Sport.pl

Matusiak - tego piłkarza już nie ma, nawet nie trenuje, czeka na operację

Radosław Matusiak, gwiazda ekstraklasy i reprezentacji, dziś nawet już nie trenuje. Nie chcieli go w Palermo, nie chcą w Heerenveen ani... w żadnym klubie w Polsce
Puchar UEFA: Z kim zagra Wisła i Lech?

Dwa lata temu w debiucie w reprezentacji jako napastnik GKS Bełchatów strzelił gola z Serbią. Dwa miesiące później został bohaterem meczu z Belgią. Zdobył zwycięską bramkę, poprowadził okaleczoną przez kontuzję kadrę Leo Beenhakkera do ważnego zwycięstwa. Stał się największą gwiazdą ligi, w 15 meczach strzelił dziewięć goli. Z piłkarza, którego znali tylko kibice w Bełchatowie, stał się gwiazdą, o której pisała prasa we Włoszech, w Hiszpanii i Anglii. Z wielu ofert wybrał Palermo, do którego trafił za 1,7 mln euro.

Dziś Matusiak mieszka u teściów w Płocku i czeka na operację pachwin. - Problemy miał od dawna, leczył je zastrzykami z własnej krwi. W końcu i to przestało działać. Jeszcze w pierwszej połowie września Radka czeka zabieg - mówi osoba bardzo bliska piłkarzowi.

Heerenveen, z którym Matusiak ma jeszcze ważny kontrakt przez dwa lata, pozwoliło mu kilka dni temu na powrót do Polski. W Holandii nie jest już potrzebny. Trener Trond Sollied powiedział mu, żeby szukał nowego klubu. - Tak będzie lepiej dla niego, u mnie nie ma szans na grę - mówi Norweg w lokalnej prasie. Tym samym zgasił nadzieję, która tliła się w piłkarzu i trenerze reprezentacji Polski.

Jeszcze w połowie lipca w wywiadzie dla "Leeuwarder Courant" 26-letni napastnik cieszył się z przyjścia nowego szkoleniowca, zapowiadał walkę o pierwszą jedenastkę. Szansę miał niebywałą, bo dwóch jego konkurentów Gerald Sibon i Roy Bereens szykowało się do wyjazdu na igrzyska w Pekinie.

Pod koniec lipca Beenhakker w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" i portalu Sport.pl mówił, że jego ulubieniec powoli dochodzi do swojego normalnego poziomu. - Cały czas dostaję wieści od trenera Heerenveen, który bardzo go chwali. Radek ciężko pracuje na treningach i strzela gole w sparingach. Cały czas twierdzę, że on może być wielkim piłkarzem. Jego talent jest niewiarygodny.

Matusiak trafiał w meczach z amatorami, ale do formy z początku eliminacji do Euro 2008 nie wrócił. Lokalni dziennikarze twierdzą, że na ostatnich treningach przed powrotem wyglądał na nieszczęśliwego. - Mentalnie jego już nie ma w klubie. Na zajęcia przychodził jego cień. Nie istnieje już Matusiak, którego pamiętacie z Polski. Tamten pewnie nadawał się do naszego klubu. Ten jest po prostu za słaby - mówi osoba obserwująca zajęcia w Heerenveen.

"Polska k..." na trybunach FK Moskwa

Słowa o słabej formie psychicznej piłkarza potwierdza jeden z bliskich Matusiaka. - Jest sfrustrowany, zestresowany, nie śpi po nocach. Wie, że do poważnej piłki wróci dopiero w przyszłym roku. Po operacji czeka go co najmniej dwumiesięczna rehabilitacja.

Kilka miesięcy temu podobnie formę piłkarza opisywał Leo Beenhakker. Po kilku dniach zgrupowania w Donaueschingen załamany, trzymający głowę w rękach selekcjoner mówił, że Matusiak przypomina piłkarską katastrofę. Cały sztab reprezentacji włożył wiele sił w odbudowanie jego formy. Nie zdążył i bohater meczów z Serbią i Belgią na Euro nie pojechał.

Była to porażka i piłkarza, i selekcjonera, który przecież rok wcześniej namówił Holendrów na wydanie 3 mln euro na napastnika, który nie mieścił się już nawet na ławce rezerwowych Palermo. Miejsce do odbudowania formy wydawało się idealne. - Heerenveen jest klubem prowincjonalnym, miasto liczy trochę ponad 40 tys. mieszkańców. Tam nikt nie wywiera presji na zawodników. Jak nie strzelisz gola w dwóch meczach Liverpoolu czy Realu, siadasz na ławce. W Heerenveen daje się czas na aklimatyzację - tłumaczył kierownik reprezentacji Polski Jan de Zeeuw.

Co dalej? Heerenveen nie chce już Matusiaka, ale pieniędzmi za niego nie pogardzi. I dlatego nie zgadza się na rozwiązanie kontraktu. Ale podobno opiekująca się nim agencja IMG już nad tym pracuje. - Ostatnio Radek miał propozycję z drugoligowego hiszpańskiego Alaves. Być może po powrocie do zdrowia nie będzie już go wiązał kontrakt z Holendrami i z kimś się dogada. Ale raczej na pewno nie w Polsce - mówi nasz informator.

Ale nawet gdyby Matusiak chciał wrócić do polskiej ligi, byłoby mu ciężko. - W tym oknie transferowym wykluczam kupno tego piłkarza - mówi prezes GKS Bełchatów Andrzej Zalejski. Prezes Wisły Kraków Marek Wilczek przyznaje, że sprawa Matusiaka wydaje mu się zamknięta, a dyrektor sportowy Lecha Marek Pogorzelczyk ucina: - To nie jest odpowiedni piłkarz do naszej drużyny. Nigdy nie byliśmy i nie jesteśmy nim zainteresowani. Podobnie wypowiada się prawnik Legii Jarosław Ostrowski: - Nie myślimy o Matusiaku.

Sam piłkarz jest w Polsce, przygotowuje się do operacji, którą przejdzie w jednym ze śląskich szpitali. Unika kontaktów z mediami, nie odbiera telefonów.

Koniec kariery

Po południu ojciec zawodnika poinformował, że jego syn zdecydował się zakończyć sportową karierę. Za porozumieniem stron Matusiak rozwiązał kontrakt z holenderskim SC Heerenveen. Wykluczył mozliwośc powrotu na boisko. Ma zamiar zająć się biznesem.

Legia odpadła, Lech awansował, Cypryjczycy świętują. Puchar UEFA - wyniki

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com - poleca Mateusz Borek » - reklama

Więcej o: