Sport.pl

Beenhakker pozwie do sądu menedżera

Leo Beenhakker jest oburzony tezami zawartymi w artykule menedżera piłkarskiego Radosława Osucha i zapowiedział, że pozwie go do sądu
Leo Beenhakker od zawsze mówił, że krytyki się nie boi i jest gotowy polemizować z każdym, kto sprawy kadry widzi inaczej. Ale nie znosi posądzania go o nieuczciwość. Kilkakrotnie już oburzał się na opinie, że przy powoływaniu piłkarzy decydują układy menedżereskie. Tak też było na posiedzeniu wydziału szkolenia PZPN, które oceniało dokonania szkoleniowca na Mistrzostwach Europy w Austrii i Szwajcarii. Beenhakker mówił wówczas, że zarzucać można mu wszystko, ale nie to, że dostaje prowizje od transferów piłkarzy grających w kadrze.

W poniedziałek jeden z menedżerów piłkarskich działających na polskim rynku, Radosław Osuch, napisał artykuł, w którym w ten sposób ocenił pracę Beenhakkera: "Cała Polska fachowców siedzących głęboko w temacie aż huczy i jest to tajemnicą poliszynela, że Leo Beenhakker ze swoim przydupasem de Zeeuwem zajmują się handlem żywym towarem, a nas i nasz kraj mają głęboko w dupie".

Te słowa rozwścieczyły Leo Beenhakkera. Trener powiedział na wtorkowej konferencji prasowej, dotyczącej powołań na pierwsze dwa mecze eliminacji MŚ, że sprawą zajął się już jego prawnik, który wniesie pozew do sądu. Ale wniesienie sprawy do sądu to nie wszystko. - Ten menedżer ma licencję FIFA i UEFA, więc zamierzam zgłosić sprawę również do tych federacji - stwierdził holenderski trener.