Sport.pl

Kubica: Wolę być jedenasty niż dziesiąty

Warunki były dziś bardzo zmienne i trzeba było mieć sporo szczęścia, żeby uzyskać dobry czas. Nam się to nie udało - mówi po sobotnich kwalifikacjach do Grand Prix Włoch na torze Monza Robert Kubica
Kwalifikacje przed GP Włoch: Vettel z pole position »

Czy fakt, że nie wszedł Pan do ostatniej części kwalifikacji i może zatankować bolid jak chce nie da panu jakiejś przewagi nad kierowcami bezpośrednio przed Panem?

- I tak i nie. Na tym torze nie ma wielkiego pola manewru jeśli chodzi o strategię, można wybrać między dwoma i strategia większości kierowców będzie podobna. Chociaż jeśli miałbym wybierać, czy wolałbym być dziesiąty czy jedenasty, to wolałbym być jedenasty.

Dlaczego?

- Bo mogę poczekać z wyborem strategii do jutra, zobaczyć, jaka będzie pogoda, jakie będą warunki na torze i dopiero wtedy zdecydować.

W czwartek, kiedy podczas drugiego treningu było sucho radziliście sobie znakomicie. Czy to oznacza, że ta pogoda was zaskoczyła?

- Nie, ponieważ prognozy zapowiadały deszcz. Treningi to tylko treningi i nie można wysuwać zbyt daleko idących warunków, jeśli chodzi o nasza prędkość na suchej nawierzchni, chociaż na pewno byłaby lepsza niż na mokrym torze. Dzisiaj warunki były bardzo zmienne i trzeba było mieć sporo szczęścia, żeby uzyskać dobry czas. Trzeba było trafić w odpowiedni moment: żeby nie padało, żeby opony miały odpowiednią temperaturę i były w odpowiednim stanie. Nam się to nie udało.

Trochę w tym pecha, bo decydując, że nie będziemy w całej drugiej sesji zjeżdżać do pit stopu musieliśmy mocno zatankować i założyć nowe opony, inaczej by się to nie opłacało. Z prognoz wynikało, że nie będzie już padać, a jednak ponownie się rozpadało i to bardzo. Gdybyśmy wiedzieli jak się wszystko potoczy, zostalibyśmy na tym samym komplecie opon i byłoby znacznie lepiej.

Z pańskiego punktu widzenia, jakie warunki podczas wyścigu byłyby lepsze?

- Jeśli będzie padać bolidy jadące z przodu będą miały przewagę, bo widoczność będzie bardzo mała. Już w kwalifikacjach były z tym problemy. Szczególnie na początku, kiedy bolidy wyjeżdżały razem z garażu praktycznie nic nie było widać. W drugiej części kwalifikacji, kiedy zaczęło mocno padać, miałem przed sobą Alonso i też były problemy - na niektórych zakrętach nie było widać punktów dohamowań. Ja osobiście wolałbym chyba wyścig na suchym torze.

Postawa Toro Rosso i Red Bulla w kwalifikacjach nie jest dla pana zaskoczeniem?

- To nic nowego, że Toro Rosso i Red Bull dobrze spisują się w takich warunkach, zawsze dobrze sobie radziły w deszczu. Chciałbym pogratulować Toro Rosso - znam tam wiele osób i muszę powiedzieć, że wykonują naprawdę znakomitą robotę.

Można powiedzieć, że doganiają BMW?

- W Spa jedno Toro Rosso było przede mną, a drugie zaraz za mną przez cały wyścig. Tutaj znów świetnie pojechali, wcześniej mieli tu bardzo dobre wyniki podczas testów. Może nie są jeszcze przed nami, ale są już bardzo blisko nas. To pokazuje, że jeśli zespół jest zjednoczony i cały czas się rozwija - może osiągnąć naprawdę dużo. Myślę, że na początku sezonu nikt nie spodziewał się, że będzie oglądał przed sobą Toro Rosso, a teraz od trzech wyścigów walczą o czołowe miejsca.

Fernando Alonso powiedział, że od dawna wiedział, że Raikkonen podpisze nowy kontrakt. A pan?

- Nie. Szczerze mówiąc, nie wiedziałem do kiedy Kimi ma kontrakt i czy będzie go przedłużał. Były pewne domysły, ale przez ostatnie kilka miesięcy pojawiło się wiele plotek i nie ma sensu ich słuchać, bo codziennie pojawia się jakaś nowa.

Niektórzy włoscy kibice mówią, że chętnie widzieliby pana w Ferrari i żałują, że w najbliższym czasie się to nie stanie.

- Podobno cierpliwość popłaca, więc zobaczymy w przyszłości, co się wydarzy. Ale ja nie wybiegam za daleko w przyszłość i wolę się skoncentrować na tym, co robię w tej chwili.

A byłby pan zadowolony w BMW Sauber mając za partnera Fernando Alonso?

- Nie miałbym z tym żadnego problemu. Znamy się z Fernando bardzo dobrze, podobnie patrzymy na Formułę 1 i mamy podobny styl jazdy. Ale ja nigdy nie miałem problemu z partnerem z zespołu. Czy to będzie on czy Nick czy ktokolwiek inny - z mojego punktu widzenia to bez różnicy.

Cały czas powtarza pan, że jeszcze nie wie, czy pozostanie na przyszły sezon w BMW Sauber. Kiedy możemy się dowiedzieć czegoś o pańskiej przyszłości?

- Są prowadzone pewne rozmowy, ale dopóki nie podpiszemy kontraktu - nic nie jest przesądzone. Nie musimy się spieszyć i tę informację możecie dostać zarówno jutro, jak i za miesiąc, dwa, trzy. To zależy od wielu czynników i dopóki one wszystkie nie połączą się w całość oficjalnej decyzji nie będzie.

Jackie Stewart dla Sport.pl: Kubica jeszcze się rozwinie »

Wygrywałem w Ferrari, zostaje w Ferrari »

Więcej o: