Sport.pl

Primera Division: Skandal w derbach Barcelony, Van Nistelrooy ratuje Real

Barcelona, Real Madryt i Villarreal wygrały swoje mecze. Derby Barcelony zakończyły się skandalem. Z powodu pomyłek sędziowskich i awantur na trybunach.
Henry będzie rozważał odejście z Barcelony? »

Espanyol - Barcelona 1:2 (1:0)

"Barca wygrała, futbol przegrał" - napisała "Marca", przyznając sędziemu Medinie Cantalejo niespotykaną notę "0" w dziesięciopunktowej skali. Dziennik "As" był, jak zwykle, dosadniejszy, nazwał arbitra Culentalejo (cule - to kibic Barcy) i zacytował prezesa Espanyolu, który stwierdził, że liga hiszpańska się sprostytuowała.

- Powinni założyć własną ligę - rzucił pod adresem rywala Daniel Sanchez Libre i dodał, że Cantalejo przyjechał do Katalonii czynić zło. Na koniec stwierdził, że po takim skandalu ma ochotę rzucić futbol. Prezes Espanyolu kipiał od pretensji do hiszpańskiej federacji, która jego zdaniem robi wszystko, by pomagać Barcy.

Cantalejo, który przedłużył mecz o 12 minut, w ostatniej sekundzie niesłusznie podyktował karnego, dzięki któremu Messi zdobył gola na 2:1. Sędzia mylił się zresztą w każdej decyzji. Najpierw skrzywdził Barcę, bo nie zauważył, że przy golu Coro w 12. min dla Espanyolu faulowany był bramkarz Valdes. Potem w 45. min wyrzucił z boiska Nene i Espanyol bronił prowadzenia w dziesiątkę. W 75. min wyrównał Henry. Do tej bramki nikt nie miał zastrzeżeń. Miał jednak zastrzeżenia do zachowania Francuza, który z partnerami pobiegł świętować pod trybunę, gdzie siedzieli boixos, czyli szowinistyczni fani Barcy. W pewnym momencie wrzucili oni kilkanaście rac w sektor fanów Espanyolu, a ci wtargnęli na boisko, przerywając mecz na osiem minut. - Za burdy odpowiada organizator meczu - powiedział prezes Barcy Joan Laporta. - On wpuścił tych ludzi na stadion. Ja ich nie wpuszczam na Camp Nou.

Prezes Espanyolu uważał, rzecz jasna, coś przeciwnego. - Chyba wszyscy widzieli, że nasi kibice nie mieli z tym nic wspólnego - powiedział.

A miały to być derby pojednania. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów prezesi obu zwaśnionych klubów usiedli obok siebie w loży honorowej i rozmawiali. Niestety, zgoda nie trwała nawet 90 minut.

Różnice zdań wystąpiły nawet w samej ekipie Barcy. Trener Josep Guardiola i prezes Laporta odcinają się od boixów, Messi, Henry, Piquet i inni piłkarze świętowali z nimi gole, dziękowali za "wsparcie".

Mecz był bardzo dramatyczny. Barca miała przewagę, ale jak zwykle także kłopoty, by z wysokiego procentu posiadania piłki wynikła przewaga w wyniku. Najlepszy w Barcy był tradycyjnie już Iniesta, Eto'o usiadł na ławce, a na środku ataku pojawił się Henry. Francuz w niedawnym wywiadzie dla "L'Equipe" powiedział, że odejdzie z Camp Nou, jeśli wciąż go będą ustawiać na skrzydle.

Eto'o pojawił się na boisku w 53. min, wchodząc za lewego obrońcę Abidala. W 64. min Guardiola wpuścił kolejnego napastnika Bojana Krkica. - Nie wystawiłbym ich tylu, gdybyśmy nie grali w przewadze - wyjaśnił trenera Barcy.

Betis Sevilla - Real Madryt 1:2 (0:1)

Także w ostatniej chwili mecz wygrał Real Madryt. Dzięki golowi Ruuda van Nistelrooya pokonał Betis w Sewilli 2:1. Real dominował w pierwszej części, w drugiej się pogubił, gdy w 53. min lewy obrońca Marcelo wyleciał z boiska z czerwoną kartką, powodując karnego. Sergio Garcia wyrównał, dobijając źle wykonaną jedenastkę. Betis dominował do 83. min, gdy strzelec bramki musiał zejść z boiska za dwie żółte kartki. Van Nistelrooy, który przez cały mecz grał słabo, rozstrzygnął go jednym strzałem. - Zgubiła nas nadmierna ambicja, żeby wygrać - skomentował trener Betisu Paco Chaparro.

Wyniki sobotnich meczów piątej kolejki spotkań ligi hiszpańskiej

Real Betis- Real Madryt 1:2

Sporting Gijon- Villarreal 0-1

Espanyol - Barcelona 1:2

W niedzielę grają:

Athletic Bilbao - Getafe

Numancia - Osasuna

Racing Santander - Real Mallorca

Almeria - Recreativo Huelva

Malaga - Real Valladolid

Valencia - Deportivo Coruna

Atletico Madryt - Sevilla

Były prezes Realu zatrzymany »

Więcej o: