Sport.pl

Szewczenko: Brakowało mi piłki nożnej

Nie było mnie w AC Milan dwa lata i muszę odzyskać kibiców. Gol w meczu z Zurichem (w Pucharze UEFA - Sport.pl) to początek, zarówno dla nich, jak i dla mnie. Po tych dwóch latach muszę spłacić dług na boisku, dług wobec samego siebie - opowiada Andrij Szewczenko na łamach ?La Gazzetta dello Sport?
Co wydarzyło się po meczu z Zurychem?

Zarówno technicy, jak i koledzy byli bardzo zadowoleni, gratulowali mi. Czułem, że chcieli mi pomóc w zdobyciu bramki, czułem ten entuzjazm i wiedziałem, że to dobry moment, żeby przeskoczyć tę przeszkodę. Tutaj środowisko jest fantastyczne, czuję się bardzo dobrze.

Jak świętował pan swojego pierwszego gola po powrocie do Milanu?

Trening, później obiad w Maranello, gdzie były też moje dzieci. Bardzo chciałem je zobaczyć, ponieważ w tym momencie moja rodzina mieszka w Londynie. Przyjechali na derby z Interem w zeszłym tygodniu i na moje urodziny, wyjadą w niedzielę. Wciąż czekamy aż będzie gotowy nowy dom w Mediolanie.

To prawda, że pana syn Jordan bardzo płakał wieczorem, podczas którego odbywały się derby?

Nie widział mnie od jakiegoś czasu i nie przestał płakać dopóki nie przyprowadzili go do szatni.

To prawda, że pracuje pan jak szalony?

Trenuję, wiem, że muszę włożyć wiele pracy w to, żeby powrócić do stanu, w jakim byłem.

Czy czuje pan, że ma do spłacenia dług wobec kogoś we Włoszech?

Dług to słowo, które mi się nie podoba. Nie było mnie tu dwa lata i teraz muszę odzyskać kibiców. Wiem, że potrzeba na to czasu. Gol w meczu z Zurichem to początek, zarówno dla nich, jak i dla mnie.

Co się teraz zmieni?

Nic nie zmieni się tylko dlatego, że zdobyłem bramkę. Jestem zadowolony, ponieważ po tak długim czasie grałem przez 90 minut i czułem się dobrze.

Czy wierzy pan, że może wrócić na najwyższy poziom piłkarstwa?

Nie wiem, czy powrócę do poziomu sprzed dwóch czy trzech lat, ale wiem, że nadal mogę grać bardzo dobrze.

Pytanie powtarzane w nieskończoność: czego brakowało panu przez te dwa lata w Chelsea?

Brakowało mi piłki nożnej. Czuję teraz większy głód gry, jeszcze większą chęć, żeby grać, biegać, być częścią drużyny.

Czy włożyłby pan Zurich do galerii najcenniejszych momentów?

Nie, to była dla mnie mała radość, potrzebny etap, ale nie było to jak strzał w finale Ligi Mistrzów czy jak jeden z tych goli, które zmieniają przeznaczenie. To nie był gol, o którym marzę.

O jakim golu pan marzy?

Porozmawiamy o tym za kilka miesięcy.

Mourinho: 9 mln euro!? Zarabiam dużo więcej »

Materazzi: Powiedziałem sędziemu "Na co k**** czekasz?" »

Articles reprinted in this issue in collaboration with La Gazzetta dello Sport/www.gazzetta.it are copyrighted 2008 by The RCS Quotidiani S.p.A. Companies, Inc. All rights reserved.

Artykuły opracowane we współpracy z La Gazzetta dello Sport/www.gazzetta.it

Wydawca The RCS Quotidiani S.p.A. Companies, Inc. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Więcej o: