Sport.pl

Legia znów mocna na wyjazdach. Vuković jednak odejdzie

- Skąd ten syndrom wyższości? Dlaczego Legia ma wszystko wygrywać? - dziwił się przed meczem z Lechią trener Legii Jan Urban. Ale Legia w Gdańsku po dwóch golach Chinyamy wygrała. O tym, że jednak z klubu odejdzie, poinformował Aleksandar Vuković.
Urban: Skąd ten syndrom wyższości? »

- Rozumiem, że wymagania wobec Legii są wielkie, ale nie powinny być takie, jakbyśmy 30 razy zdobywali mistrzostwo, dwa razy Puchar UEFA i raz Ligę Mistrzów. Z historycznego punktu widzenia większe sukcesy ma Górnik Zabrze. Ale nie chodziło mi o to, że za każdym razem nie będziemy walczyć o wygraną. Tylko że każdy może mieć wpadki, a presja zawsze spada na Legię - tłumaczył Urban, kiedy jego wypowiedź wzbudziła kontrowersje. Na jego piłkarzach nie zrobiła jednak wrażenia. Od kiedy legioniści przegrali dwa z rzędu wyjazdowe spotkania i zdawało się, że mogą zapominać o tytule, rywale tak zwolnili bieg, że drużyna Urbana znowu jest na czele tabeli. Wygrała trzy razy z rzędu. Najpierw aż 4:0 z rewelacją ligi wrocławskim Śląskiem u siebie i wreszcie po czterech niewygranych meczach wyjazdowych (nie strzeliła w nich gola) zwyciężyła w Chorzowie i w Gdańsku.

Już 11 goli w sezonie (ledwie o jeden mniej od Pawła Brożka) ma Takesure Chinyama. Ma też 29 przez dwa i pół sezonu w polskiej lidze, co w generalnej klasyfikacji obcokrajowców już plasuje go na trzeciej pozycji (za Grażvydasem Mikulenasem - 31 i Stanko Svitlicą - 40). Strzelec z Zimbabwe, do którego w ubiegłych tygodniach miano ogromne pretensje za kompletne niezrozumienie, na czym polega gra zespołowa, dwa razy dostawiał głowę, gdzie trzeba. Legia dwukrotnie strzelała gole po rzutach rożnych. Wykorzystywanie stałych fragmentów gry przez większość sezonu było jej piętą achillesową. Jest tylko jeden problem. Chinyamę ciągle męczy uraz kolana (zszedł z tego powodu z boiska w 69. min), zaś po kontuzji Bartłomieja Grzelaka w ostatnim meczu roku w ataku zastąpić go mógłby tylko Mikel Arruabarrena. A słabe to rozwiązanie.

Legia pokonała w piątek beniaminka na jego boisku zaledwie 3:2 i do końca drżała o wynik, chociaż nie powinna, bo przewaga jakości była zdecydowanie po jej stronie. Teraz czeka ją bardzo ważny mecz z Bełchatowem. Dla Urbana najbardziej istotne jednak jest, w jakim składzie drużyna rozpocznie wiosnę. Z końcem roku umowa z warszawskim klubem kończy się Edsonowi. Kolejne negocjacje nie przynoszą rezultatu. - Piłkarz zgodził się obniżyć żądania, ale i tak oczekiwania jego i klubu się nie spotkały. My uzależniamy stanowisko od tego, czy Edson jest w stanie zagrać 50 proc. meczów w sezonie - mówił Mirosław Trzeciak, dyrektor sportowy stołecznego klubu. Brazylijczyk z powodu kłopotów zdrowotnych zagrał w tym sezonie zaledwie 30 proc. spotkań. Od dwóch tygodni po raz kolejny jest kontuzjowany. I podobno likwiduje swoje polskie konta bankowe.

Nieobecność Edsona nie jest ostatnio widoczna, za to widać, że Legii potrzebny jest Aleksandar Vuković. Były kapitan zespołu ma umowę do czerwca, ale już dawno zapowiedział pożegnanie z klubem zimą. Na dziś nie widać lepszego defensywnego pomocnika i równie silnej osobowości. - Chcę wiedzieć, jaka będzie przyszłość Edsona i Vukovicia, przed meczem z Bełchatowem - zakomunikował Urban. Zimą w Legii nie zapowiada się na transfery, dlatego pozostanie Vukovicia przynajmniej na pół roku mogłoby mieć duże znaczenie w walce o tytuł. Piłkarz podbudowany tym, że wrócił do składu, zaczął jakby się wahać. Tymczasem po meczu z Lechią stwierdził: - To był prawdopodobnie mój ostatni wyjazd z Legią.

Jak go zabraknie i zimą nikt nie wzmocni klubu, wypadać będzie wrócić do wypowiedzi Urbana, że Legia to nie Real czy Bayern i trudno wymagać, by miała wszystko wygrywać.

Edson: Nie jestem kubkiem jednorazowym »

Choto i Chinyama - święta w Polsce

Reprezentanci Zimbabwe w Legii - Dickson Choto i Takesure Chinyama - święta spędzą w naszym kraju. W ich ojczyźnie panuje epidemia cholery. Dla Legii to dobrze, bo powroty z Afryki to zwykle skomplikowana sprawa, a tak jest gwarancja, że obaj w styczniu planowo rozpoczną przygotowania do rundy wiosennej. Choto z powodu kontuzji nie wystąpił w Gdańsku. Jest jednak szansa, że w sobotę zagra z GKS Bełchatów.