Sport.pl

Ekstraklasa bez Orange, bo nie chciała reformować ligi

PRZEGLĄD PRASY. Orange zaproponował w umowie sponsorskiej z Ekstraklasą SA dwa razy więcej pieniędzy oraz pakiet rozwiązań podnoszący bezpieczeństwo i atrakcyjność ligi. Taką ofertę organizator rozgrywek jednak odrzucił - ?Rzeczpospolita? przedstawia kulisy rozmów Orange z Ekstraklasą SA
Ekstraklasa nie wystartowała w terminie i w dalszym ciągu nie wiadomo kiedy i w jakim kształcie rozgrywki ruszą. Wszystko zależy od decyzji Trybunału Arbitrażowego przy PKOL. Może być tak, że liga ruszy z 18 zespołami. Problem polega na tym, że 18 zespołów to dodatkowe pieniądze dla nowych klubów i koszty dla Canal Plus. Liga byłaby bogatsza gdyby dogadała się z Orange - dotychczasowym sponsorem. Odrzuciła jednak ofertę sponsorską. Jednym z powodów były zmiany, zaproponowane przez operatora komórkowego, mające uatrakcyjnić rozgrywki i zwiększyć bezpieczeństwo na stadionach.

- Miałem wrażenie, że negocjowałem kupienie przestrzeni reklamowej z przekupką na targu, a nie z partnerem, z którym mam przez najbliższe trzy lata stworzyć wartość dla polskiego futbolu - mówi w "Rzeczpospolitej" Maciej Witucki, prezes zarządu Telekomunikacji Polskiej.

- Celami miało być zwiększenie bezpieczeństwa na stadionach, wyeliminowanie poczucia anonimowości poprzez wprowadzenie do końca 2009 roku systemu monitoringu i identyfikacji kibiców, poprawa infrastruktury stadionowej oraz wprowadzenie obowiązkowych sektorów rodzinnych - wyjaśnia Witucki. - I właśnie ta propozycja została przez Ekstraklasę odrzucona - dodaje.

Prezes zarządu TP uważa, że Ekstraklasa zażądała śmiesznie wysokich pieniędzy za swój produkt. - Gdzieś jest granica wartości i produktu i przyzwoitości - mówi. - Po aferach korupcyjnych, wybrykach chuligańskich nie jest tyle warta - dodaje.

Witucki wytłumaczył też, że 45 milionów złotych na umowie sponsorskiej równa się de facto 80 milionom, ponieważ dochodzą do tego wszystkie koszta reklamowe.

Ekstraklasa SA: Nowa oferta złożona przez Orange nie była fair

"Rzeczpospolita" zapytała prezesa Ekstraklasy SA Andrzeja Rusko dlaczego oferta nie była atrakcyjna. Orange żądała rzeczy, które są nie do zrealizowania przez Ekstraklasę ponieważ nie ma ona na to wpływu. Wszystko, co proponował dotychczasowy sponsor Ekstraklasy będzie zrealizowane za dwa lata - trzy lata.

- To nie jest sytuacja patowa. Każdy, kto zna realia polskiej piłki, powinien stawiać warunki, które w konkretnym czasie są do spełnienia. Orange się zachował jakby tego nie rozumiał - wyjaśnia Andrzej Rusko.

Rusko uważa też, że pieniądze nie są o połowę większe, ale tylko o kilka milionów. Jego zdaniem łączna kwota 80 milionów nie odzwierciedla prawdy, bo są to koszta Orange, która promuje się przez Ekstraklasę.