Prezes Grzegorz Lato

Grzegorz Lato prezesem PZPN. Zbigniew Boniek wielkim przegranym. Pozbawiony mandatu delegata Sylwester Cacek zapowiada zaskarżenie do sądu wszystkich uchwał zjazdu
Czy będzie wojna Laty z Beenhakkerem? - blog Rafała Steca »

Jeśli przez rok nie uda mi się zmienić polskiej piłki, zrezygnuję - oświadczył tuż po wyborze na prezesa Grzegorz Lato. - Nie ustanę, dopóki PZPN nie wyjdzie na prostą. Sam nie dam rady, liczę na Ekstraklasę, wojewódzkie związki, I ligę, pana ministra.

Lato wygrał już w pierwszej turze, dostał 57 głosów, czyli... dokładnie tyle, ile wynosiła bezwzględna większość. Zdzisława Kręcinę poparło 36 delegatów, Zbigniewa Bońka zaledwie - 19. - Chciałeś rower, to pedałuj - powiedział o zwycięzcy Boniek. Ale dodał: - Biorąc pod uwagę to, co dzieje się z naszym futbolem, nie wykluczam, że za rok znów się spotkamy.

Lato wygrał, bo miał poparcie tzw. terenu, koalicji klubów (przede wszystkim ze Śląska) oraz szefa Wydziału Szkolenia Jerzego Engela. Wiceprezesami rekomendowanymi przez Latę zostali: Antoni Piechniczek (ds. szkoleniowych), Rudolf Bugdoł (ds. finansowych) i Adam Olkowicz (ds. zagranicznych i Euro 2012).

Kandydatem na wiceprezesa ds. piłki profesjonalnej został Ryszard Adamus (w przeszłości menedżer reprezentacji... polskich artystów), którego niespodziewanie zgłosiła Ekstraklasa (szef I ligi) kosztem swojego przewodniczącego Andrzeja Rusko. Głosowanie klubów odbyło się rano, Rusko przepadł w walce z Adamusem bardzo mocno popieranym przez Engela.

Oto Lato - sylwetka na nowego prezesa »

Surkisa pocałunek śmierci

Zjazd zaczął się od mocnego uderzenia. Po sali poszedł szum wzburzenia, gdy szef Ukraińskiej Federacji Piłkarskiej i przedstawiciel UEFA Hryhorij Surkis pośrednio wezwał z trybuny do wyboru Zbigniewa Bońka, by nie zniweczyć przygotowań do Euro 2012. Stwierdził, że wybór Zdzisława Kręciny mającego zarzuty prokuratorskie byłby "tragedią dla czystości futbolu w Polsce i aspiracji naszych krajów". Jeden z delegatów rzucił na to, że Surkis przemawia jak namiestnik carski. A oburzony Kręcina wyszedł z sali obrad.

Surkis dodał, że gdyby na Ukrainie o fotel prezesa biło się dwóch byłych wielkich piłkarzy, np. Oleg Błochin i Aleksander Zawarów, wezwałby do wycofania się tego z nich, który działał w zarządzie, a postawił na mającego lepsze kontakty z władzą i cywilizacją zachodnią. W tym momencie Surkis pił do Laty, namaszczając Bońka. Jak się później okazało, był to "pocałunek śmierci".

Te słowa rozsierdziły tzw. PZPN-owski beton. Działacze zwarli szeregi, czego dowodem było karne głosowanie przeciwko właścicielowi Widzewa Sylwestrowi Cackowi, a za utrzymaniem mandatu Zbigniewa Koźmińskiego, który miał być delegatem Cracovii wbrew władzom tego klubu... W efekcie Cacek został pozbawiony mandatu.

Podczas prezentacji kandydatów dymisję złożył Tomasz Jagodziński, bo nie zgadzał się na "jakieś dziwne gry bez mojego udziału". Ujawnił, że przed rozpoczęciem zjazdu przypadkowo wszedł do sali, w której odbywało się spotkanie z udziałem Surkisa, Michała Listkiewicza, Zbigniewa Bońka i Grzegorza Laty. - W kącie stał Zdzisław Kręcina, którego moim zdaniem starano się przekonać do rezygnacji. Mnie w ogóle na nie nie zaproszono, a gdy wszedłem, Surkis mnie wyprosił, przekonując, że to on jest gospodarzem tego spotkania. To mi wyglądało na próbę ustawienia wyborów i doprowadzenia do porozumienia między Bońkiem a Latą - mówił wzburzony.



Kręcina przemawia, Listkiewicza przechodzą dreszcze

Prezentacja Laty polegała na wymienieniu wszystkich zasług i odznaczeń byłego reprezentanta Polski, po czym kandydat beznamiętnym głosem odczytał z kartki swoje tezy programowe. Były to same ogólniki, momentami można było odnieść wrażenie, że kandydat nie rozumie, co czyta. Był zdenerwowany, bo zdawał sobie sprawę, że jeśli nie wygra w pierwszej turze, to nie wygra wcale. Bo Boniek miał w drugiej turze poprzeć Kręcinę. Lub odwrotnie.

Przemówienie Kręciny było płomienne. Podkreślał dumę z bycia członkiem "wielkiej piłkarskiej rodziny" i obiecał działaczom PZPN przywrócenie należnej im godności. Wezwał działaczy do jedności w chwilach bezpardonowego ataku. - Wielu próbowało nas podzielić, począwszy od zamachu majowego w 1926 roku. Ale się nie daliśmy! - zagrzmiał. I dodał, że to dzięki działaczom PZPN w 2003 roku zaczęto walkę z korupcją, kiedy w aferze barażowej wywalono z ligi Szczakowiankę. - Jestem ofiarą wejść czterech kuratorów do PZPN. Chcę powiedzieć wszystkim rządom: ja osobiście wam wybaczam - zakończył. Dostał burzę oklasków, a prezes Listkiewicz stwierdził później, że aż przeszły go dreszcze.

Zbigniew Boniek brawa dostał rachityczne. Tłumaczył się delegatom, że nie jest jego winą, że popiera go FIFA, UEFA, polskie władze i polskie społeczeństwo. - Boniek to człowiek z innego świata. Lepszego świata, ale nie naszego świata - podsumował przewodniczący klubu seniora PZPN Zbigniew Jabłoński. I dodał: - Nasze środowisko jest zjednoczone, tylko Jan Tomaszewski tropi kolejne nieprawidłowości w PZPN. Pozostały mu już tylko: narkomania, pedofilia i kontakty z talibami afgańskimi. - I koklusz! - odpowiedział mu głos z sali.

W tajnym głosowaniu Boniek dostał 19 głosów, Kręcina - 36, Lato - 57. Boniek poniósł sromotną porażkę. Komentował tak: - Społeczeństwo chciało Bońka, 57 osób wybrało Latę. Sądziłem, że to mocniejsza kandydatura, bo swoją kampanię prowadził przez rok. A dostał tylko wymagane minimum głosów. Ciekawe, że gdyby nie jeden nieważny głos, byłaby druga tura. Ja chciałem rządzić PZPN-em, a nie być zarządzanym przez kogokolwiek.

Lato zapewnił, że Leo Beenhakker może być spokojny o posadę. Selekcjonera nie było na zjeździe, ale doskonale wie, co Lato mówił dziennikarzom, kiedy w 2006 roku Holender zostawał trenerem polskiej kadry. - Chcieliście trenera z zagranicy, to macie. Teraz, jak nie pójdzie, to my was będziemy j... - powiedział Lato po pierwszej konferencji prasowej Beenhakkera.

Jedną z pierwszych decyzji nowego prezesa była zapowiedź przejrzenia wszystkich publikacji na jego temat i podania do sądu tych, którzy według Laty napisali nieprawdę.

- Moim zdaniem w słowach pana Surkisa zawarty był przekaz, że zdaniem FIFA i UEFA lepszym prezesem od Grzegorza Laty byłby Zbigniew Boniek - stwierdził Adam Giersz, wysłannik ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. Czy to oznacza, że PZPN jest niezależny nie tylko od polskiego rządu, ale też od własnych ojców chrzestnych?



Zobacz także
  • Wybory szefa PZPN: Sylwester Cacek idzie do sądu
  • Lato leśnych ludzi
  • Beenhakker: Czekam na rozmowę
Skomentuj:
Prezes Grzegorz Lato
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje