Sport.pl

Derby dla Dolcanu

Duża niespodzianka w małych derbach Mazowsza. W Nowym Dworze Dolcan Ząbki pokonał Znicz Pruszków 2:0. Mimo to pozostał na ostatnim miejscu w pierwszej lidze.
Przedmeczowy optymizm Jerzego Szczęsnego nie okazał się bezzasadny. - Postaramy się powalczyć, nastrój w drużynie jest bojowy. To są derby, specyficzny mecz, liczymy, że przełamiemy złą passę - zapowiadał kierownik Dolcanu. Drużyna z Ząbek w ostatnich czterech meczach zdobyła zaledwie punkt, nie strzelając ani jednego gola. Mimo że teoretycznie obie drużyny dzieliła przepaść (Znicz przed meczem był szósty, Dolcan zamykał tabelę), to na boisku nie było tego widać.

Obie drużyny zaczęły spotkanie dość niemrawo. Gra toczyła się w wolnym tempie, raziła niedokładność podań zawodników obu zespołów. Pierwsi pozbierali się gracze z Pruszkowa. Dwóch niezłych sytuacji nie wykorzystał Tomasz Bzdęga. W końcówce pierwszej połowy Znicz osiągnął znaczną przewagę, jednak nie stworzył sobie klarownych sytuacji.

Po zmianie stron pruszkowianie nadal atakowali, wciąż jednak ich akcjom brakowało dokładności. W 49. minucie bardzo niecelnie z dystansu uderzył Gerdas Aleksa, dziesięć minut później w dogodnej sytuacji Paluchowskiego sędzia odgwizdał spalonego. Zaraz potem trener Dariusz Kubicki zdecydował się wpuścić na boisko Dawida Floriana, który wchodząc z ławki w ostatnim meczu z Flotą, wniósł dużo energii w poczynania Znicza (strzelił też jedną z bramek). Tym razem pojawienie się na boisku byłego zawodnika Lecha Poznań zapoczątkowało serię ataków drużyny Dolcanu. W 64. minucie, po strzale Macieja Tataja, Adrian Bieniek efektownie przerzucił piłkę nad poprzeczką. Trzy minuty później było już jednak 1:0 dla gospodarzy. Tataj wbiegł w pole karne do piłki wrzuconej przez Wojciecha Trochima i efektownym strzałem wpakował ją do siatki.

Po stracie gola Znicz ruszył do odrabiania strat, jednak nie mógł sforsować umiejętnie broniącej się defensywy Dolcanu. A gracze z Ząbek groźnie kontratakowali. Dwukrotnie po strzałach Wojciecha Trochima w poważnych opałach był Bieniek, od straty bramki grający bardzo niepewnie. W 85. minucie, po kolejnym ataku prawą stroną, Tataj wbiegł dynamicznie w pole karne pomiędzy obrońców Znicza i wystawił piłkę Trochimowi, który wpakował ją w górny róg bramki. Po drugim golu Znicz już się nie podniósł, a beniaminek z Ząbek mógł się cieszyć z trzech punktów pozwalających mu utrzymać kontakt z resztą pierwszoligowej stawki.

DOLCAN ZĄBKI - ZNICZ PRUSZKÓW 2:0 (0:0): Tataj (68.), Trochim (85.). Dolcan: Humerski - Dadacz (22. Gabrusiewicz), Jędrzejczyk, Stawicki, Warakomski - Papierz Ż (60. Solecki), Stańczyk, Kosiorowski (84. Frątczak), Korkuć Ż - Tataj, Trochim. Znicz: Bieniek - Aleksa, Kowalski, Kokosiński, Maciej Rybaczuk (82. Buga) - Mikołaj Rybaczuk, Januszewski, Osoliński Ż (76. Czupała Ż), Kaczmarek - Bzdęga (61. Florian), Paluchowski. Sędzia: Marcin Szrek (Kielce). Widzów 250.