Sport.pl

Kto zastąpi Ryszarda Krauze i uratuje polski tenis?

Polski Związek Tenisowy na gwałt szuka nowego sponsora. Sytuacja jest dramatyczna, bo Prokom przestał już dawać pieniądze na najlepszych juniorów
Ana Ivanovic nie może doczekać się nowego sezonu »

Ryszard Krauze zainwestował w rozwój polskiego tenisa ponad 10 mln zł. - Gdyby nie on, wspinaczka na szczyt byłaby znacznie trudniejsza, o ile w ogóle możliwa. Szkoda, że odchodzi - mówi Robert Radwański, ojciec i trener 10. rakiety świata Agnieszki Radwańskiej.

Nie jest tajemnicą, że Krauze od miesięcy stopniowo zwija interesy w Polsce. Rozwiązał już umowę indywidualną z Radwańską, a pod koniec roku kończy się kontrakt z PZT. Dzięki niemu stypendia w wysokości 50-300 tys. zł w ramach programu PZT Prokom Team otrzymywało kilkunastu najzdolniejszych tenisistów, m.in. Urszula Radwańska, Jerzy Janowicz i Katarzyna Piter. Ale jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, te pieniądze przestały płynąć do związku już dwa miesiące temu. PZT musiał łatać braki m.in. dotacjami z ministerstwa.

Na zawodników i ich rodziny padł blady strach, bo bez wsparcia finansowego Prokomu, nie będą mogli tak jak dotąd jeździć po świecie i szukać punktów na turniejach. PZT na gwałt szuka więc nowego sponsora, który pozwoli uratować przynajmniej tych na samym szczycie piramidy.

- Rozmawiamy z wieloma firmami, ale na razie nie ma decyzji. Robimy wszystko, by uratować program wsparcia dla najzdolniejszych, ale jest to trudne ze względu na kryzys ekonomiczny. Firmy raczej tną koszty niż rozwijają akcje sponsoringowe - mówi Sport.pl Waldemar Dubaniowski, prezes PZT.

Nieoficjalnie wiadomo, że związek prowadzi zaawansowane negocjacje z jedną firmą. Jedną z grupy Orange, Bank Pekao SA, Suzuki, Porsche, które w ostatnich latach wspierały turnieje organizowane w Polsce. - Kontrakt może być podpisany jeszcze w grudniu - mówi pracownik PZT. - Nie wiadomo, czy byłaby to umowa na poziomie strategicznym, czyli ponad 2 mln zł rocznie, czy znacznie mniejszy np. 1 mln zł. Tak czy inaczej czasy Prokomu, gdy mieliśmy nawet 4 mln zł, już nie wrócą - dodaje.

Niższy kontrakt oznacza, że pieniądze dostaną jedynie najzdolniejsi. Janowicz, młodsza Radwańska i Piter mogą pewnie liczyć na co najmniej 100 tys. zł rocznie. W nowym systemie skończy się jednak finansowanie starszych i mniej perspektywicznych zawodników. - Nie wydaje mi się żeby był możliwy powrót do programu takich zawodników jak Agnieszka Radwańska, Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski, Łukasz Kubot czy Dawid Olejniczak. Oni dostali swoją szansę i z lepszym lub gorszym skutkiem się usamodzielnili. W poprzednich latach wielu zawodników przyzwyczaiło się do wsparcia z Prokomu na zasadzie, że się im ono należy. Teraz polityka będzie polegała na pomaganiu najlepszym juniorom - podkreśla Wojciech Andrzejewski, szef szkolenia w PZT. - Bardzo możliwe, że w ogóle zrezygnujemy z wypłacania gotówki zawodnikom. Wsparcie będzie polegało raczej na udostępnianiu ośrodka treningowego w Sopocie, pomocy trenerów, opiece medycznej, choć oczywiście na wyjazdy też znajdzie się trochę środków - mówi Dubaniowski. Czy związek będzie też wspierał najlepszych 12-14 latków? - Będą stypendia i dofinansowania do turniejów, ale trudno powiedzieć, w jakiej wysokości - odpowiada Andrzejewski.

Turniej WTA w Berlinie zniknie. Zastąpi go Warszawa?  »

Więcej o: