Sport.pl

Kmita bez zęba

Pierwszoligowcy z Zabierzowa drugi mecz z rzędu tracą punkty. Tym razem zremisowali na wyjeździe z Dolcanem Ząbki.
- Nasza prawidłowość jest taka, że zespół przegrywa, a trzy dni później może zagrać świetne zawody - mówił Robert Moskal, trener zabierzowian. Tymczasem jego podopieczni konsekwentnie grają słabo i nieskutecznie.

Szkoleniowiec wciąż szuka optymalnego ustawienia. W Nowym Dworze Mazowieckim znów zdecydował się na grę jednym napastnikiem, ale wymienił prawego pomocnika. W pierwszej jedenastce zabrakło miejsca dla Piotra Powroźnika i Wojciecha Krauzego. Zmiennicy jednak zawiedli.

Beniaminek bronił się umiejętnie na własnej połowie, ale w ataku raził nieporadnością. Pierwsze 45 minut minęło pod znakiem chaotycznej gry. Jedyną okazję na gola miał osamotniony Piotr Bagnicki. Piłka po strzale głową z kilku metrów poszybowała nad poprzeczką.

Gorzej wyregulowane celowniki mieli jego koledzy. Maciej Bębenek próbował wziąć grę na swoje barki, ale w 72. minucie zamiast rozstrzygnąć losy meczu, chybił z siedmiu metrów.

W odpowiedzi po kontrataku gospodarzy Marcin Korkuć wyszedł sam na sam z Mariuszem Różalskim. Bramkarz wygrał pojedynek, co uratowało punkt dla Kmity.



Dolcan Ząbki - Kmita Zabierzów 0:0

Kmita: Różalski - Makuch Ż, Romuzga, Jędrszczyk, Gawęcki - Bębenek (82. Dettlaff), Paknys, Kościukiewicz, Cebula Ż (68. Wasilewski), Szwajdych (58. Krauze) - Bagnicki.