Sport.pl

Muntari: Prałem starszym koszulki, żeby pozwolili mi grać

- Mourinho to najlepszy trener, jakiego kiedykolwiek spotkałem. Są tacy, którzy ograniczają się do boiska i ?cześć?, on jest obecny przez cały dzień, dba o każdy szczegół - o Jose Mourinho, dzieciństwie w Ghanie i szansach afrykańskich drużyn w mundialu opowiada 24-letni Sulley Muntari, piłkarz Interu Mediolan.
Mourinho: Balotelliemu nie chce się trenować »

Co pamięta pan ze swojego dzieciństwa w Konongo i Kumasi?

Mój ojciec był trenerem, więc moja przyszłość była określona. Ja jednak nie chciałem grać z moimi rówieśnikami, wolałem ze starszymi. Prałem im nawet koszulki, żeby tylko zagrać z nimi choćby kilka minut.

Ile miał pan lat?

Ja miałem dwanaście, oni po siedemnaście - osiemnaście lat. Z czasem dorobiłem się u nich szacunku. Zabierali mnie ze szkoły i razem chodziliśmy na mecze. W krótkim czasie znalazłem się w reprezentacji U-17. Starszych kolegów zdumiewała moja bezczelność, nie bałem się nikogo.

Kiedy miał pan 17 lat, przemieścił się pan o 250 kilometrów, otworzyły się drzwi stolicy Akry.

Zostałem kupiony przez klub Liberty Professionals, ale nie grałem tam długo, bo latem 2002 pojechałem do Udine

Wcześniej jednak wystąpił pan w Argentynie, na mundialu Under 20.

Zajęliśmy tam drugie miejsce, zaraz za Argentyną, ale w ćwierćfinale pokonaliśmy Brazylię z Adriano w składzie. W zespole "Canarinhos" był też Kaka, ale nie pamiętam go zbytnio, gwiazdą był Adriano.

Z niektórymi zawodnikami spotkał się pan teraz w Interze, m.in. z Maiconem.

W Argentynie z kolei grał Burdisso - to on wygrał Mundial. Ale na tym turnieju grało sporo wielkich zawodników. Pamiętam nawet Julio Baptistę, Djibrila Cisse i Phillipe'a Mexesa.

To w tamtych dniach narodziła się pana przyjaźń z Michaelem Essienen?

Dla mnie on jest jak brat. Kiedy pojawiła się szansa na transfer do Interu, zadzwonił do mnie i powiedział: "Idź bez obawy, tam jest Mourinho, z nim na pewno ci się powiedzie". Michael, w Chelsea, świetnie się z nim dogadywał.

Co pan dzisiaj myśli o Portugalczyku?

Mourinho to najlepszy trener, jakiego kiedykolwiek spotkałem. Są tacy, którzy ograniczają się do boiska i "cześć", on jest obecny przez cały dzień, dba o każdy szczegół.

A Luciano Spalletti?

Wszystko mu zawdzięczam, to jedna z najważniejszych osób w moim życiu. Udinese było najważniejszym etapem mojej kariery, to cudowny klub. Muszę też podziękować Pierpaolo Marino - to on mnie odkrył i nie dziwi mnie, że teraz Napoli jest jedną z wielkich drużyn, bo gdziekolwiek jest Marino, gra się dobrze.

Od razu się pan zaaklimatyzował w Interze. Zanetti mówi, że jest tak, jakby był pan tam od zawsze.

To zasługa wspaniałej grupy, wszystkich i każdego z osobna. Przyjęli mnie od razu, jak swojego. Otworzyli serca. Na boisku jesteśmy jednością.

Kiedy zobaczymy afrykańską reprezentację mistrzem świata?

To już tylko kwestia czasu. Wszyscy najlepsi zawodnicy są w Europie, mają doświadczenie. Kamerun i Nigeria jako pierwsze zatrudniły zagranicznych trenerów. Wielu z nas puka do bram wielkiej piłki.

W Ghanie trwają wybory.

Ktokolwiek wygra, musi pracować dla dobra wszystkich. Jestem dumny z mojego kraju. Jesteśmy ludźmi pokoju, żyjemy bez problemu z chrześcijanami (którzy są większością), z muzułmanami (do których należy Sulley) i innymi. Ograniczamy przestępczość. Przede wszystkim myślimy o przyszłości naszych dzieci. Nawet nie wiecie, ile wspaniałych talentów kryje się właśnie tam, w Ghanie, ludzie mocniejsi ode mnie, mający tylko mniej szczęścia.

Więcej tekstów o Serie A w polskim serwisie "La Gazzetta dello Sport" »

Articles reprinted in this issue in collaboration with La Gazzetta dello Sport/www.gazzetta.it are copyrighted 2008 by The RCS Quotidiani S.p.A. Companies, Inc. All rights reserved. Artykuły opracowane we współpracy z La Gazzetta dello Sport/www.gazzetta.it Wydawca The RCS Quotidiani S.p.A. Companies, Inc. Wszelkie prawa zastrzeżone.





Więcej o: