Sport.pl

Kto stoi za nowym prezesem PZLA?

Jerzy Skucha wybrany na szefa lekkoatletyki. W zarządzie związku znaleźli się m.in. Artur Partyka i Robert Korzeniowski.
Jerzy Skucha nowym prezesem PZLA »

Jerzy Skucha, 58-letni doktor matematyki i pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej i szef wyszkolenia PZLA od 1997 do 2005 r., został wybrany w pierwszej rundzie. Dotychczasowa prezes Irena Szewińska - przyczyna jego odejścia przed czterema laty - nie startowała, choć w Spale była obecna.

Rywale Skuchy - szef sportu w warszawskim ratuszu Wiesław Wilczyński i działacz z okręgu kujawsko-pomorskiego Krzysztof Wolsztyński - dostali niewielką część głosów delegatów.

Za Skuchą stoi mocna osoba, która od lat wspomaga lekkoatletykę, a cztery lata temu chciała być prezesem, czyli menedżer Jacek Kazimierski. To on skupił wokół siebie znanych zawodników i - nie mając wystarczająco czasu na prezesowanie, ani wsparcia z terenu dla własnej osoby - postanowił wygrać razem ze Skuchą.

Nowy prezes jest znany w środowisku i szanowany. Mimo wieloletniego szefowania szkoleniem udało mu się żyć w zgodzie z trenerami i zawodnikami, co w światku lekkoatletyki jest sukcesem. Odium za całe zło zawsze spadało na Szewińską, szefową związku od 1997 roku.

Teraz Skucha będzie musiał się wykazać nie tylko spolegliwą naturą. Będzie musiał wyciągnąć związek z milionowych długów, unowocześnić zarządzanie i szkolenie, jednocześnie nie psując tego, co dobrze działa. Pomogą mu w tym byli zawodnicy, a teraz menedżerowie działający w lekkoatletyce: Paweł Januszewski i Sebastian Chmara pracują nad mityngami jako menedżerowie, Korzeniowski - dawny przyjaciel Kazimierskiego - jest szefem sportu w TVP. Na razie to jedyny zgrzytliwy dźwięk w harmonii: szef sportu w medialnej, państwowej spółce, stwierdził, że będzie "przekazywał informację o lekkiej atletyce w mediach". Zapachniało konfliktem interesów.

Błąd proceduralny we Wrocławiu może spowodować interwencję Ministerstwa Sportu, a w najgorszym razie nawet unieważnienie wyników wyborów. Okazało się, że na Dolnym Śląsku wybierano delegatów w głosowaniu jawnym, czyli niezgodnie ze statutem.

W niedzielę na mównicy zasłabł były szef związku (1976-78) Stefan Milewski. Zmarł w szpitalu w Tomaszowie.

Ziółkowski oburzony po zjeździe PZLA »