmy Legendę, takie imprezy, jak Turniej Jubileuszowy, mają szansę powodzenia, mogą pomóc klubowi? Czy nie okaże się, że pomoc ta zakończy się tylko na takim jednym zrywie? A może jest szansa, by na stałe pomóc Stali?

Grzegorz Lato: Na pewno tak. Dziś większym problemem jest stadion. Obiekt jest miejski, a prezydent i rada miasta nie mają pomysłu, co z nim zrobić. Myślę jednak, że ten rok będzie przełomowy, bo jak nie, to stadion będzie zamknięty i będzie zakaz rozgrywania tam jakichkolwiek meczów.

W tym roku Stal Mielec kończy wiek niemowlęcia, 70 lat (śmiech). To piękny klub z tradycjami, ale w tej chwili ma kłopoty, gra w trzeciej lidze. Mam nadzieję, że pomału, pomału, może za parę lat będzie to druga liga. A czy stać nas na pierwszą ligę, czy jest na to zapotrzebowanie, trzeba się zastanowić. Bo jak widać u nas w kraju, przy obecnym kryzysie, to Groclin zrezygnował z prowadzenia drużyny w ekstraklasie, Amica Wronki przeniosła się przecież do Lecha Poznań.

Powiedział Pan, że tradycje Stal ma piękne, ale od ponad dziesięciu lat można powiedzieć, że piłka nożna w Mielcu troszeczkę upadła. Kiedy, i czy jest w ogóle szansa, że ta piłka w Mielcu wydostanie się choćby na zaplecze ekstraklasy?

- Trzeba pozyskać przede wszystkim sponsora strategicznego. Dzisiaj bez pieniędzy, jeśli chodzi o sport, piłkę, zresztą o każdą dyscyplinę, nie można nic zrobić. Jeśli w koszykówce takie potęgi jak Śląsk Wrocław są rozwiązywane, to mówmy sobie uczciwie. Nawet w takich dużych miastach nie można tego jakoś pozbierać.

Pan z Mielcem ma chyba najlepsze wspomnienia ze swojej kariery piłkarskiej. Nie żal teraz, tak przychodząc na ten stadion, na te mecze w trzeciej lidze, że w tym mieście nie ma piłki na najwyższym poziomie, do której większość starszych kibiców była po prostu przyzwyczajona?

- Na pewno tak, ale trzeba zdać sobie sprawę z realiów, jakie są dziś. Dlaczego tak jest, a nie inaczej. Dzisiaj każdy mówi, że trzeba coś zrobić, tylko że takich doktorów to my mamy w Polsce trzydzieści parę milionów, którzy wiedzą, że trzeba coś zrobić. Tylko skąd na to wziąć pieniądze, jak tym zarządzać, jak to zaplanować? To nie jest prosta sprawa. Zresztą wszystkie kluby, nawet w ekstraklasie mają jakieś problemy.

Myślę, że Mielec na pewno ten najtrudniejszy okres ma za sobą. Były przecież takie lata, że gdyby nie działacze tacy jak Paweł Cichoński, Andrzej Korczykowski, Jacek Klimek, czy nawet moja skromna osoba, to tej piłki pewnie by tu w ogóle nie było.

Teraz trzeba troszkę cierpliwości i czasu, żeby okrzepnąć w tej trzeciej lidze i zobaczyć co dalej. Młodzież mamy naprawdę zdolną, bo praca z nią jest na dobrym poziomie. Tylko nie potrafimy tej młodzieży zatrzymać.

W ostatnich latach był Pan blisko klubu. Nie dało się zrobić nic więcej, żeby szybciej wrócić do wyższej ligi? Ostatnie dziesięć lat było chyba najgorsze w historii klubu, a nazwisko Lato z pewnością otwiera w Polsce wiele drzwi u sponsorów.

- Wie pan, mamy tu strefę [Specjalną Strefę Ekonomiczną Euro-Park - red.], jest tam ileś tych zakładów, tylko kwestia jest tego typu, że są to spółki zagraniczne na twardych zasadach ekonomicznych. Nie czują potrzeby, by pomagać, choć nie wszystkie. Niektóre pomagają, ale są to drobne pieniądze. Część mówiła, że pomoże, jak będziemy w trzeciej lidze, teraz mówią, że jak będziemy w drugiej lidze...

Czyli krótko mówiąc, żeby sponsorować w tej chwili piłkę nożną, sport w ogóle, trzeba być fanatykiem?

- Na pewno tak. Powiem inaczej. Trzeba też w mieście mieć ludzi, tak jak np. w Kielcach. Tam prezydent, rada i wszyscy są zaszczepieni tym sportem. Ja patrzę na to z zazdrością, tak jak kiedyś cała Polska patrzyła z zazdrością na obiekty Stali Mielec.

Czyli w Mielcu nie ma przychylności władz? Mielca nie stać na wyższą ligę?

- Czy stać? Budżet jest taki, jaki jest, obowiązków i problemów też jest dużo. Po drugie idzie kryzys. Każdy patrzy, czy może dać, czy nie, czy mu nie wyciągną kiedyś jakiejś niegospodarności.

Jest Pan w tej chwili prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej. Będąc na górze, w związku, łatwiej jest pomagać swojemu klubowi?

- Na pewno coś będę próbował, ale trzeba pamiętać, że statut polskiego związku krępuje mi ręce. W statucie jest zapisane, że polski związek reprezentuje cały polski futbol. Nie może utrzymywać żadnego klubu. Ma na głowie reprezentacje, wszystkie grupy młodzieżowe. Pan mnie prowokuje, żebym za chwilę jechał do Wrocławia (śmiech).

Na pewno nie ukrywam, że jeśli w ramach swoich możliwości będę mógł znaleźć jakiegoś sponsora, to jak najbardziej to zrobię. To jest normalna sprawa. Ale statut PZPN-u mówi wyraźnie, co może prezes związku, a czego mu nie wolno.

Sytuację ze Stalą w Mielcu można rozlać na całe Podkarpacie. Jesteśmy białą plamą na piłkarskiej mapie Polski. Mamy tylko jedną drużynę na zapleczu ekstraklasy. Trochę chyba słabo, jak na region, który kojarzył się z piłką nożną. Mielec, Rzeszów, Stalowa Wola, Tarnobrzeg, Krosno, Przemyśl, Dębica. Kiedyś każdy znał te miasta, a teraz młody kibic piłki nożnej zupełnie ich nie zna.

- Kiedyś byliśmy potęgą nie tylko w piłce nożnej. W siatkówce w Rzeszowie mistrz Polski, w Mielcu pierwsza liga w siatkówce i piłce ręcznej. Było kilka drużyn drugoligowych [piłkarskich - red.]. Stal Rzeszów grała w ekstraklasie i drugiej lidze, tak samo Siarka Tarnobrzeg, Stalowa Wola, Igloopol - było tego kiedyś sporo. Kiedyś Podkarpacie było potęgą, ale byli możni sponsorzy. I wracamy do tematu pieniędzy.

Wtedy była Huta Stalowa Wola, WSK Rzeszów, WSK Mielec, Siarkopol, Igloopol. Byli sponsorzy z prawdziwego zdarzenia, którzy pompowali w sport olbrzymie pieniądze, a dzisiaj tego nie ma.

Nie widać żadnego światełka w tunelu, by poprawiła się ta sytuacja?

- Myślę, że trzeba by było ściągnąć z Rosji jakiegoś sponsora, jak ma Chelsea (śmiech). Myślę też, że Stal Mielec ma już najgorszy okres za sobą. Najbardziej jednak boli mnie ten stadion.

Mówił Pan, że w jego sprawie ten rok będzie przełomowy. Co to znaczy? Bo już było kilka różnych pomysłów na niego.

- Myślę, że zapadną konkretne decyzje.

Czyli?

- Czy remontujemy, czy rozbieramy, czy budujemy nowy stadion.

Pan jest za którą opcją?

- Dla mnie każda jest dobra, byle wreszcie coś zacząć.

*Grzegorz Lato - były piłkarz mieleckiej Stali, wielokrotny reprezentant Polski, król strzelców mistrzostw świata w 1974 roku, obecnie prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, na stałe mieszkający w Mielcu.