Sport.pl

Kto ma być twarzą nowego Górnika Zabrze

Czy usuwając z drużyny najpierw Tomasza Hajtę, a potem Jerzego Brzęczka, trener Henryk Kasperczak dał do zrozumienia, że teraz jedynym autorytetem w Górniku Zabrze będzie on sam? - zastanawia się Piotr Zawadzki, dziennikarz "Gazety Wyborczej"

Górnik pożegnał swego kapitana



Być może tak radykalne wietrzenie składu Górnika nastąpiło o kilka miesięcy za późno. Na dłuższą metę sprawdzający się na ogół system z dwoma "dziadkami" trzymającymi drużynę za mordę w szatni i na boisku nie zdał egzaminu. Kasperczak mógł odstawić od składu słabnących z każdym meczem weteranów już w trakcie rundy jesiennej. I wtedy albo zaangażować nowego lidera, albo szukać takiego wśród tych, którzy zostali w drużynie. Trener miałby dość czasu, aby przekonać się, jak kandydat na przywódcę zespołu radzi sobie w stresie, promować go, oswajać z nową rolą. Brzęczek z Hajtą wciąż byli jednak wystawiani w podstawowej jedenastce. A Kasperczak nieustannie chwalił zawodników, a przynajmniej unikał publicznego krytykowania ich.

Obaj piłkarze też popełnili błąd, niepotrzebnie wydłużając swoje kariery o ten jeden sezon. Gdyby odeszli w czerwcu zeszłego roku, zostaliby zapamiętani jako goście, którzy nadali Górnikowi nową jakość. W nowym sezonie okazali się już hamulcowymi i zrobił się kłopot. Zamiast ludzi ze spiżu mamy teraz sfrustrowanych niepowodzeniem weteranów.

Brzęczka i Hajty już nie ma, ale problem liderów drużyny pozostał. Mogłoby nawet wyglądać na to, że to sam Kasperczak mianował się największym autorytetem w zespole. Trudno mu jednak zarzucić, że nie znosi w swoim otoczeniu osobowości. Przecież w Wiśle Kraków system gwiazd (Maciej Żurawski, Kamil Kosowski, Tomasz Frankowski) sprawdzał się doskonale i trenerowi nie przeszkadzał. Więc może szkoleniowiec liczy na to, że lider sam się wyłoni? Kto ma jednak być wiosną nową twarzą Górnika, gdy czeka go bezpardonowa walka o utrzymanie się?

Eksreprezentant kraju Tomasz Zahorski, który tygodniami nie strzela bramek? Przemysław Pitry, najlepiej czujący się chyba w roli jokera wchodzącego na boisko około 70. minuty? Michał Pazdan, któremu nawet wyjazd na Euro nie dodał większej pewności w grze?

Wśród nowych transferów też nie widać zawodnika, który miałby cechy przywódcy. Robert Szczot, Mariusz Przybylski, Adam Banaś czy nawet mający udział w dawnych sukcesach Wisły Paweł Strąk znajdują się dopiero w trakcie wyrabiania sobie dobrej marki. Większość z obecnego zespołu Górnika to tylko żołnierze do wynajęcia. Nie porwą kibiców, a co dopiero mówić o porwaniu reszty zespołu.

Więcej o Górniku Zabrze w serwisie Sport.pl - czytaj tutaj »