Sport.pl

Materazzi: Powiedziałem sędziemu "Na co k... czekasz, gwiżdż!"

Marco Materazziemu przeszkadza wizerunek prowokatora i brutala, ale piłkarz nie robi nic, by to zmienić. Podczas derbów Mediolanu dostał czerwoną kartkę będąc już na ławce rezerwowych, bo zbyt głośno protestował przeciw decyzji sędziego. - Powiedziałem mu: Na co k... czekasz, gwiżdż! - przyznał po meczu obrońca Interu.
Ronaldinho na wagę zwycięstwa w derbach Medieolanu »

Po meczu Włochy - Holandia na Euro 2008, Materazzi - słusznie lub nie- postanowił unikać konfrontacji z mediami.- Aż do kiedy przestanę grać - powiedział wtedy. Może i przesadzał, ale na pewno nie myślał, że zmieni decyzję już pod koniec września. Stało się tak, za sprawą Jose Mourinho, który poprosił Materazziego, by towarzyszył mu na konferencji prasowej po przegranych 0:1 derbach Mediolanu. - Ważne jest, by zacząć od początku i robić to co robiliśmy aż do niedzieli - powiedział trener.

W niedzielnym meczu z Milanem Materazzi, siedząc już na ławce rezerwowych dostał czerwoną kartkę. Zbyt głośno protestował, kiedy obrońca Milanu uderzył w polu karnym Adriano, a sędzia nie podyktował jedenastki.

Mourinho ocenił decyzję sędziego jako "stary film". To wstęp do długiej obrony zawodnika, skierowanej przeciw chórowi oskarżycielskich głosów dobiegających ze wszystkich stadionów Włoch. Materazzi jest jednym z najbardziej nie lubianych piłkarzy w Europie. Na tę pozycję pracował przez lata prowokacji i obrażania rywali, ale ostatecznie o jego reputacji przesądził słynny incydent z finału mundialu 2006. Obrażał wtedy rodzinę Zinedine Zidane'a, który nie wytrzymał i uderzył Włocha.

Po meczu z Milanem Materazzi poskarżył się mediom na to, jak jest postrzegany. Zanim usiadł , bardzo podziękował Mourinho. Przed mikrofonami nazwał trenera swoim przywódcą. - Po raz pierwszy, ktoś naprawdę staną po mojej stronie - powiedział. - To pokazuje jak bardzo ważni są dla niego zawodnicy, także jako ludzie. Na szczęście takie incydenty jak w derbach Mediolanu w Lidze Mistrzów mi się nie zdarzają. UEFA surowo karze za każdą zniewagę - dodał.

Włochy to jednak inna rzeczywistość i Materazzi nie zamierza zostawiać niedomówień. - Wciąż mnożą się ataki na mnie, ale nie łatwo jest się do nich ustosunkować - powiedział. - Ile dyskursów o rasizmie i przemocy na stadionach można by uniknąć... Wciąż mają miejsce sceny jak z Trzeciego Świata. Poza tym łatwo jest mnie atakować, choć, jak powiedział Mourinho, zrobiłem coś dobrego dla Włoch. Jak widać większość udaje, że tego nie pamięta- kontynuował.

Piłkarz dość łatwo rozgrzeszył się za to, co zrobił podczas derbów. - Powiedziałem arbitrowi: Na co k.... czekasz, gwiżdż! - ujawnił. - Mogłem tego nie mówić , a on mógł nie wyrzucać mnie z ławki. Cóż, stało się - dodał.

Milan, Inter i Juventus razem przeciw brutalności »

Włoskie spojrzenie na świat sportu - polski serwis "La Gazzetty dello Sport" »

Więcej o: