Sebastian Mila w Śląsku Wrocław

Sebastian Mila

Sebastian Mila (Fot. Tomasz Wawer / AG)

Po niespełna półrocznej grze w ŁKS, 26-letni pomocnik przechodzi do beniaminka ekstraklasy. - Do końca tygodnia podpiszę kontrakt - twierdzi Mila
Mila, uważany kilka lat temu za wielką nadzieję polskiej piłki, trafił do łódzkiego klubu zimą. Za półroczne wypożyczenie z Valerengi Oslo właściciele ŁKS zapłacili 250 tys. euro. ŁKS zagwarantował sobie jednak prawo pierwokupu. - Chcę wrócić do formy, żeby znów wystąpić w ekstraklasie - zapowiadał Mila. Przez ostatnie trzy lata był zawodnikiem Austrii Wiedeń, a następnie Valerengi. Nigdzie nie zrobił furory, wręcz przeciwnie, miał kłopoty z wywalczeniem miejsca w podstawowym składzie.

W ŁKS spisywał się nieźle, pomagając drużynie w utrzymaniu się w I lidze. Ale już po zakończeniu rozgrywek ujawnił, że nie może porozumieć się z Danielem Goszczyńskim, współwłaścicielem ŁKS. Chodziło o zmianę kontraktu - piłkarz twierdził, że po sezonie obiecano mu wyższe zarobki. - Spełniłem wszystkie warunki, pomagając drużynie utrzymać się w ekstraklasie - argumentował. Szef klubu nie chciał o tym słyszeć.

W czerwcu Mila został wykupiony z Valerengi - ŁKS dopłacił 80 tys. euro, ale Mila nie ukrywał, że mimo ważnego kontraktu chce zmienić klub. W umowie miał zagwarantowaną sumę odstępnego - ponad 400 tys. euro. Początkowo zawodnikiem ŁKS interesował się Groclin Grodzisk Wielkopolski, który miał się połączyć ze Śląskiem Wrocław. Do fuzji nie doszło, ale wrocławski klub zgodził się zapłacić nawet 1,5 mln zł. Znajdujący się w fatalnej kondycji finansowej ŁKS zgodził się na transfer.

Piotr Mazur, prezes Śląska: - Uzgodniliśmy z Sebastianem warunki indywidualnego kontraktu i szansa, że trafi do Śląska, jest bardzo duża. W piątek lub sobotę przyjedzie na testy medyczne. Jeśli zaliczy je pozytywnie to nie widzę przeszkód w transferze.

Trener Marek Chojnacki jest załamany stratą zawodnika. - Odchodzi kolejny podstawowy gracz, a nowych nie widać - mówi. Na szczęście w środku pomocy ma kim zastąpić Milę, bo w kadrze są tak dobrzy zawodnicy, jak Libinot Hality czy Mladen Kaszczelan.

Z testowanych ostatnio piłkarzy największe szanse na dłuższy pobyt w ŁKS mają: Mariusz Mowlik (Polonia Warszawa), Georges Freidgemas (FC Wilno), Dejan Ognjanović (GD Estoril Praia), Jiri Vagner (Bohemians Praga) i Adam Czerkas (Korona Kielce). Pierwszych trzech to obrońcy, Czerkas jest napastnikiem, a Czech - pomocnikiem. Trener Chojnacki wciąż poszukuje bramkarza, skrajnych pomocników i skutecznego napastnika.

Pecha ma Adam Cieśliński, który podczas treningu z drużyną Jagiellonii złamał rękę, dlatego jego transfer do klubu z Białegostoku jest nieaktualny. Nadal nie ma za to postępu w sprawie odejścia Arkadiusza Mysony do Lechii Gdańsk. - Czekamy, by klubu porozumiały się co do wysokości odstępnego - tłumaczy Arkadiusz Klimas, menedżer piłkarza. - Myślę, że do końca tygodnia umowa zostanie podpisana.

Zobacz więcej: Wszystko o ŁKS

Zobacz także
  • Kameruńczyk na testach w Legii
  • Kolejne kontuzje w Wiśle Kraków
Skomentuj:
Sebastian Mila w Śląsku Wrocław
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje