Sport.pl

Fernando Alonso: Zwycięstwo rekompensatą za rok bezsilności

- Wygrywanie jest zawsze trudne, a w tym roku jeszcze bardziej. Nie wiem, czy będzie to punkt zwrotny, ale to wydarzenie podniosło na duchu zarówno mnie, jak i drużynę - mówi Fernando Alonso po pierwszym w tym sezonie zwycięstwie.
Dramat Ferrari w Singapurze: O sukcesach w Formule 1 decydują mechanicy »

Alonso, dwukrotny mistrz świata powrócił w końcu na najwyższy stopień podium. Czyściec po piekle w McLarenie w 2007. Nawet cztery zwycięstwa nie ulżyły mu wtedy w cierpieniu, które osiągnęło punkt kulminacyjny podczas dramatycznego GP Węgier - pisze la Gazzetta dello Sport (w kwalifikacjach Hiszpan blokował Kolegę z zespołu podczas postoju, za co został ukarany przesunięciem na szóste miejsce na starcie). Był to szczyt jego wojny z Lewisem Hamiltonem i Ronem Dennisem i początek końca współpracy z McLarenem.

La Gazzetta dello Sport: Jaki smak ma to zwycięstwo?

Fernando Alonso: Najlepszy! Porównując Formułę 1 z piłką, to tak jakby Numancia pokonała Barcelonę, czy Real Madryt. Kiedy zawody wydają się monotonne, kiedy cały czas wygrywają ci sami, dominuje kilka bolidów, wystarczy wyścig na mokrym torze, tor miejski czy wypadek, tak jak wydarzyło się to tutaj. Niewiele potrzeba aby przerwać monotonię i w Singapurze wypadło na nas. To my jesteśmy bohaterami.

Czy to zwycięstwo jest więcej warte niż inne?

- Ma większą wartość niż 20 pozostałych moich zwycięstw. Kiedy masz samochód, który wiesz, że nie należy do tych wygrywających, musisz cały czas się starać, podejmować największe ryzyko. Jeśli więc przychodzi zwycięstwo ma ono ogromną wartość.

Czy dzięki GP Singapuru zapomniał Pan o Budapeszcie 2007?

- Nie, jest to najwyżej rekompensata za ten rok, za bezsilność i rozczarowanie podczas innych GP, takich jak w Kanadzie czy Monako. Wtedy mogłem wejść na podium i nie wszedłem, tak samo w Barcelonie i w domu, w Walencji.

Czy Singapur to punkt zwrotny dla Pana i dla Renault?

- Wygrywanie jest zawsze trudne, a w tym roku jeszcze bardziej. Nie wiem, czy będzie to punkt zwrotny, ale to wydarzenie podniosło na duchu zarówno mnie, jak i drużynę. Zawsze w siebie wierzyłem, wiedziałem, że prędzej czy później wygram, ale nie myślałem, że potrzeba tak wiele. To rekompensata za naszą pracę.

Czy myśli pan, że uda się powtórzyć zwycięstwo w ostatnich trzech wyścigach, czy tu pomógł po prostu tor?

Zobaczymy w Fuji, za dwa tygodnie. Na razie zadowala mnie zbieranie punktów. Jestem bardzo ciekawy jaki będzie dla nas początek w Japonii. W Singapurze samochód sprawował się lepiej niż oczekiwaliśmy, dla nas to był wielki koniec tygodnia. Nadal nie wiemy zbyt dobrze, czy to rzeczywiście samochód z dnia na dzień funkcjonuje lepiej, czy w szczególny sposób pomógł nam tor.

Czy musimy czekać do końca sezonu, żeby poznać pana przyszłość?

Nie wiem. Renault pozostaje priorytetem i zwycięstwo nic tu nie zmienia. Ogłoszenie decyzji? Nie wiem kiedy. Najlepiej poczekać do końca sezonu.

Czy to GP było decydujące dla mistrzostw?

Siedem punktów przewagi Hamiltona na trzy wyścigi przed końcem to zbyt mało, żeby powiedzieć, że wszystko jest przesądzone. Jeśli jednak Massa chce zdobyć tytuł, musi wygrać w Fuji, ponieważ jeśli Hamilton będzie miał jeszcze więcej punktów przewagi będzie to już bardzo trudne.

Sport po włoski - zobaczposlk serwis "La Gazzetty dello Sport" »

Articles reprinted in this issue in collaboration with La Gazzetta dello Sport/www.gazzetta.it are copyrighted 2008 by The RCS Quotidiani S.p.A. Companies, Inc. All rights reserved.

Artykuły opracowane we współpracy z La Gazzetta dello Sport/www.gazzetta.it

Wydawca The RCS Quotidiani S.p.A. Companies, Inc. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Więcej o: