Sport.pl

Dariusz Dudka: Mam dość Auxerre

Wydali na mnie ponad 2 miliony euro, a po pół roku nie ufają i nie dają grać. Po świętach porozmawiam z trenerem Jeanem Fernandezem. Najchętniej odszedłbym z Auxerre - mówi ?Gazecie Wyborczej" i Sport.pl obrońca reprezentacji Polski
Saganowski: Mam żal do Beenhakkera »

Po udanych dla siebie mistrzostwach Europy Dudka był jednym z trzech reprezentantów - oprócz Adama Kokoszki i Marka Saganowskiego - który zmienił klub. Prezes Wisły Bogusław Cupiał obiecał mu transfer jeszcze pod koniec 2007 roku, ale wówczas na przeszkodzie do wyjazdu stanęła kontuzja. Z Niemcami i Austrią zagrał w środku pomocy, przeciwko Chorwacji - jako środkowy obrońca. Wydawał się naturalnym zastępcą na tej pozycji kończącego występy w reprezentacji Jacka Bąka. Spisał się świetnie i Auxerre zapłaciło za niego ponad 2 miliony euro.

- Jechałem do Francji pełen nadziei i oczekiwań. Wiedziałem, że to nie jest tak mocna liga jak w Anglii czy Hiszpanii. Czyli dla mnie idealne miejsce do promocji. Owszem, różnica w porównaniu z Polską jest, ale nie aż taka duża - opowiada Dudka.

Początkowo polski piłkarz grał w podstawowej jedenastce na pozycji defensywnego pomocnika. Po trzech występach stracił miejsce na rzecz Moussy Narry'ego. Jeśli później wracał do składu, to głównie na lewą obronę.

- To nie jest moja pozycja na boisku - mówi Dudka. - Wolę grać w środku obrony albo pomocy. Nie odpowiada mi "żonglowanie" mną. To świadczy o braku przekonania do mnie. Ale ja jestem tylko piłkarzem, gram tam, gdzie wyznaczy mi miejsce trener. Moja forma też nie ma znaczenia. Obojętnie, czy zagram dobrze czy źle, nie mogę być niczego pewny w następnym spotkaniu. Spodziewam się raczej, że nie zagram.

Na 19 meczów Polak zagrał w 14, z tego w dziewięciu od początku. Jego zespół doznał w sobotę czwartej porażki w pięciu ostatnich meczach - z St. Etienne - i jest na 15. miejscu, pięć punktów nad strefą spadkową. Piłkarze Auxerre strzelili tylko 14 bramek. Żadna drużyna w Ligue 1 nie zdobyła ich mniej. Tyle samo ma ostatni w tabeli Le Havre. - Okazji do zdobycia bramek nie brakowało - mówi Dudka. - A jednak jeśli wygrywaliśmy, to najczęściej 1:0. Brakowało nam kontuzjowanego Irka Jelenia. Na nim się opierała nasza gra do przodu.

Niewykluczone więc, że mecz z St. Etienne był pożegnaniem Dudki z Auxerre. - Czytałem o rzekomej propozycji FK Moskwa, ale to nieprawda - mówi 25-letni piłkarz. - Najpierw napisali tę plotkę dziennikarze rosyjscy, potem polscy, a na końcu dotarła i do Francji. Jakoś nie uśmiecha mi się przeprowadzka do Rosji.

Dudka mieszka z żoną i dzieckiem w małej wiosce w pobliżu Auxerre. Przyznaje, że w porównaniu z Krakowem jest nudno. - Dzień spokojnie płynie za dniem, trening za treningiem. Wesoło jest tylko, jak czasem odwiedzą nas znajomi - mówi Dudka. - Poza tym nuda. Dopiero niedawno klub zgodził się opłacać mi lekcje francuskiego, wcześniej toczyłem z nim o to walkę. Jeśli nie odejdę w styczniu, za pół roku będę się porozumiewał bez problemu.

Dudka jest od niedzieli w Polsce. 27 grudnia wraca do Francji. Dzień później zamierza rozmawiać z trenerem Fernandezem o przyszłości. - Chciałbym odejść - deklaruje jasno, choć trudno sobie wyobrazić, że po zaledwie pół roku w Auxerre znajdzie się chętny do kupna zawodnika. Tym bardziej że - zdaniem piłkarza - nie były to także udane miesiące dla reprezentacji.

- Najbardziej boli nieudane Euro - mówi. - Wielka impreza nas przerosła i skończyła się porażką. Znowu wyglądaliśmy na nieprzygotowanych, spiętych, "spalonych" psychicznie... Stać nas wszystkich było na więcej, ale najbardziej zawiedli liderzy. Za mało było w tym 2008 roku takich meczów jak z Czechami czy Irlandią. Na usprawiedliwienie powiem tylko, że pierwszy raz znaleźliśmy się w gronie 16 najlepszych drużyn Europy.

Dudka ma nadzieję, że to, co najgorsze w klubie i w reprezentacji, zostanie za nim - w 2008 roku. W nowym roku chciałby grać w podstawowej jedenastce i cieszyć się z awansu do finałów MŚ 2010.

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com poleca Mateusz Borek - reklama »

Więcej o: