Sport.pl

Grand Prix w Bydgoszczy jest już bardzo blisko

Po sukcesie mistrzostw świata miasto ma już chrapkę na następne wielkie imprezy. Jesienią będzie walczyć o World Athletics Final w roku 2010. A dwa lata później jest nawet szansa na mistrzostwa Europy seniorów


Prezydenci Konstanty Dombrowicz oraz Maciej Grześkowiak razem z szefem komitetu organizacyjnego Krzysztofem Wolsztyńskim podsumowali bydgoskie mistrzostwa świata. Według nich udało się prawie wszystko, poza telewizyjną obsługą zawodów.

Dombrowicz zapowiedział wczoraj, że wyśle oficjalny list z protestem do prezesa TVP Andrzeja Urbańskiego.

- Doczekałem się na relację z naszych zawodów około północy. O 1.30 przestałem oglądać. Zmorzył mnie sen. Zapytuję pana prezesa Urbańskiego, dla kogo były przeznaczone te transmisje? Dla nocnych stróżów, żeby im się na służbie nie nudziło, czy może dla ochroniarzy. Jak się do tego ma misja telewizji publicznej? Trzeba te pytania głośno powtarzać. Szkoda przecież wysiłku organizacyjnego i pracy wielu ludzi z telewizji z komentatorami: Włodzimierzem Szaranowiczem i Markiem Jóźwikiem na czele. Zadziwiające były słowa szefa sportu w TVP Roberta Korzeniowskiego, że to tylko juniorska impreza. Szkoda też, że nie pisała o mistrzostwach ogólnopolska prasa - mówił wczoraj Dombrowicz.

Przypomnijmy, że codziennie o 23.20 TVP Info pokazywała sześciominutową kronikę mistrzostw świata. Za tę audycję płaciło telewizji miasto, sponsor kroniki.

Poza tym można było obejrzeć relacje z Bydgoszczy w TVP Sport, ale to kanał o niewielkiej dostępności.

To była jednak zdaniem organizatorów jedyna porażka miasta. - Władze IAAF chwaliły nas za organizację mistrzostw. Bydgoszcz udowodniła, że umie przeprowadzić największe w Polsce zawody sportowe - stwierdził Dombrowicz.

Są już plany na przyszłość. Jesienią, podczas kongresu IAAF w Monako, rozstrzygnie się, czy nasze miasto otrzyma prawo do zorganizowania World Athletics Final w 2010 r. To już zlot największych seniorskich gwiazd lekkiej atletyki z Jeleną Isinbajewą na czele. W tych zawodach startuje po ośmiu najlepszych zawodników w każdej z konkurencji w rozegranych w danym sezonie mityngach kategorii Grand Prix.

Przypomnijmy, że Bydgoszcz przegrała z Salonikami rywalizację o WAF w roku 2009. O finał w następnym sezonie walczy z jednym z marokańskich miast.

- Nasz stadion spełnia warunki na zorganizowanie tych zawodów - mówi Wolsztyński.

Co innego, jeśli chcemy marzyć o mistrzostwach Europy seniorów. To już wymaga rozbudowania stadionu do 30 tys. miejsc. - Być może sensowne jest pójść w ślady Austriaków, którzy na Euro stawiali prowizoryczne trybuny, a potem je rozebrali - stwierdza Grześkowiak. To jednak decyzja przyszłości.

Najbliżej nam do kolejnego, już dziewiątego mityngu Europejskiego Festiwalu Lekkoatletycznego. Do tej pory należał on do tzw. permit mityngów EAA. Jest szansa, że awansuje do kategorii Grand Prix. Bardziej prestiżowe są już tylko imprezy tzw. Golden League.

- Nie mamy jeszcze konkretów, bo decyzje zapadną później, ale powiem w ten sposób. Prezydent IAAF Lamine Diack zadeklarował, że przyjedzie do Bydgoszczy na przyszłoroczny mityng, a on nie zaszczyca swoją obecnością imprez, które nie posiadają światowej rangi - wyjaśnia Dombrowicz.

Miasto deklaruje też pomoc dla sportowców. Wczoraj specjalną nagrodę od prezydenta Bydgoszczy otrzymał srebrny medalista w skoku o tyczce Paweł Wojciechowski z Zawiszy. Jest także szansa, że w bydgoskim klubie będzie występował mistrz świata w rzucie oszczepem Robert Szpak. - Postaramy się pomóc, żeby znalazło się dla niego miejsce na UKW - mówi Dombrowicz. Dodatkowo chodzi także o to, by Szpak mógł założyć mundur i stał się członkiem grupy sportowej wojsk lądowych w Bydgoszczy.