Sport.pl

Pekin: Ostatnia szansa Jędrzejczak, trener zaniepokojony

- Mam w nosie medal. Ja chcę zdobyć złoto - mówiła zapłakana Otylia Jędrzejczak w szatni po dwóch dniach załamujących porażek
Phelps dopiero drugi, Gąsior ostatni »

Jak (nieczysto) Chińczycy chcą wygrać igrzyska - przekonuje Z czuba  »

Z trzech wyścigów została jej już tylko obrona tytułu na 200 m jej ulubionym motylkiem. Tylko tam może zdobyć swoje upragnione złoto (finał w czwartek). Ale żeby je wywalczyć, musiałaby popłynąć na rekord świata. W formie, w jakiej jest Otylia w tej chwili, jest to bardzo mało prawdopodobne. Trzykrotna medalistka olimpijska nie zdołała zakwalifikować się do finału ani na 100 m motylkiem, ani na 400 m w stylu dowolnym. To konkurencje, w których w Atenach Otylia zdobyła srebrne medale. Na 400 m Polka była 9., na 100 dopiero 17! Daleko z przodu przypłynęła zawodniczka z Singapuru.

O ile przed Otylią w sobotę po setce motylkiem zapaliło się tylko żółte światełko ostrzegawcze - bo sprinty to nie jej specjalność - to w niedzielę po klęsce w eliminacjach 400 metrach pulsuje potężny neon z napisem Uwaga!

Marta Domachowska przegrała w I rundzie w swoim stylu »

Jeśli na 200 m motylkiem, w tej najważniejszej dla Otylii obronie tytułu, Polka nie popłynie w okolicach rekordu życiowego - czyli byłego rekordu świata - może zapomnieć o jakimkolwiek medalu, nie tylko złotym.

Podejście najlepszej polskiej pływaczki niepokoi trenera Pawła Słomińskiego, który spędził długie minuty na uspokajającej rozmowie po eliminacjach na 400 m. Opisał ją jako rzeczową.

- Takie myślenie o złocie może ją zablokować. To jest złe myślenie. Trzeba myśleć, aby popłynąć jak najlepiej. Odciąć się od wyścigów, które minęły i skupić na najważniejszym zadaniu - mówił trener.

Dlatego Otylia dostanie w poniedziałek tabletki na sen, aby nie płakała pół nocy, jak było w Melbourne w czasie mistrzostw świata w 2007 roku. - Pół nocy płakania, pół zawodnika mniej - mówi Słomiński. W Melbourne jednak Polka płynęła w finale 400 metrów i pobiła rekord Polski. Tu popłynęła ponad sekundę wolniej.

Polscy siatkarze wygrali dla świętego spokoju »

Otylia po wyjściu z basenu wyglądała na bardzo mocno przejętą rozmiarami porażki. Jednak oczy wyglądające spod szczelnego, ciepłego kaptura mówiły jedno, a usta drugie. - Popłynęłam w granicach swoich możliwości. Nie jestem z wyścigu niezadowolona. Choć po drodze jakoś nie mogłam wszystkiego z siebie dać - mówiła. - 200 m to zupełnie inny dystans.

Trener dość niepewnym głosem przypomina: - Na mistrzostwach świata w Fukuoce Otylia potrafiła nie dopłynąć do mety na 200 metrów motylkiem, a po dwóch dniach zdobyła złoto na 100 m. Otylia naprawdę bardzo mocno pracowała ostatnie tygodnie. Jestem pewien, że jest przygotowana do startu na 200 m. Może popłynąć w granicach rekordu życiowego a on jest tylko o 0,2 gorszy od rekordu świata.

Przykład z Fukuoką jest nietrafiony. Otylia była wtedy w świetnej formie. W starcie na 200 m zakrztusiła się wodą.

Piłka ręczna: Polski walec zmiażdżył Chiny »

Ale przede wszystkim trener Słomiński nie może zaprzeczyć, że świat po prostu odpłynął w siną dal. Nawet jego najlepsza zawodniczka w ciągu ostatnich sześciu lat pobiła swój rekord życiowy zaledwie o 0,17 s.

Do finału nie awansował żaden polski pływak. Paweł Korzeniowski i Przemysław Stańczyk odpadli na 400 m dow., Katarzyna Baranowska na 400 m zmiennym, choć niemal o trzy sekundy pobiła własny rekord Polski. Nawet gdyby obaj pływacy popłynęli w czasie na rekord Polski - do finału brakowałoby im jeszcze sporo. Ale nie popłynęli. Byli od niego gorsi o ponad 2 sekundy.

Drugi dzień igrzysk w relacji Z czuba  »

Opisuj swoje wrażenia z Pekinu, komentuj wyczyny Polaków! Załóż sportowego bloga, bloguj na Blogsport.pl!»

Więcej o: