Remis Warty - klątwa stadionu trwa

Warta strzeliła katowickiemu GKS trzy gole, ale i tak nie wygrała - jak w żadnym z dotychczasowych meczów na Bułgarskiej. Wynik 3:3 mógł cieszyć co najwyżej Marcina Klatta - napastnik Warty zdobył dwie bramki
- Gdyby ten mecz był o godz. 20, przy światłach, przy pełnych trybunach, to teraz byśmy sobie siedzieli i mówili: Ale to był mecz... A tak, to tylko siedzę trochę smutny, że nie wygraliśmy - mówił po meczu trener Warty Bogusław Baniak.

Szkoleniowiec "Zielonych" ma czego żałować. Na meczu z GKS trybuny Stadionu Miejskiego milczały zapełnione przez zaledwie kilkuset poznańskich kibiców. Dwustuosobowa grupa fanów GKS ożywiła się zaledwie kilka razy - to wszystko sprawiło, że atmosfera bardziej przypominała tę z teatru, a nie z piłkarskiego meczu.

Ale żal Baniaka wynikał też z tego, że jego zespół był naprawdę bliski zwycięstwa nad katowiczanami. Do przerwy prowadził 1:0 po ślicznym strzale Krzysztofa Sikory. W drugiej połowie wydawało się, że Warta kontroluje sytuację na boisku, by w ciągu pięciu minut stracić dwa gole, oba po strzałach Pawła Sobczaka. Najpierw napastnik z Katowic przelobował interweniującego daleko od własnej bramki Łukasza Radlińskiego, a po chwili w tłoku wbił piłkę do bramki Warty. Nie był to ostatni zwrot akcji w tym całkiem niezłym meczu. Trener Baniak wprowadził na boisko Marcina Klatta, a ten w ciągu dwóch minut strzelił dwa gole. Oba były podobne do siebie - silnie zbudowany napastnik umiejętnie przepychał się wśród obrońców i mocnymi strzałami głową wykorzystywał podania Przemysława Otuszewskiego.

Prowadzenie 3:2, niezła gra w środku pola - wydawało się, że tego meczu Warta nie może nie wygrać. A jednak - strzał rozpaczy Szymona Kapiasa z 40 metrów, w polu karnym refleksem wykazał się doświadczony Grażvydas Mikulenas i zmienił tor lotu piłki. Ta wpadła do bramki "Zielonych".

Po meczu obaj trenerzy czuli niedosyt. - Ten wynik to dla nas bardziej strata dwóch punktów, niż zyskanie jednego - mówili zgodnie Jan Żurek i Bogusław Baniak.

Warta Poznań - GKS Katowice 3:3 (1:0)

Bramki: 1:0 Sikora (34.), 1:1 Sobczak (61.), 1:2 Sobczak (65.), 2:2 Klatt (76.), 3:2 Klatt (77.), 3:3 Mikulenas (85.)

Warta: Radliński - Marcinkiewicz, B. Jankowski, Strugarek, Otuszewski - Bekas, Batata, (83. Ngamayama) - Magdziarz, (66. Klatt), Sikora, (73. Wan), Burkhardt Ż - Iwanicki

GKS: Gorczyca - Kapias, Krysinski, Markowski, Prasnal Ż - Nowak (46. Iwan), Bonk, Domżalski (46. Oneykachi), Plewnia (81. Mikulenas), Kaliciak - Sobczak Ż.

Sędziował Wojciech Krztoń z Olsztyna

Widzów: 800

Skomentuj:
Remis Warty - klątwa stadionu trwa
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje