Sport.pl

Montezemolo: Jeśli będzie standaryzacja silników Ferrari wycofa się z F1

- Gdyby wprowadzono standaryzację silników, z pewnością cztery lub pięć przedsiębiorstw odeszłoby z F1. Do nich dołączyłoby Ferrari - mówi szef włoskiego koncernu Luca di Montezemolo. Na kolacji bożonarodzeniowej z dziennikarzami ocenił także czołowych kierowców F1.
Producent najtańszych aut sponsorem Ferrari »

- Lewis Hamilton? Dobrze się rozumiemy, to wielki pilot, który już w pierwszym sezonie otarł się o mistrzostwo, a za drugim razem je wygrał. Jednak z całym szacunkiem, nie zamieniłbym Felipe Massy na niego - przekonuje Montezemolo. Na spotkaniu z dziennikarzami stwierdził, że Massa - Raikkonen to najsilniejsza para kierowców i nie przewiduje zmian w Ferrari, choćby na krótki okres i nawet dla takich gwiazd jak Fernando Alonso.

Jednemu z dziennikarzy, który przypomniał słowa Hamiltona, że nigdy nie wystąpiłby w barwach Ferrari, Montezemolo odpowiedział: - "Zazwyczaj to my jesteśmy tymi, którzy wybierają. Poza tym to właśnie dzięki nam piloci stają się sławni". Szef włoskiego zespołu odparł też argumenty, że nie zatrudnia znanych kierowców. - Kimi Raikkonen wstąpił do nas i wygrał mistrzostwa. Felipe Massa nie wygrał co prawda w tym roku, ale to była nasza wina. Byłem pewien, ze wygra, ale nie udało mu się przez nasze błędy. A poza tym Felipe jest przecież bardzo znany, bo jest wielkim człowiekiem i wielkim pilotem. Dowiódł tego właśnie w sposób, w jaki przyjął porażkę w tych mistrzostwach.

Nieunikniona była rozmowa o pomyśle standaryzacji silników, z którego zrezygnowano po naradzie antykryzysowej między zespołami a FIA. - To by była okazja, aby opuścić Formule 1 - powiedział Montezemolo - Gdyby wprowadzono standaryzację silników, z pewnością cztery lub pięć przedsiębiorstw odeszłoby z F1. Do nich dołączyłoby Ferrari. Od pierwszego spotkania teamów w lipcu poczyniliśmy bardzo duże kroki: już w 2009 zaoszczędzimy 50% na silnikach a od 2012 mamy zamiar zaoszczędzić 50% na całym budżecie.

Montezemolo uważa, że zmiany w Formule 1 są nieuniknione. - Czas mija, a ja za parę lat idę na emeryturę. Może kryzys przyspieszy nieco proces zmian, z którym i tak trzeba się zmierzyć. Ecclestone'a znam od 1973 roku i uważam, że wykonał niezłą robotę. Parę lat temu pokłóciliśmy się, nazwałem go chciwcem, ponieważ chciał dzielić zyski na 70 procent dla siebie i 30 procent dla wszystkich teamow. Teraz jest pół na pół. Wiele jeszcze trzeba zrobić. Ale z pewnością skończył się czas w F1, kiedy wystawiano jednych przeciwko drugim, aby na tym zyskać - mówi Montezemolo.

Więcej tekstów o Formule 1 w polskim serwisie "La Gazzetty dello Sport" »



Więcej o: