Transfery Wisły - zarobiła 16 mln euro, wydała 4 mln...

Przez pięć lat Wisła wydała na transfery zaledwie 4 mln euro, a sprzedała piłkarzy za cztery razy więcej. Czy to oznacza, że Bogusław Cupiał chce odzyskać włożone w klub pieniądze i nie zależy mu na sukcesie w europejskich pucharach?
Wisła jedyna w Europie nie chce Ligi Mistrzów? »

Właściciel Tele-Foniki wydał na swój klub około 120 mln zł, a właściwie na tyle Wisła zadłużyła się u firmy Cupiała. Duża część tej sumy wróciła już jednak do kasy Cupiała. Od 2003 roku na samej sprzedaży zawodników klub zarobił około 17 mln euro (szczegóły w ramce). W tym samym czasie na transfery wydał ponad cztery razy mniej. Jeśli chce myśleć o wejściu do Ligi Mistrzów, proporcje powinny być odwrotne.

W kierunku Beitaru, nie Parmy

Jeśli polityka transferowa się nie zmieni, Wisła pozostanie w Europie maluczkim klubem. Wspaniałe zwycięstwa nad Realem Saragossa, Parmą i Schalke oraz wyrównane pojedynki z Interem, Barceloną i Panathinaikosem przykryje kurz zapomnienia, a kibicom pozostanie zaciskanie kciuków przed meczami z zespołami pokroju Beitaru Jerozolima (już 30 lipca), którego nie ma nawet w rankingu klubowym UEFA (korzysta ze współczynnika federacji). Jedynym kontaktem z piłką na światowym poziomie będą nieważne mecze, jak sobotni sparing z Liverpoolem.

Nic niekosztujące słowa Cupiała o kolejnej próbie walki o Ligę Mistrzów i wielkiej miłości do klubu nie mają potwierdzenia w faktach. Od kilku sezonów trwa wyprzedaż najlepszych zawodników, a kontrolowane przecieki o pozyskaniu Jacka Krzynówka, Mohameda Kallona czy Victora Agalego mają za zadanie odwrócić uwagę od prawdziwego obrazu Wisły.

Wzmocnienie Wisły z Hondurasu »

Ani centa na transfery

Nie chodzi nawet o to, \żeby Cupiał ładował w klub kolejne miliony. Wystarczy, by pieniądze za sprzedanych graczy ponownie inwestował, a nie systematycznie zmniejszał dług Wisły wobec Tele-Foniki. Żeby nie sięgać za daleko w przeszłość - z około 3,5 mln euro za transfer Jakuba Błaszczykowskiego wydano trochę więcej niż jedną trzecią (700 tys. euro za Jirsaka, 400 tys. za Łobodzińskiego i 300 tys. za Diaza). Z 2,5 mln euro za Dariusza Dudkę na nowych graczy nie poszedł nawet eurocent (Szinglara pozyskano za darmo).

Ani razu przed kolejnymi eliminacjami do Ligi Mistrzów nie zapełniła Wisła dziur po sprzedanych graczach. Wyjątki typu Jakub Błaszczykowski (kosztował zaledwie 15 tys. euro), Marek Zieńczuk (500 tys. euro), Dariusz Dudka i Wojciech Łobodziński (400 tys. euro) tylko potwierdzają regułę. Czasy, kiedy Wisła płaciła za Kamila Kosowskiego i Macieja Żurawskiego 1 mln euro (a wtedy euro było więcej warte niż dziś), dawno minęły.

Od kilku lat najbardziej atrakcyjni dla klubów są piłkarze pozyskiwani za darmo. I rzeczywiście, pośród tabunów przewijających się przez krakowską drużynę zagranicznych graczy ze wszystkich prawie kontynentów - Brazylijczycy, Kanadyjczycy, Rumuni, Australijczycy, król strzelców ligi indyjskiej itd. - zdarza się znaleźć graczy niezłych jak na polską ligę (Cleber, Mauro Cantoro). Ale to rzadkie znaleziska.

A miało być pięknie

Po odzyskaniu po dwóch latach mistrzostwa w Wiśle miało być inaczej. Na to najbardziej liczył trener Maciej Skorża. - Dokonamy transferów już zimą, tak by przed walką o Ligę Mistrzów zrobić ewentualnie kosmetyczne zmiany - zapewniał.

Nikt za nie miałby złe wiślakom, gdyby przegrali z Barceloną czy Juventusem Turyn. By dotrzeć do decydującej fazy eliminacji Ligi Mistrzów, muszą jednak najpierw pokonać Beitar Jerozolima. Tymczasem Skorża ma najsłabszą drużynę, od kiedy podjął pracę w Krakowie. Odeszli Dudka, Paulista, Kokoszka, a testowani bramkarze i napastnik (oczywiście wolni gracze) okazali się zdecydowanie za słabi. Coraz bardziej zrezygnowany Skorża nie chce już rozmawiać o transferach i prosi, by nie zadawać mu więcej pytań na ten temat: - Mam 22 zawodników i z nimi zamierzam walczyć w lidze i w europejskich pucharach. Jeśli ktoś dojdzie, będę się cieszył - jak nie, to trudno.

Wisła miała być pierwszym polskim klubem, który do gry w europejskich pucharach stanie nie tylko znakomicie przygotowany, ale przede wszystkim silniejszy. Miała być, ale nie będzie. I pewnie podzieli los 11 poprzednich mistrzów Polski, którzy rozbijali się o z roku na rok coraz wyższą skałę z napisem Liga Mistrzów. Arkadiusz Głowacki twierdzi nawet, że wystarczy porównać budżety rywali, by rozum powiedział, że Liga Mistrzów na kolejne 12 lat będzie niedostępna dla polskiej drużyny. Taki cud jak awans Artmedii Bratysława zdarza się bowiem bardzo rzadko.



Wisła przed Ligą Mistrzów łata dziury na szybko »

Zobacz także
  • Gra Piasta Gliwice w ekstraklasie jest zagrożona?
  • Jerzy Engel: Mam dyżurne nazwisko. Ale nie będę prezesem PZPN
  • Potrzeba 25 piłkarzy, a Wisła ma 11

Najnowsze informacje