Sport.pl

Robert Kubica: Gorzej być nie może

- Wygląda to trochę dziwnie - drugi wyścig z rzędu bardzo brakuje nam prędkości podczas pojedynczych okrążeń, a bierze się to znowu z ogólnego braku przyczepności. I nie wiem dlaczego - powiedział Robert Kubica po kwalifikacjach do wyścigu o Grand Prix Brazylii, w których zajął dopiero 13. miejsce.
Kwalifikacje: Kubica 13. Raikkonen o wiele, wiele lepiej »

Łukasz Cegliński: Jak wytłumaczyć fakt, że przez niemal cały sezon jest pan dużo lepszy od Nicka Heidfelda w kwalifikacjach, a w ostatnich GP sezonu wyraźnie pan z nim przegrywa?

- Krótka odpowiedź: nie wiem. Pewnie jest jakaś przyczyna, ale ja niestety nie znam odpowiedzi na to pytanie.

Weekend zapowiada się ciężki...

- Wygląda to trochę dziwnie - drugi wyścig z rzędu bardzo brakuje nam prędkości podczas pojedynczych okrążeń, a bierze się to znowu z ogólnego braku przyczepności. Tak to wygląda.

Dlaczego?

- Nie wiem, nie mam wytłumaczenia.

Kwestia ustawień?

- Nie wydaje mi się. Samochód po prostu nie czuje przyczepności. Mam właśnie za sobą najgorszy wynik w kwalifikacjach, po raz drugi z rzędu jest źle. Dziwne.

To takie same problemy jak w Szanghaju?

- Tak, ogólny brak przyczepności.

W wyścigu w Chinach było lepiej.

- Może i tak, bo w wyścigu nie musisz wyciągać z bolidu wszystkiego na każdym okrążeniu. Można jechać równo na konkretnym poziomie. Ale kwalifikacje w Szanghaju i tutaj były bardzo złe.

Czy to podobne problemy do tych, które w trakcie sezonu powodowały wzloty i upadki?

- Nie wiem. To jest na pewno mój najgorszy wynik w kwalifikacjach - to niespodzianka. Nie sądzę, że wynika to z pracy opon, tak naprawdę, to nie wiem z czego to wynika. Przyczepność jest po prostu słaba. Nawet w 2006 roku w kwalifikacjach wypadłem tutaj lepiej. Powtarzam: to dziwne. Jeżdżę tym samochodem od wielu miesięcy i on przeważnie prowadzi się on w podobny sposób. Ale ostatnio jest zupełnie inaczej.

Trochę nieoczekiwane te problemy.

- Tak i nie wiem skąd się wzięły. Wiem, jakie są moje odczucia, jaki konkretnie jest problem z przyczepnością, ale nie wiem, co jest jego przyczyną.

Próbował pan coś zmienić po Szanghaju przed Brazylią?

- Samochód jest dokładnie taki sam.

A co byłoby gdyby przyjechałby pan tutaj jako kierowca wciąż walczący o mistrzostwo?

- Wtedy to by się nie wydarzyło, bo walka o tytuł oznaczałaby, że wciąż jesteśmy mocni i szybcy. Po wielu wyścigach, kiedy wszystko pracowało jak trzeba, teraz mam drugie Grand Prix z rzędu, kiedy mamy problemy z jakąkolwiek przyczepnością i nie potrafię wskazać oczywistej przyczyny takiej sytuacji.

Nick wypadł w kwalifikacjach lepiej.

- Może on nie ma takiego problemu jak ja?

Dlaczego? Może chodzi o styl jazdy?

- Nie sądzę.

W niedzielę pogoda ma być inna. Może pana bolid jest lepiej ustawiony właśnie na niższe temperatury i deszcz?

- Do deszczu być może tak, choć mokry wyścig to zawsze loteria. Do chłodniejszych temperatur - nie wydaje mi się. Ogólnie brakuje przyczepności i nie jest to normalna rzecz. W Chinach i tutaj sporo kombinowaliśmy z ustawieniami, ale nie zmieniało to ogólnego obrazu. Widocznie problem leży gdzie indziej.

Ferrari w kwalifikacjach było mocne i perspektywa bronienia trzeciej pozycji przed Kimim Raikkonenem robi się trudniejsza.

- Szczególnie, jeśli się startuje z 13. miejsca.

Co można zrobić, aby to trzecie miejsce obronić?

- Zdobyć jak najwięcej punktów, chociaż to oczywiście nie będzie łatwe. Jeśli będzie sucho, to Ferrari spokojnie odniesie podwójne zwycięstwo, a wtedy i Lewisowi będzie potrzebne sporo punktów. Sytuacja z mojego punktu widzenia wygląda nieciekawie.

Wynika z tego, że wolałby pan, aby jutro padało.

- Z jednej strony tak, ponieważ deszcz zawsze może wymieszać stawkę i spowodować, że będziemy mieli lepszą sytuację w walce o punkty. Z drugiej strony zamieszanie może być takie, że nam to na dobre nie wyjdzie. Chociaż gorzej być już nie może.

Mistrz MotoGP będzie testował bolid Ferrari »