Sport.pl

Sędzia dla polskich sędziów tylko z zagranicy

W środę zarząd PZPN ma wybrać nowego szefa sędziów. Namawiam, by dać szansę Beenhakkerowi z gwizdkiem - pisze piłkarski komentator ?Gazety Wyborczej? i Sport.pl Jacek Sarzało.
Lato: Stempniewski musi odejść »

Najlepsze decyzje dla polskiego futbolu podejmowane są przez prokuraturę we Wrocławiu, która taśmowo stawia zarzuty umoczonym w korupcji. Dużo dobrego robią też wymuszone dymisje osób skompromitowanych w aferze korupcyjnej. To już staje się regułą, niestety.

Kolejnym dowodem na to, że nasza piłkarska rzeczywistość to od kilku lat farsa, jest były szef sędziów Sławomir Stempniewski, który w sobotę zrezygnował z posady. I od razu rozwiejmy wątpliwości - miał człowiek słuszne podstawy do takiego czynu. Mało tego, pierwszy lepszy samuraj w Japonii na jego miejscu poszedłby znacznie dalej.

Postawienie zarzutów najlepszemu polskiemu arbitrowi plus ujawnienie, że Stempniewski prowadził z nim biznes, a także że nie zrobił nic, by wprowadzić system zobowiązań antykorupcyjnych, może jeszcze nie skłoniłoby Stempniewskiego do rezygnacji. Ale po słowach Grzegorza Laty, który powiedział "Gazecie", że liczy na jego odejście - wreszcie się poddał. Okazało się, że jak wielu w polskim futbolu mocny był nie własną odwagą, lecz liczbą i rangą tych, którzy go popierali.

W środę zarząd PZPN ma wybrać nowego szefa sędziów. Namawiam, by dać szansę Beenhakkerowi z gwizdkiem. Zwłaszcza że pojawiający się w przestrzeni medialnej swojski kandydat na to stanowisko posłużył (zresztą do spółki z innym arbitrem, w przeszłości znanym piłkarzem) do stworzenia postaci sędziego Jaskóły w "Piłkarskim pokerze". Grający go Henryk Bista przed meczem wybiera sobie do towarzystwa podstawianych mu przez klub "kibiców" słowami: "pani, pani i pani"...

Szukanie przełożonego polskich sędziów za granicą byłoby korzystne z prostego powodu - tylko takiemu człowiekowi bylibyśmy jeszcze w stanie zaufać. W porządku, może i u nas wciąż da się znaleźć nieprzekupnego, choć szanse na to maleją z każdym dniem. Pewnie już wkrótce okazałoby się, że i do niego pięć tysięcy razy dzwonił "Fryzjer", w notesie ma numery do wszystkich prezesów w Polsce, jego firma produkuje stroje dla sędziów albo lornetki dla obserwatorów, a on sam prowadzi bank łapówek dla piłkarzy drużyn przeciwnych...

Szef kolegium PZPN złożył rezygnację »

Więcej o: