Sport.pl

797 minut minęło i Dariusz Gawęcki wreszcie trafił

Kmita Zabierzów wreszcie strzelił gola. Po 797 minutach nieskuteczności bramkę zdobył Dariusz Gawęcki, ale wystarczyło to tylko do remisu z Koroną Kielce




W podstawowym składzie Korony wszyscy piłkarze mają za sobą występy w ekstraklasie. Z wyjściowej jedenastki Kmity w najwyższej klasie rozgrywkowej grali tylko Dariusz Romuzga, Jan Cios, Piotr Bagnicki, Dariusz Gawęcki, Marcin Makuch. Gdyby nie pierwszy z nich, który ma na koncie 314 występów w ekstraklasie, to w porównaniu z kielczanami zabierzowianie pod tym względem wypadliby bardzo blado. Pozostała czwórka uzbiera bowiem tylko 86 meczów. Za to piłkarze Korony w ekstraklasie rozegrali w sumie 620 występów. Najwięcej, 98, Brazylijczyk Edi Andradina, który na dodatek strzelił 32 gole. Romuzga ma na koncie 21 trafień.

Innych ciekawych zestawień też nie brakowało. Mecze Kmity nigdy nie cieszyły się dużą popularnością, ale wczoraj kibiców było chyba najmniej w całym sezonie. Pora rozpoczęcia spotkania (godz. 15) sprawiła, że więcej na meczu było ludzi w pracy (piłkarzy, sędziów, policjantów, ochroniarzy, trenerów szukających zatrudnienia, działaczy i dziennikarzy) niż kibiców. Z tego powodu najbardziej zadowolony powinien być Ernest Konon, który pięć lat temu w rozmowie z "Gazetą" jako przyczynę powrotu do Polski (grał w Belgii i na Cyprze) podał chęć odpoczynku od pełnych trybun.

Choć dwa tygodnie temu Kmita bez problemów wygrał z Koroną w Pucharze Polski, to wczoraj goście od początku przeważali. Centralną postacią zespołu ciągle jest Andradina, do którego wędruje większość piłek. Brazylijczyk także wykonuje stałe fragmenty gry. Ale to właśnie gospodarze z rzutu wolnego mieli dobrą okazję, jednak Jan Cios z 20 m kopnął w środek bramki.

Za to Kmitę od straty gola po dośrodkowaniu Andradiny i podbiciu piłki przez Ciosa uratowała poprzeczka. W 22. min Mariusz Różalski już nie miał tyle szczęścia. Konon wyłożył piłkę Brazylijczykowi, który z 20 m trafił w tzw. okienko.

Gospodarze na chwilę przejęli inicjatywę, ale napastnicy Kmity nie byli żadnym zagrożeniem dla rywali. Piotr Bagnicki tylko potwierdził decyzję szefostwa kieleckiego klubu, by nie przedłużać z nim kontraktu. A w 61. min napastnik Kmity całkowicie się skompromitował, kiedy po dobrej akcji Dariusza Gawęckiego nie trafił w piłkę, a stał pięć metrów przed bramką...

Właśnie po przerwie gospodarze zaczęli grać dużo lepiej, często przebywali w polu karnym Korony, ale nieskuteczność nadal jest piętą achillesową podopiecznych Roberta Moskala. W końcu jednak udało się - Piotr Powroźnik dośrodkował, a Gawęcki pokazał Bagnickiemu, jak strzelać, i doprowadził do remisu. - To trafienie miało podwójną wartość. Nie dość, że przerwało naszą fatalną passę, to jeszcze zapewniło punkt - cieszył się Gawęcki.

W doliczonym czasie pomocnik Kmity mógł zostać bohaterem, ale strzał głową przeleciał tuż obok słupka.



Kmita Zabierzów - Korona Kielce 1:1 (0:1)

Gole: Gawęcki (77.) - Andradina (22.)

Kmita: Różalski - Makuch, Cios, Romuzga, Powroźnik - Bębenek (79. Krauze), Zawadzki, Kościukiewicz, Gawęcki - Bagnicki (79. Wasilewski), Fabianowski (76. Cebula).

Korona: Cierzniak - Szyndrowski, Nawotczyński, Hernani, Bednarek - Wilk, Markiewicz Ż, Sobolewski, Sasin (81. Michałek) - Andradina (70. Kiełb), Konon (74. Nowak).

Sędzia: Bartosz Środecki. Widzów: 100.