Sport.pl

Siatkówka. AZS lepszy niż myśleliśmy?

Ocenianie częstochowskich siatkarzy po dwóch meczach Memoriału Arkadiusza Gołasia byłoby zbyt pochopne. Nie można jednak nie zauważyć, że jest sporo podstaw do optymizmu


Nasze oczekiwania po rewolucji, jaką przeszła drużyna, są oczywiście znacznie niższe niż w poprzednich sezonach - przecież jeszcze kilkanaście tygodni temu istniało niebezpieczeństwo, że AZS w ogóle przystąpi do rozgrywek. Nikt więc nie wspomina o medalach, ale jest szansa na to, że będziemy oglądać dobrą siatkówkę.

Pesymiści widzieli w częstochowskim zespole nawet kandydata do miejsca w dole tabeli. To co pokazał Domex w sobotę i niedzielę pozwala jednak mieć nadzieję, że tak źle nie będzie. Podstaw do optymizmu nie daje gra oceniana "całościowo" - bo i AZS i jego rywale dopiero co zaczęli tworzyć drużyny - ale pojedyncze zagrania poszczególnych zawodników, a przede wszystkim entuzjazm i podejście do swoich obowiązków graczy AZS-u.

Już widać, że młodzi zawodnicy będą chcieli się pokazać z jak najlepszej strony, będą walczyć o każdą piłkę, a starszych i doświadczonych zmuszą w ten sposób do wysiłku. Z tego, co było widać i co mówi trener Radosław Panas, zawodnicy chętnie pracują, a atmosfera w drużynie jest co najmniej dobra. To już dużo, ale w walce o punkty liczyć się będą przede wszystkim umiejętności. Co dzisiaj można o tych powiedzieć?

Wygląda na to, że mocną stroną częstochowian może być obrona - sprawność, refleks to przecież domena młodości. To, że ma duże możliwości i talent, potwierdził libero Paweł Zatorski.

Nie powinno być źle także z środkiem. Mamy przecież Piotra Nowakowskiego, a ci, którzy dołączyli do kadry sporo już potrafią. Środkowi AZS-u są młodzi, ale wszyscy czterej bez wątpienia utalentowani i trener będzie miał możliwość wyboru.

Na razie trudno wyrokować o tym, jak nasi siatkarze grać będą w tak ważnym elemencie jak przyjęcie zagrywki. W kadrze jest czterech przyjmujących, gwiazd wśród nich nie ma, ale przecież Zbigniew Bartman nie przez przypadek grał w ostatnim meczu reprezentacji Polski przeciwko Belgii. To gracz młody, ale już z ogromnym doświadczeniem (występował w lidze włoskiej i tureckiej). Przemysław Michalczyk powinien być przydatny przede wszystkim w przyjęciu zagrywki, a młody Wierzbowski staje przed wielką szansą.

Od jakości przyjęcia zagrywki będzie zależała gra rozgrywających, ale o tę chyba możemy być w miarę spokojni. Andrzej Stelmach gwarantuje dobry poziom, a o tym, że młody Fabian Drzyzga ma talent, wiedzieliśmy zanim przyszedł do AZS-u.

Najwięcej obaw w tej chwili można mieć o grę w ataku. Od tego, co zaprezentuje Bułgar Smilen Mlyakov (ewentualnie Bartosz Janeczek), będzie chyba zależało, czy częstochowski zespół wskoczy na wyższy pułap. Gdyby Bułgar spełnił oczekiwania, to zdobywałby nie tylko punkty, ale, co bardzo ważne, mógłby zostać liderem zespołu. Na razie takiego nie widać i to jest spory powód do obaw. Bo obecność zawodnika, który weźmie na siebie ciężar gry, jest szczególnie ważna w tak młodej drużynie.