Sport.pl

Kmita punktuje od początku

Pięciu debiutantów, jeden gol i fatalne pudło z rzutu karnego. Kmita Zabierzów od szczęśliwej wygranej z Flotą Świnoujście rozpoczął sezon w nowej pierwszej lidze
- Nowi zawodnicy umożliwiają mi dostosowywanie taktyki do poziomu przeciwnika - mówił Robert Moskal, trener gospodarzy. W obronie zagrali jednak trzej nominalni pomocnicy: Dariusz Gawęcki, Dariusz Romuzga i Piotr Powroźnik wspomagani przez Rafała Jędrszczyka.

Szkoleniowiec nieco zlekceważył rywali. Beniaminek ze Świnoujścia miał za sobą dziesięciogodzinną podróż z przystankiem w Legnicy na trening. Mimo to przyjezdni przez pierwsze dwa kwadranse dawali się we znaki Kmicie - stosowali sprawny pressing i przeprowadzali szybkie kontry.

W pierwszej połowie najlepsze okazje miał Jacek Magdziński, który najpierw uderzał głową, a potem, po efektownym przyjęciu, mocnym strzałem próbował zaskoczyć Mariusza Różalskiego. Kmita grał chwilami ładnie dla oka, ale mało skutecznie. Świetną sytuację zmarnował debiutant Wojciech Krauze po pięknym rajdzie i zagraniu Konrada Cebuli.

Obecni na trybunach menedżerowie i goście, jak Ryszard Czarnecki, europarlamentarzysta, czy Tomasz Dawidowski, piłkarz Wisły Kraków, nie mogli być zachwyceni.

Gospodarze przeprowadzili pierwszą sprawną akcję dopiero po kwadransie gry w drugiej połowie. W 59. minucie Cebula tak podał, że Piotr Bagnicki nie mógł już zmarnować takiej okazji i popisał się celną główką. Po stracie gola piłkarze Floty zaczęli śmielej poczynać sobie w ofensywie, ale ich ataki rozbijał Hubert Kościukiewicz, jeden z pięciu debiutantów.

O ile defensywny pomocnik i Krauze pierwszy raz grali przed zabierzowską publicznością, to Dariusz Zawadzki, Paweł Szwajdych i Paweł Wasilewski ubierali już w przeszłości koszulkę Kmity. Cała trójka zagrała w niepełnym wymiarze czasowym, a najgorzej występ będzie wspominał ostatni z nich.

W 79. minucie sędzia podyktował jedenastkę za rzekome zagranie ręką w polu karnym. Do piłki podszedł Wasilewski, strzelił wprost w bramkarza, a mocna dobitka poszybowała w słupek. - Gdyby ta bramka miała rozstrzygać losy meczu, to byłaby wielka niesprawiedliwość - przyznał Petr Nemec, trener Floty.

Po meczu strzelec jedynego gola pomylił Wasilewskiego z jego bardziej znanym bratem, obrońcą reprezentacji Polski i Anderlechtu Bruksela. - Marcin strzelał, ale nie wyszło. Zdarza się. W końcówce przeciwnik nas przycisnął, ale wyszliśmy cało z opresji. Mamy trzy punkty - cieszył się Bagnicki.

W sobotę Kmita zagra kolejny raz u siebie, tym razem z GKS-em Katowice. Będzie to mecz podwyższonego ryzyka.



Kmita Zabierzów - Flota Świnoujście 1:0 (0:0)

Bramka: Piotr Bagnicki (59.)



Kmita: Różalski Ż - Powroźnik Ż, Jędrszczyk, Romuzga, Gawęcki - Cebula, Zawadzki (58. Wasilewski), Kościukiewicz, Bębenek - Bagnicki (78. Paknys), Krauze (75. Szwajdych)



Flota: Prusak - Fechner Ż, Hrymowicz Ż, Benevente Ż, Rygielski - Sojka, Niewiada, Protasiewicz (60. Polak), Skwara (77. Bańka) - Magdziński, Dziuba (62. Lindner)