Sport.pl

Narciarstwo alpejskie. 1433 dni Bode Millera

Francuz Jean-Baptiste Grange wygrał slalom w fińskim Levi. Drugie miejsce zajął Amerykanin Bode Miller, który na podium w tej konkurencji czekał aż cztery lata!
Andrzej Bachleda: Narty lubię. Muzykę kocham »

14 grudnia 2004 r. Miller wygrał slalom PŚ w Sestriere. Na kolejne podium musiał czekać aż 1433 dni, bo przez cztery lata z okładem bardzo opuścił się w tej najbardziej technicznej alpejskiej konkurencji. Amerykanin długo stawiał wyłącznie na szybkość. Nic dziwnego, że dwie Kryształowe Kule, które wywalczył za triumf w końcowej klasyfikacji PŚ za 2005 i 2008 r., zdobył dzięki zjazdom i supergigantom. W slalomach ciągle startował, ale te, które w tym czasie ukończył, można policzyć na palcach jednej ręki. Dlatego wielu fachowców z przymrużeniem oka traktowało oświadczenie Millera z początku tego sezonu, że znów zamierza być wszechstronnym narciarzem. - Podczas przygotowań mocno trenowałem także slalomy. Chcę wrócić w nich na podium - oświadczył. I wczoraj w Levi zobaczyliśmy efekty - Miller tradycyjnie już jechał na krawędzi ryzyka, kilka razy był o włos od spektakularnej wywrotki, ale do mety w obu przejazdach dojechał. Szybszy od Millera był jedynie Jean-Baptiste Grange, czyli 24-letnia rewelacja francuskiej kadry. Grange jest przedstawicielem młodego pokolenia narciarzy, którzy wychowali się już na krótkich nartach. 31-letni Miller musiał w pewnym momencie przestawić się na carvingi, choć też był jednym z prekursorów krótkich nart.

Podium dla Millera w slalomie zaskakuje, choć należy przypomnieć, że Amerykanin na początku swojej kariery był właśnie specjalistą w tej konkurencji. Gdy uczył się w słynnej kuźni alpejskich talentów w USA, czyli Carrabassett Valley Academy w stanie Maine, jeździł głównie slalomy. Koledzy śmiali się jednak wtedy z Millera, bo od zawsze miał bardzo ryzykowny styl jazdy. Dorobił się nawet przezwiska "Crash Test Dummy", czyli "Manekin do testów zderzeniowych", bo ciągle się przewracał.

Wczoraj w Levi Grange pokonał Millera o 0,79 s, trzecie miejsce zajął Austriak Mario Matt ze stratą blisko sekundy. Grange został nowym liderem klasyfikacji generalnej PŚ, ale tuż za jego plecami czai się Miller, który wciąż czeka na pierwszy w sezonie zjazd i supergigant.

Wśród kobiet w sobotnim slalomie wygrała Lindsay Vonn, co też jest dużą niespodzianką, bo Amerykanka ostatnio brylowała głównie w konkurencjach szybkościowych. Jedyne Polki z prawem do startu w PŚ, czyli Katarzyna Karasińska i Agnieszka Gąsienica-Daniel, zajęły lokaty poniżej 50. Nie zakwalifikowały się nawet do drugiego przejazdu.

Więcej o: