Jak Urlep odmienił Basket

Andrej Urlep wraca w wielkim stylu! Jego Basket Kwidzyn wygrał piąty mecz z rzędu i pnie się w górę tabeli.
W sobotę zespół Słoweńca wygrał 75:67 w Ostrowie Wlkp. z Atlasem Stal. Tam nigdy nie wygrywało się łatwo. Gospodarze prowadzeni przez Andrzeja Kowalczyka kilkakrotnie wracali do gry, ale Vladimir Tica, Tony Weeden, Chris Garner i wreszcie Radosław Hyży przechylali szalę zwycięstwa na korzyść gości. Bank BPS Basket wygrał po raz piąty z rzędu i z bilansem 6-10 zrównał się z mającą dużo większe ambicje Stalą.

Ale kto wie, jakie ambicje mają teraz w Kwidzynie? Po dziewięciu porażkach w dziesięciu pierwszych meczach Basket wydawał się pewniakiem do spadku. 17 listopada zatrudniono jednak Urlepa (obok Eugeniusza Kijewskiego najbardziej utytułowany trener pracujący w Polsce w ostatnich latach), który odmienił zespół całkowicie.

- Trener jest świetny i jego praca jest bardzo potrzebna, ale proszę, aby zauważać także ciężką pracę zawodników. Ja zawsze powtarzam, że sam trener Urlep nic by nie zrobił, przynajmniej bez zawodników, którzy są w tym zespole - zauważa zawsze oryginalny Hyży.

Zawodnik ma rację, Urlep nie jest cudotwórcą. W Kwidzynie mówią: on po prostu pracuje. - Poprzedni trener [Adam Prabucki] zupełnie sobie nie radził. Sposób pracy i efekty były żenujące - mówi Mirosław Potulski, były szef klubu, a obecnie prezes Banku BPS, który sprowadził Urlepa do Basketu. - Miałem szczęście, bo on potrzebował klubu, aby się odbudować. Czy jest drogi? On przede wszystkim jest trenerem, a nie pseudotrenerem jak większość Polaków. To profesjonalista, z charyzmą, który zna temat i jest konsekwentny. Zerknąłem w jego notatki przed meczem z Turowem - miał 10 meczów rywala rozpisanych na pojedyncze akcje i doskonale wiedział, z jakich najczęściej padają punkty - chwali Potulski. Tydzień temu Basket pokonał wicemistrzów Polski 74:71.

Urlep, pięciokrotny mistrz Polski (Śląsk i Anwil), wymienił środkowego Davida Dixona na lepszego w defensywie Brandona Wallace'a i wywalczył sobie u sponsora poszerzenie rotacji o trzech zawodników (Hyży, Cliff Hawkins i Paweł Mróz). Ma większe pole manewru niż Prabucki, ale... - Ich pracy nie ma co porównywać - mówi rozgrywający Basketu Bartosz Potulski. - Urlep zmienił wszystko - taktykę, programy treningowe, każdy szczegół. Teraz każdy wie, jaką ma rolę i za co odpowiada w zespole. Wszyscy zaufali i podporządkowali się Urlepowi w 100 proc.

51-letni Urlep zmienił się w jednym - jest spokojniejszy. Cierpliwie udziela wywiadów, rzadziej dyskutuje z sędziami. - Krzyczy, ale to są konstruktywne krzyki - słuchając ich, można poprawić swoją grę - tłumaczy Bartosz Potulski. - Słyszałem o nim różne historie i konfrontując je z rzeczywistością, muszę powiedzieć, że nie jest tak źle. Jest impulsywny, ale pomaga.

Wyczerpujące treningi? - To tak - potwierdza zawodnik. - U Urlepa trzeba być mocnym psychicznie i fizycznie. Nie ma dni wolnych, trenujemy na granicy ludzkich możliwości.

- Gdy zajmowaliśmy ostatnie miejsce, chcieliśmy walczyć, ale nie potrafiliśmy zagrać tak, jak tego potrzebowaliśmy - dodaje amerykański rzucający Michael Kuebler. - Ciężko trenując u Urlepa, nabraliśmy pewności siebie. Gramy bardzo dobrze i przede wszystkim zespołowo.

- Wcześniej miałem wątpliwości, czy jest sens płacić takim zawodnikom. Teraz widzę, że pracują - cieszy się Mirosław Potulski.

Jeśli Urlep, to praca, konsekwencja, ale przede wszystkim obrona. Przed Słoweńcem Basket tracił przeciętnie po 84,3 pkt na mecz. Teraz - 72,5. Po meczu ze Stalą (czwarta z rzędu wygrana na wyjeździe!) Urlep zapytany o klucz do zwycięstwa zaczął, rzecz jasna, od defensywy...

Jak Słoweniec wyciągnął Basket z dołka? - Nieważne, w jakim klubie pracujesz, musisz się jej poświęcić i oddać bez reszty. Nieważne, czy jest to zespół mistrzowski, czy ostatni zespół ligi. Musisz odpowiednio podzielić role w drużynie i jeśli to ci się uda, sukcesy zaczną przychodzić same - tłumaczy Urlep. - Wydaje mi się, że utrzymanie mamy już zapewnione, a co będzie dalej, zobaczymy. Naszym celem jest teraz awans do play-off, chcemy wygrywać każde kolejne spotkanie.

Tegoroczny sezon PLK jest pełny niespodzianek - rozczarowują faworyci (Turów, Anwil), poniżej oczekiwań grają średniacy z ambicjami (Stal, Czarni), na plus zaskakują Kotwica, Polpharma i Polonia. A przed play-off o mistrzostwo (osiem najlepszych zespołów) czeka nas jeszcze preplay-off (drużyny z miejsc 5-12) o miejsce w ósemce. Gdzie jest teraz miejsce urlepowego Basketu? Mówienie o półfinale wydaje się niedorzeczne, ale...

5-1

to bilans Urlepa w Baskecie. Słoweniec wygrał 83,3 proc. spotkań

274-100

to bilans całej pracy w Polsce (Śląsk, Anwil, Basket). Zespoły Urlepa zwyciężyły w 73,2 proc. meczów

Atlas Stal Ostrów Wlkp. - Bank BPS Basket Kwidzyn 67:75. Kwarty: 12:25, 20:14, 13:18, 22:18. Stal: Daniels 14 (1), Rivera 13 (2), Okafor 7, Szubarga 6, Jocović 2 oraz Jovanović 11 (1), Majewski 7 (1), Seweryn 5 (1), Ratajczak 2. Basket: Weeden 24 (4), Garner 14 (4), Tica 11, Wallace 6, Dąbrowski 3 oraz Hyży 7, Kuebler 5 (1), Lubeck 5, Potulski 0, Mielnik 0, Kowalewski 0, Hawkins 0.

Zobacz także
  • Koniec dekady wygranych

Najnowsze informacje