Sport.pl

Serie A: Tsunami Interu, doktorat Mourinho

Mistrza nazywają już Włosi buldożerem. Inter tym razem zmiażdżył w Rzymie Lazio (3:0) i teraz czeka go seria gier zbyt łatwych, by nie utrzymał przewagi nad resztą stawki
Podróże do stolicy wyraźnie obrońcom tytułu służą. Romę rozbili 4:0, inauguracyjnego gola strzelając jej w piątej minucie. Teraz pierwszy cios zadali po niespełna dwóch. Bramkarza Juana Pablo Carrizo pokonał rewelacyjnie ostatnio dysponowany obrońca Walter Samuel, wykorzystując dośrodkowanie tak samo rewelacyjnie ostatnio dysponowanego Sulleya Muntariego. A potem było z górki.

Z górki, bo José Mourinho nauczył mediolańczyków tego, co kilka lat temu wpoił piłkarzom Chelsea - perfekcyjnego neutralizowania przeciwnika, który nawet w okolicach linii środkowej nie jest w stanie rozwinąć skrzydeł. Inter nie zachwyca bogactwem wariantów w ofensywie, lecz po objęciu prowadzenia zdaje się nietykalny. I spokojnie czeka. Jeśli uda się zdobyć bramkę, to dobrze, jeśli się nie uda, też dobrze. Passę zwycięstw przedłużył do sześciu, od wrześniowej porażki z Milanem nie przegrał w lidze już ani razu. Ba, przez pięć kolejek stracił zaledwie jednego gola. W dodatku szukający możliwie najlepszego zestawienia i zarazem stabilizacji Mourinho wreszcie nie zmienił składu.

Na cztery kolejki przed półmetkiem rozgrywek Inter ma za sobą spotkania ze wszystkimi konkurentami z czołówki. Teraz czeka go seria gier teoretycznie lekkich, łatwych i przyjemnych, którą lider rozpocznie od podjęcia na San Siro ostatniego w tabeli Chievo. I prawdopodobnie odskoczy rywalom, bo tracący do niego sześć punktów Juventus z Milanem zmierzą się za tydzień w Turynie. Mourinho może spokojnie szykować się do wyjazdu na lizboński uniwersytet, który przyznał mu właśnie doktorat honoris causa. Zresztą po meczu mówił dużo o... następnej rundzie Ligi Mistrzów, jakby rywalizacja w Serie A została rozstrzygnięta. Prasa się poniekąd zgadza, bo na jednej stronie krzyczy o mediolańskim "buldożerze", a na innej o "tsunami".

Lokalni rywale z Milanu wymęczyli 1:0 z Catanią, a nastroje w klubie są średnie. W środę rossoneri odpadli z Pucharu Włoch, Kaka (strzelił gola) narzeka, że po przyjściu Ronaldinho drużyna musi się uczyć kompletnie nowego systemu gry (choć rodaka chwali), a on biega zbyt daleko od pola karnego rywala i przez to zdobywa mniej bramek. Wreszcie tłum najważniejszych graczy się leczy - Nesta, Bonera, Pirlo, Ambrosini, Seedorf, Ronaldinho, Borriello, Inzaghi to w komplecie kandydaci do pierwszej jedenastki. Niedzielny mecz był bardzo brzydki, a zdziesiątkowana drużyna kończyła go z sześcioma obrońcami na boisku. Tymczasem na wyjazdowym szlagierze z Juve nie koniec wyzwań - po Nowym Roku Milan zagra z odrodzoną Romą i Fiorentiną.

Poddać nie chce się Juventus. Jeszcze zanim wygrał w niedzielę z Lecce, trener Claudio Ranieri ogłosił, że rozpoczęła się pogoń turyńczyków za liderem. Może i tak. Inter na razie raczej pościgu nie zauważył.

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com - poleca Mateusz Borek » - reklama