Sport.pl

Kto nie skacze, ten z Żydzewa, czyli czego uczą w Bełchatowie

PGE GKS Bełchatów od roku prowadzi program "Szkoła z Gieksą", którego celem jest wychowanie młodych kibiców. Dzieci z bełchatowskich szkół podstawowych są na każdym meczu, a do tej pory najlepiej nauczyły się piosenki: "Kto nie skacze, ten z Żydzewa".
Upadek imperium krakowskiego »

Podczas piątkowego meczu PGE GKS z Górnikiem Zabrze bełchatowscy szalikowcy tradycyjnie już zamiast dopingować swoich piłkarzy obrażali łódzki Widzew. Tradycyjnie nie pomagały anemiczne apele spikera. Niedaleko kiboli z szalikami od pewnego czasu siedzi duża grupa dzieci, uczniów szkół podstawowych i gimnazjów. To jeden z pomysłów klubu na wychowanie sobie nowych kibiców, bo trybuny stale modernizowanego stadionu zapełniają się najwyżej w 50 proc. Trzy tysiące widzów to dobry wynik.

Uczniowie przychodzą na mecze pod opieką nauczycieli. Są głośni, ale coraz bardziej upodabniają się do szalikowców. Podczas niedawnego meczu z Ruchem Chorzów kibole zaczęli śpiewać "Kto nie skacze, ten z Żydzewa". Do zabawy włączyły się dzieci z sektora szkolnego. - To nigdy nie powinno mieć miejsca na naszym stadionie - mówił "Gazecie" Michał Antczak, rzecznik prasowy PGE GKS. - Zapewniam, że podczas następnych spotkań będziemy szczególnie uczulać opiekunów, aby nie pozwalali już więcej na podobne zachowanie.

Nasza interwencja pomogła, ale na krótko. Podczas piątkowego meczu z Górnikiem Zabrze dzieci już same śpiewały "Kto nie skacze...". Tym razem spiker nie reagował.

Antysemickie okrzyki? Wisła broni piłkarzy, a Cracovia kiboli »

Więcej o: