Sport.pl

Lech Poznań na dobrej drodze. W czwartek Austria, teraz Legia

- Chcemy znów pokonać Legię w Poznaniu, ale czujemy w nogach spotkanie z Austrią - mówią piłkarze Lecha przed niedzielnym hitem w lidze. Relacja na żywo w portalu Sport.pl o 17.
Lech vs. Legia, czyli kto lepiej ładował akumulatory - blog Michała Pola »

W ostatniej minucie dogrywki Lech pokonał w czwartek Austrię Wiedeń i awansował do fazy grupowej Pucharu UEFA. - Mówi się, że Polacy potrafią wygrywać tylko mecze o honor albo wtedy gdy rywalem są słabeusze. A my udowodniliśmy, że zespół z Polski może stanowić zgrany kolektyw i grać dobrze w piłkę z silnym rywalem. Stać nas na jeszcze niejeden sukces - mówi bramkarz "Kolejorza" Krzysztof Kotorowski.

Przed Lechem świetlana przyszłość. "Jest najbogatszym prywatnym klubem w kraju. Nikt nie może się równać z poznaniakami w przychodach z umów sponsorskich, reklam, sprzedaży koszulek, pamiątek klubowych itp. Wynoszą one blisko 15 mln zł rocznie. Przychody z meczów w 2007 r. wyniosły 7,1 mln zł" - czytamy w raporcie Deloitte o finansach w Ekstraklasie.

- Mamy opracowaną strategię do 2012 r. Za dwa lata chcemy mieć 50 mln zł rocznego budżetu. To poziom klubów z Austrii i Belgii - mówi prezes Andrzej Kadziński. Nie zmienia to faktu, że już w tym sezonie to Lech, a nie - jak to tradycyjnie dotąd bywało - Wisła Kraków czy Legia Warszawa, będzie wizytówką polskiego futbolu w Europie. A po wygranej 4:1 w Krakowie trudno nie uznać "Kolejorza" za faworyta numer 1 do tytułu mistrza Polski w 2009 r.

Wyeliminowanie Austrii oznacza, że jeszcze tej jesieni ponad 30-milionowy budżet może wzrosnąć nawet o 10 proc. tylko dzięki samemu awansowi do fazy grupowej. Stanie się tak, jeśli we wtorkowym losowaniu rywalami Lecha (ale w Poznaniu) zostaną np. zespoły z Niemiec lub Włoch. Do tego dochodzą wpływy z biletów. Wejściówki na spotkanie z Austrią skończyły się trzy dni przed meczem, bo w stolicy Wielkopolski komplet na widowni stał się normą. To też istotnie różni Lecha od pozostałych klubów w kraju. Spotkanie z Austrią dało mu na czysto 1,2 mln zł z samych biletów.

Lech powinien być coraz mocniejszy, poznaniacy bowiem chcą w najbliższym okienku transferowym sprowadzić kolejnych dwóch-trzech nowych graczy klasy Lewandowskiego czy Stilicia, a przy tym się nie osłabić. - Jesteśmy w stanie zatrzymać obecną kadrę przez najbliższe dwa lata - uważa dyrektor sportowy klubu Marek Pogorzelczyk. Choć chętnych na poznańskich piłkarzy nie brakuje, pytają głównie o reprezentantów kraju: Roberta Lewandowskiego, Rafała Murawskiego i Peruwiańczyka Hernana Rengifo.

Zaledwie po dwóch dniach przerwy piłkarzy Franciszka Smudy czeka prestiżowy pojedynek z Legią Warszawa, z którą wygrali trzy ostatnie starcia. Czy zdążą odpocząć po dwugodzinnym boju z Austrią? - Na pewno nie padną ze zmęczenia - zapewnia trener przygotowania fizycznego Grzegorz Wilczyński. - Chcemy znów pokonać Legię w Poznaniu. Piłkarze są przygotowani, by podołać takiemu wysiłkowi. Wszystko w ich nogach i głowach - mówi asystent Smudy Marek Bajor. Sami gracze, choć na piątkowym rozruchu byli w doskonałych humorach, podkreślali, że awans kosztował ich mnóstwo sił. - Organizmu nie da się oszukać i czujemy w nogach to spotkanie. Jednak to było 120 min ciężkiej pracy i na pewno się to odbije na naszej dyspozycji - mówi Murawski. - Ale będziemy przygotowani najlepiej, jak się da. Wiem, że pojedynek z Legią jest w Poznaniu bardzo ważny i mimo zmęczenia postaramy się o zwycięstwo.

- Piłkarze Lecha troszeczkę powinni odczuwać zmęczenie. Postaramy się to wykorzystać - mówił w piątek trener Legii Jan Urban. - Rywal jest świetny w ofensywie, doskonale rozgrywa atak pozycyjny i kontratak. Ma też piłkarzy, którzy mogą indywidualną akcją odmienić losy meczu, ale gorzej sobie radzą w obronie - ocenił trener.

Jeśli Legia wygra, umocni się na prowadzeniu w lidze. Jeśli wygra Lech, wyprzedzi Legię. Remis najbardziej urządza Wisłę, która ma tyle punktów, co Legia, a w tej kolejce gra ze słabiutkim Górnikiem Zabrze.

Na Legię lechici nie opadną z sił »