Sport.pl

Ruben de la Red nic nie pamięta ze swego omdlenia

Ruben de la Red zasłabł w meczu pierwszej rundy Pucharu Króla pomiędzy Realem Union, a Realem Madryt. Piłkarz ?Królewskich? przyznał, że nic nie pamięta z całego zdarzenia. Jego drużyna przegrała 2:3, a wszystkiemu z linii bramkowej przyglądał się Jerzy Dudek
Bramki z meczu i omdlenie De la Reda zobaczysz na Z Czuba.tv »

W 13. minucie meczu Ruben de la Red wracał spod bramki przeciwnika na własną połowę, kiedy nagle zemdlał i upadł nieruchomy na murawę. Piłkarz oznaki przebudzenia wykazywał już na noszach. Przytomność odzyskał w szatni i zaraz po tym został szybko przewieziony do pobliskiego szpitala. Spędził tam jedną noc pod obserwacją lekarzy i następnego dnia wrócił do stolicy.

- Pamiętam tylko, że wracałem na swoją połowę. Później obudziłem się na noszach - opowiadał De la Red dziennikowi "Marca".

Sytuacja ta przypomniała wszystkim tragiczne wydarzenie z poprzedniego sezonu, kiedy w ten sam sposób zemdlał zawodnik Sevilli Antonio Puerta. W tym przypadku doszło do tragedii, bo młody piłkarz kilka dni później zmarł w szpitalu na serce.

Badania nie wykazały żadnych niepokojących wyników defensywnego pomocnika Realu, ale w ten weekend piłkarz będzie odpoczywać i nie zagra w niedzielnym meczu z Almerią.

- Zamierzam obejrzeć mecz z Almerią w telewizji. Musimy zdobyć w tym meczu trzy ważne punkty i na pewno to zrobimy. Drużyna jest silna i zmotywowana - stwierdził. Ruben de la Red powiedział, że czuje się dobrze. Na łamach "Marki" dziękował wszystkim za okazane wsparcie.

- Wielu ludzi do mnie dzwoniło. W pierwszej chwili nie rozumiałem, o co tyle zamieszania, jednak kiedy zobaczyłem powtórkę w telewizji, zrozumiałem ich troskę - powiedział piłkarz.

Real przegrywa w Pucharze Króla, a piłkarz zasłabł&Nbsp;»