Sport.pl

Piłkarskie jaja - odcinek 2784.

We wtorek zbierają się wszyscy święci polskiej ligowej piłki. I mogą przygotować projekt powiększenia ekstraklasy do 18 zespołów. Ostateczne decyzje zapadną najprawdopodobniej dopiero w czwartek
Ekstraklasa się sypie, a Listkiewicz pije piwko »

Co najmniej połowa klubów albo jest umoczona w korupcję, albo nie stać jej na grę w najwyższej klasie, albo nie zasługuje na licencje, ale rozszerzenie ligi ma być jedynym lekarstwem na skutki decyzji Trybunału Arbitrażowego przy PKOl, który w środę - powołując się na przedawnienie czynów - karną degradację Widzewa Łódź uchylił, a Zagłębia Lubin - zawiesił. Dzień później prowadząca rozgrywki Ekstraklasa SA i transmitujący mecze Canal+ postanowiły odwołać początek sezonu.

Rady Nadzorcze Ekstraklasy SA i Canal+ mają rozmawiać we wtorek właściwie o jednym - jak ewentualnie powiększyć ligę, nie narażając się na wielkie koszty. Zwiększenie liczby zespołów oznaczałoby przecież, że dotacja z Canal+ byłaby dzielona nie na 16, ale na 18 części (ok. miliona złotych mniej na klub), a poza tym zwiększyłyby się koszty. - Sama organizacja dodatkowych meczów to 3 mln zł - ocenia rzecznik Ekstraklasy SA Adrian Skubis. Canal+ już zapowiedział, że nie tylko nie ma zamiaru podnosić puli rocznej dotacji na ligę (ok. 125 mln zł), ale nie będzie również ponosił kosztów ponadplanowych transmisji. Ekstraklasa (po rezygnacji Orange wciąż bez sponsora, czyli bez kolejnych 30-40 mln zł rocznie) to spółka wszystkich drużyn ligowych, a te wcale nie muszą tak łatwo zgodzić się na dopuszczenie rywali do wspólnej miski z dotacjami. - Zdania wśród klubów są podzielone - enigmatycznie twierdzi Skubis. Nieoficjalnie mówi się, że niepowiększanie ligi też jest możliwe - wtedy nie zostaliby do niej przyjęci nadprogramowi beniaminkowie: Piast Gliwice i Arka Gdynia, zwalniając miejsca dla Zagłębia Lubin i Korony Kielce (Trybunał przy PKOl prawie na pewno uchyli degradację nałożoną na klub przez PZPN). - Mimo że ostatnio pracujemy 24 godziny na dobę, i tak musimy poczekać na wyjaśnienie wszystkich okoliczności, przede wszystkim na rozstrzygnięcia trybunału w sprawach Zagłębia i Korony - kończy Skubis.

W porządku obrad wtorkowego zarządu PZPN wcale nie ma punktu "powiększenie ekstraklasy". Ale gdyby był potrzebny, władze związku mogą na poczekaniu przegłosować, że w lidze zagra 18 drużyn (zwolennikiem takiego rozwiązania jest np. Jerzy Engel, a także minister sportu Mirosław Drzewiecki, który twierdzi, że "chyba nie ma innego wyjścia"). A wtedy decyzja o starcie ekstraklasy w najbliższy weekend byłaby już tylko formalnością.

Ale na ostateczny kształt ligi w nowym sezonie i tak chyba poczekamy do czwartku. Języczkiem u wagi jest przecież trybunał przy PKOl, który w ubiegłym tygodniu zapowiedział, że sprawą Zagłębia zajmie się dopiero 22 sierpnia, ale ponaglony kosmicznym bałaganem, jaki to wywołało, wczoraj znacznie przyspieszył terminy i sprawy Zagłębia oraz Korony ma rozstrzygnąć właśnie w czwartek. Jego decyzje niewątpliwie zdeterminują wszystkie ligowe rozstrzygnięcia.

Czym w takim razie miał się naprawdę zająć zarząd PZPN? Ustaleniem realnej daty zapowiadanego od tygodni na 14 września zjazdu wyborczego związku. Jeżeli dział prawny oznajmi we wtorek, że sąd nie przyjął zmian w statucie - nie będzie innego wyjścia, jak podjąć decyzję o zorganizowaniu wyborów w starym trybie, co oznacza, że mogłyby się odbyć najwcześniej 29 października...

Korona i Zagłębie - decyzje w czwartek »

Sędzia Trybunału Arbitrażowego: Nawet mąż miał do mnie pretensje »