Sport.pl

Dziekanowski, Kosecki i Kucharski chcą rozwiązać konflikt w Legii

Ikony Legii Warszawa, Cezary Kucharkski, Dariusz Dziekanowski i Roman Kosecki, chcą być mediatorami w konflikcie klubu z jej kibicami. Wystosowali w tej sprawie list do kibiców i czekają na odpowiedź. Podobnej treści pismo przedstawili też władzom klubu - koncernowi medialnemu ITI
Pełna treść listu do kibiców »

- Zwracamy się z uprzejmą prośbą o udzielenie odpowiedzi na pytanie: czy Kibice Legii Warszawa nadal deklarują wolę zakończenia sporu z KP Legia Warszawa i akceptują przedstawicieli Polskiego Stowarzyszenia Byłych Piłkarzy w osobach Romana Koseckiego, Cezarego Kucharskiego i Dariusza Dziekanowskiego w roli mediatorów - czytamy w liście byłych piłkarzy Legii do kibiców warszawskiej drużyny, skłóconych z władzami klubu.

Spór kibiców Legii z władzami klubu - ITI trwa już ponad rok i na razie nie widać szans na rozwiązanie konfliktu. ITI chce wyplenić ze stadionów osoby, które przychodzą na mecze, by szukać burd. Stadion Legii słynął z gorącej atmosfery, ale po wydarzeniach w Wilnie i Bełchatowie, zaczęto mówić częściach nie o kibicach, a chuliganach noszących szaliki Legii Warszawa. Klub chce się od nich stanowczo odciąć.

Głos w sprawie postanowili zabrać też piłkarskie ikony Legii - Dariusz Dziekanowski, Cezary Kucharski i Roman Kosecki. Byli zawodnicy warszawskiego klubu wystosowali do kibiców specjalny list, w którym proponują mediacje z władzami w ich imieniu.

- Pragniemy Państwa zapewnić, że Polskie Stowarzyszenie Byłych Piłkarzy, po przeprowadzeniu pierwszych rozmów, widzi szansę na pomyślne rozwiązanie problemu , dotykającego Klubu. Klubu, który reprezentowaliśmy i Kibiców, którzy przez te wszystkie lata nas wspierali - można przeczytać w liście otwartym do kibiców.

- W przypadku akceptacji nas z obu stron - jako mediatorów: proponujemy spotkanie z umocowanymi na piśmie pełnomocnikami Kibiców i Klubu w celu dalszych rozmów.

Jest to istotne ponieważ podczas spotkania z Kibicami to oni sami podkreślali, że jest aż 17 różnych grup. Od Klubu oczekujemy, aby pełnomocnictwa do reprezentacji w mediacjach były zaakceptowane na piśmie także przez większościowych właścicieli czyli spółkę ITI - czytamy dalej.

Eskalacja konfliktu się nasila, a najbardziej tracą na tym piłkarze Legii, którzy grają bez dopingu. Na przykład przy okazji meczu z FK Moskwa (i nie tylko) na trybunach częściej można było usłyszeć szydercze śmiechy z niepowodzenia piłkarzy, niż okrzyki zagrzewające ich do walki... Zamiast sportowego dopingu na trybunach zagościły nie zrozumiałe, wulgarne przyśpiewki obrażające właściciela klubu.

- Ja już mam tego serdecznie dość. Poważnie! - mówił niedawno w rozmowie ze Sport.pl Jan Urban. - Niektórzy chyba zapomnieli, w jakich warunkach gramy na Łazienkowskiej. Jeśli coś się zmienia, to tylko na gorsze! - Na początku nie dopingowali tylko kibice z trybuny otwartej. Ci z krytej - tak. Teraz już nikt nas nie dopinguje albo robi to nieśmiało i rzadko - opowiada Urban.

Urba o sytuacji w klubie »

Groźna kontuzja Szałachowskiego »