Sport.pl

Klątwa karnych wisi nad Kmitą

Kmita Zabierzów przegrał z Wisłą Płock 0:1. Mecz mógłby się skończyć remisem, gdyby Paulus Paknys wykorzystał rzut karny


Kmita stracił miano drużyny niepokonanej. Gospodarze nie byli gorsi, ale potwornie nieskuteczni. Na domiar złego nie wykorzystali jedenastki podyktowanej za faul Roberta Chwastka na Macieju Bębenku. Paknys strzelił w prawy dolny róg, ale Robert Gubiec wyczuł intencje egzekutora. - Piłka była uderzona blisko ziemi, gdybym się spóźnił choć trochę, nie obroniłbym - relacjonował bramkarz Wisły.

To już drugi rzut karny niewykorzystany w tym sezonie przez Kmitę (z Flotą Świnoujście nie trafił do siatki Paweł Wasilewski). W poprzednim sezonie piłkarze z Zabierzowa zmarnowali dwa karne. - Niedługo nie będzie miał kto strzelać z 11 m. Część zawodników jest po kontuzji, niektórych nie było na boisku - narzekał Robert Moskal, trener gospodarzy.

W pierwszej połowie mecz toczył się ospale. Kmita oddał inicjatywę płocczanom, ale i tak był bliższy zdobycia gola. Po przypadkowym zagraniu głową przez Bębenka piłka niemal przelobowała Gubca. W 31. min bramkarz Wisły przegrał drybling z Wojciechem Fabianowskim i ratując się wślizgiem, o mały włos nie sfaulował napastnika Kmity. - Nie lubię wykopywać po krzakach, gdy dostaję znienacka piłkę od obrońcy. Będę musiał zmienić przyzwyczajenia - tłumaczył się wychowanek Legii.

Najlepszą okazję zmarnował Dariusz Romuzga. Po niekonwencjonalnie rozegranym rzucie rożnym dwóch piłkarzy Kmity przeskoczyło nad piłką. Zdezorientowani goście nawet się nie ruszyli, gdy uderzał najstarszy piłkarz na boisku. Piłka minęła jednak słupek bramki Wisły o centymetry.

Na początku drugiej części goście wykorzystali błąd w ustawieniu obrony i ustalili wynik. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Kamil Majkowski, a Kamil Gęśla głową nie dał szans Mariuszowi Różalskiemu. - Napastnik Wisły nawet nie musiał skakać, żeby trafić do siatki - podsumował zasmucony Moskal.

Osiem minut później Różalski uchronił zespół od wyższej porażki, broniąc sytuacje sam na sam z Majkowskim i Adrianem Mierzejewskim.

W 88. min strzał rozpaczy Marcina Makucha trafił Gubca w klatkę piersiową. Żaden z piłkarzy Kmity nie zdążył z dobitką i 29-letni bramkarz sam naprawił swój błąd. Za to w ostatnich sekundach popisał się efektowną obroną po główce Dariusza Gawęckiego.

- Podarowaliśmy punkty Płockowi, zasługiwaliśmy co najmniej na remis - smucił się Moskal.



Kmita Zabierzów 0

Wisła Płock 1 (0)

Wisła: Gęśla (55.).

Kmita: Różalski - Makuch, Jędrszczyk Ż, Paknys, Gawęcki - Cebula, Romuzga, Kościukiewicz (60. Bagnicki), Zawadzki (66. Szwajdych), Bębenek - Fabianowski (66. Krauze). Wisła: Gubiec - Belada, Jarczyk, Jacek Wiśniewski (77. Brynkiewicz), Chwastek - Żytko, Mierzejewski (87. Gregorek), Grzeszczyk, Bartosz Wiśniewski - Majkowski, Gęśla (71. Grudzień). Sędziował Albert Smalcerz z Sosnowca. Widzów 500. Waldemar Kordyl